3

cze

Komu szlafrok?

Najpierw zobaczyłam ją tutaj. Zaskakujący Dries van Noten, po etnicznym miszmaszu sprzed roku oraz ozdobnych wariacjach militarnych postanowił skupić się na znacznie lżejszych formach. Jedwabne sukienki w ogromne kwiaty, takie nowoczesne kimona w połączeniu z klasycznymi elementami, jak prosta biała koszula czy lniane spodnie w kant, pobudziły wyobraźnię. Więc gdy ujrzałam poniższe zdjęcie, wiedziałam, że postanowienie rozsądnych zakupów będę musiała na jedną chwilę zignorować. Zapał ostudziła cena. Ale zaraz potem to samo kimono mignęło mi na jakiejś pięknej kobiecie. Wyglądała zjawiskowo. Po zdrowym rozsądku ślad zaginął.
Przymierzalnia. Ja i moja piękna kimonowa sukienka. Wkładam, przewiązuję paskiem, spoglądam w lustro… i stwierdzam, że brakuje mi tylko kapci i gazetki. Jakim cudem??? Czyżby to był zwykły szlafrok, tylko odrobinę za drogi?
Myślałam, że będę wyglądać jak prosto z nowojorskiej ulicy, a w najgorszym razie jak dziewczyna Bonda nad basenem. Nic z tego.
I tu dochodzę do sedna. Są rzeczy, w których nie wyglądamy dobrze. Po prostu. I nawet gdyby były na szczycie szczytów i topie topów, to się nie zmieni. I nie chodzi o tak przyziemne sprawy jak figura czy wzrost. To najzwyklejszy brak połączenia. Nie ma iskry. Koniec.
I przypominam sobie, że jest więcej takich elementów w moim modowym życiu. W beżowej pelerynie z kapturem wyglądam jak mnich. W eleganckim garniturze – jak klaun :). I nie jest to tylko moja subiektywna opinia, możecie mi wierzyć. Ciekawa jestem, czy Wy też macie takie rzeczy, które, choćbyście nie wiem jak kochali, Waszej miłości nie odwzajemniają?



Zdjęcie: zara.com

13 myśli nt. „Komu szlafrok?

Dodaj komentarz
  1. jagnesjag

    W szlafroku też bym pięknie nie wyglądała. Ale najbardziej szkoda mi długich spódnic, w których wyglądam dziwnie i staro, i…chinosów. Za nic nie chcą się na mnie układać. Albo za duże i workowate, albo za małe i przykrótkie. Pewnie znalazłabym jeszcze masę rzeczy, ale do tych wzdycham już od dawna.

    Odpowiedz
     
  2. millesoffashion

    Oczywiście, że tak mam. Szlafrok u mnie też odpada, poszłam, zmierzyłam, uciekłam!!!:P Ciągle przekonuję się do maxi dress – na razie czuję się w nich jak Statua Wolności(w sensie ze jestem wysoka, a ona jeszcze jakoś tak niepokojąco wydłuża) :)

    Odpowiedz
     
  3. Gość: kayaretro, 193-34-0-1.chelmnet.pl

    koszmarnie wygladam w boyfriend jeansach…próbowałam to jakoś obejść, ale nie da rady niestety

    Odpowiedz
     
  4. metka_by_traczka

    Ostatnio kupiłam przepiękną tkaninę o orientalnym wzorze, już widziałam w wyobraźni jak pięknie w niej wyglądam. Do pracowni przyszła Paulina i wyjęczała ją ode mnie, że ona też chce, a ja sobie jak by co dokupię, bo wiem gdzie. Uszyła śliczną prostą sukieneczkę, w której wygląda jak million dollars. Płonąc z zazdrości też ją przymierzyłam i wyglądałam… jak chłopka pańszczyźniana. :-( i tyle po pięknej kiecce :-(((

    Odpowiedz
     
  5. Gość: kaja, 86-15-n1.aster.pl

    sorry ale nie zgodze sie ze wzrost i figura to „przyziemne” kwestie jesli chodzi o wygladanie dobrze w okreslonych ciuchach. wg mnie to sa kwestie kluczowe.

    Odpowiedz
     
  6. harel

    @kaja: no wiadomo. Chodziło mi o rozgraniczenie rzeczy cielesnych/namacalnych/przyziemnych od tajemniczych/ulotnych/nie do końca zrozumiałych :).

    Odpowiedz
     
  7. Gość: elfik-pl, host81-138-10-62.in-addr.btopenworld.com

    No tak, skad ja to znam. ALe z drugiej strony takie wdzianko, chocby nie wiem jak piekne, dla amnie zawsze pozostaje, coz,pieknym bo pieknym lale szlafrokiem. Moze to trzeba jakos umiec nosic? Albo byc pochodzenia orientalego;)? Swoja droga taki piekny szlafrok mi sie marzy dkad zobaczylam Marlene Ditriech przechadzajaca sie w takiej szacie po dalekobieznym pociagu w ktoryms w starych filmow:)

    Odpowiedz
     
  8. Gość: asia, bvv233.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ja mam od roku problem z kupieniem spodni, niestety jeśli jakiś model jest w modzie to ciężko znaleźć w naszych sklepach cokolwiek innego, a że w/w spodnie marchewki z Zary wyglądają na mnie fatalne (mam 1,55 wzrostu) to kupno spodni przeradza się w festiwal frustracji, a szkoda bo ładne są.

    Ale chyba bardziej denerwuje mnie to, że jak już znajdę coś fajnego to jest to uszyte w 100% ze sztucznych tkanin i już na wieszaku widać, że po paru praniach będzie z tego szmata. Ostatnio w drodze do kasy zrezygnowałam z sukienki z Zary za ok. 300 zł – na kilku sztukach tego samego modelu nitka na plecach zaczęła się pruć już na wieszaku.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *