18

sie

Boessert/Schorn

Boessert/Schorn – ostatnie przypadkowe odkrycie. To młoda niemiecka marka, owoc współpracy dwóch projektantek z Halle. Obecnie wszystkim operuje tylko jedna z pań, Sonia Boessert. Swoją drogą to ciekawe, jak częste są rozstania wśród kreatywnych duetów. Wprawdzie raczej nic nie zapowiada rozpadu takich kolaboracji jak Viktor & Rolf czy Dolce & Gabbana, ale widocznie muszą być jakieś wyjątki od reguły :).
Wracając (bez zbędnych słów), oto najświeższe projekty pani Boessert. Jest w nich coś magnetycznego, czyż nie?













Zdjęcia: Boessert/Schorn

16 myśli nt. „Boessert/Schorn

Dodaj komentarz
  1. Gość: kelly, proxy-gw.uib.no

    Jest w tej kolekcji coś przypadkowego, niedbałego, taki „artystyczny chaos” (jak zwykle moi rodzice określali ułożenie czegokolwiek w moim pokoju ;)) i chyba właśnie to w tych zestawach przyciąga. Z chęcią zaopatrzyłabym się w jakiś taki „opatuleniec”, jaki tu widać…

    Odpowiedz
     
  2. Gość: styledigger, dya179.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Juz chcialam pisac ze w sumie to srednio mi sie podoba, gdy dotarłam do ostatniego swetrzyska/płaszcza- achhh!!!

    Odpowiedz
     
  3. Gość: Karolina, 77-255-67-193.adsl.inetia.pl

    Mnie nic tu nie przyciąga/pociąga/zachwyca. Nie rozumiem, czemu teraz wszyscy projektanci robią w większości luźne wory i sprzedaja je za niebotyczne pieniądze… I dziwią się, że maja mały obrót, ludzie kupują w sieciówkach- tam mogę przynajmniej kupić dopasowany T-shirt a nie wór, w którym wygladam jak wypuszczona z Auschwitz. Jakbym chciała chodzić w szlafroku po ulicy kupiłabym sobie szlafrok, a nie „płaszcz” za zu viel euro :/

    Odpowiedz
     
  4. Gość: Klaudia, 188-220-42-142.dsl.cnl.uk.net

    Jedynie modelka mi sie podoba. Na serio – problem z tak dramatycznie oryginalnymi i zaskakujacymi projektami jest taki, ze poszczegolne „produkty” nosic mozna tylko i wylacznie w polaczeniu z „produktami” tej samej marki (i to pewnie z tego samego sezonu). Dlatego tego typu „utwory” nie daja szansy wyobrazni na wariacje przy uzyciu tego co w naszej szafie.

    Odpowiedz
     
  5. harel

    @jagnesjag: ja jesieni jeszcze nie chcę, ale chłodne wieczory mogą już być ;). Taki kompromis.

    @Karolina: luźne wory dużo kosztują, bo do ich produkcji zużywa się co najmniej dwa razy więcej tkaniny niż do rzeczy obcisłych ;). A już na poważnie, wszystko jest kwestią gustu, ja na przykład nie lubię rzeczy obcisłych. Ale dobrze pamiętam, jak kilka lat temu z kolei za nic nie włożyłam nic nawet odrobinę za luźnego.
    Słowa o Auschwitz pozostawię bez komentarza. Nie to, żebym przybierała pouczający ton czy coś. Po prostu takie porównania są dla mnie zawsze nie na miejscu.

    @Klaudia: zależy, co ma się w szafie :). Akurat z tej kolekcji dałoby się bez problemu wybrać kilka niezależnych elementów. Tak mi się wydaje…

    Odpowiedz
     
  6. Gość: natilezombie, 89-73-162-23.dynamic.chello.pl

    Osobiście kolekcja mnie nie zachwyca, choć sukienka z drugiego zdjęcia fajna. No i te szale… To to tak. :)
    Co do luźnych strojów – czasem są fajne, czasem nie. Tak samo jak rzeczy przy ciele. :) Od jakiegoś czasu takie luźne ubrania mi się bardzo podobają, ale muszę z nimi uważać przy swojej sylwetce. Ale ogólnie jestem na tak.

    Odpowiedz
     
  7. Gość: Olesia, host-46-186-68-120.dynamic.mm.pl

    No faktycznie Harel – z tym Auschwitz bardzo niesmaczne porównanie i nie wolno tego stosować.
    Co do ciuchów. Fajne kolory, druga sukienka ciekawa.
    Troszkę nie przekonuje mnie jednak ta kolekcja. Taka modna na siłę.

    Odpowiedz
     
  8. blondynechka

    Jakoś do mnie nie przemawiają te ubrania. Jeszcze rok temu wykrzyknęłabym Och! Ale obecnie zalana falą luźnych ubrań (w szafie też) mówię im głośne i stanowcze NIE!

    Odpowiedz
     
  9. Gość: gość, dynamic-87-105-132-192.ssp.dialog.net.pl

    Ciekawie prowadzone. Masz pomysły, widać, że żyjesz modą. Co więcej, nie pokazujesz wszystkiego, a jak podkreślasz, jesteś subiektywana. To ważne, że pozostajesz wierna własnym gustom.
    sztuka-mody.blog.onet.pl/

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *