24

maj

Ilse Jacobsen z Hornbæk

Od nauk politycznych do kaloszy. Jakkolwiek pejoratywnie by to nie brzmiało, w przypadku Ilse Jacobsen oznaczało bezdyskusyjny sukces. Tradycyjnie zadecydował przypadek (uwielbiam takie historie). Czy spodziewała się, że przejmując niewielką manufakturę butów, wcześniej prowadzoną przez przyjaciół, stworzy model, który dosłownie obejdzie cały świat?
Wysokie kalosze z charakterystycznym sznurowaniem zawierają w sobie zarówno oryginalny pomysł, jak i skandynawskie umiłowanie praktyczności. Rzecz dzieje się w Danii od 1993 roku. Początkowo Jacobsen tworzyła tylko obuwie, jednak obecnie projektuje również ubrania i akcesoria. Kolekcje ukazują się regularnie dwa razy w roku. Szczerze mówiąc, ciuchy niespecjalnie mnie zachwycają, za to wspomniane wyżej oraz przedstawione niżej kalosze – wręcz przeciwnie. Każdy egzemplarz jest zszywany ręcznie, z wierzchu, rzecz jasna, gumowy, a w środku wyściełany przemiłym w dotyku filcem. Do tej pory w Polsce dostępne sporadycznie, teraz do kupienia internetowo od ręki ;).

Zdjęcia: schaffashoes.pl

6 myśli nt. „Ilse Jacobsen z Hornbæk

Dodaj komentarz
  1. Gość: Dominika, host-217-172-253-102.lodz.mm.pl

    Yyyh, przyznaję, że w ogóle nie rozumiem szumu wokół jakichkolwiek modnych kaloszy – zawsze sobie myślę, że to obuwie zrobione ze sztucznego tworzywa, które nie przepuszcza wody (w końcu taki jego cel). Ergo: stopa nie oddycha. Resztę można sobie dopowiedzieć ;) Choć do zbierania grzybów w wilgotnym lesie jak znalazł – a i sarna zapewne doceni, że na jej terytorium wchodzę w modnym kaloszku, a nie w prymitywnych gumiakach ;)

    Odpowiedz
     
  2. nonstopfuria

    Ładna alternatywa dla wszechobecnych hunterów. Choc z drugiej strony czy zachwycały by nas kaloszki Ilse Jacobsen gdyby HUNTER nie przetarł im drogi?

    Odpowiedz
     
  3. Gość: , ikar.prz.edu.pl

    zdecydowanie chciałabym mieć takie kaloszki:D a co do ubrań moze nie są jakieś wyszukane i nowatorskie ale miłe oku;)

    Odpowiedz
     
  4. morven

    Ależ one są dostępne bez najmniejszego problemu w Polsce – można je zmierzyć w butiku Fiu Fiu na warszawskiej starówce. Pisałam o tym (przepraszam za lans) jeszcze w zeszłym roku:
    szafiareczka.blox.pl/2010/11/I-coz-ze-ze-Szwecji.html

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *