24

sie

Dickers

Dicker boots – obuwnicze marzenie każdej kobiety, która wie, któż to Isabel Marant (przy okazji polecam pełen inspiracji tekst Fashionitki). Odnoszę jednak wrażenie, że mało kto zdaje sobie sprawę, że te buty żadną nowością nie są. Po raz pierwszy bowiem ujrzały światło dzienne późną zimą 2007 roku pod nazwą Bidou. Potem, uległszy drobnym transformacjom, zyskały kolejno imiona Lacow, Laboy (la cowboy? ;)), Forbes, a wreszcie Dicker. Kosztują niemało, co oczywiście zostało perfidnie wykorzystane przez sklepy sieciowe :). Ale też inni projektanci pokusili się o swoje wersje. Kto by pomyślał? Jeszcze niedawno noszenie kowbojek stanowiło modowe faux pas. Z drugiej strony chyba nikt nie myślał o TAKICH kowbojkach. Tak. Zdecydowanie ich potrzebuję :).



















Zdjęcia: net-a-porter.com i materiały prasowe.

16 myśli nt. „Dickers

Dodaj komentarz
  1. Gość: Klaudia, 188-220-42-142.dsl.cnl.uk.net

    Wierze, ze szalenie wygodne. Ale rzeczywiscie trzeba miec „to cos”, aby w nich wygladac jak we wlasnej skorze. Oprocz „tego czegos” – spodnie albo mini (oczyma wyobrazni widze kowbojki, skorzana mini i… kremowe koronkowe rajstopy! Ktoras sie odwazy??). Zostane przy botkach tej jesieni (tak samo wygodne, moze nawet bardziej, bo mozna je przysznurowac), bo latwiej mi sie je komponuje z zarowno eleganckimi jak i kolorowymi spodnicami za kolano.

    Odpowiedz
     
  2. zielona_hortensja

    Hmmm, nie myslalam, ze to jakas nowosc. W sumie buty kowbojki chyba dosc czesto w modzie sie pojawiaja, a ze jakis czas temu byly uwazane za obciach..well :)

    W Paryzu baaardzo popularne, bo tu sie bardzo liczy wygoda buta :) Chyba sie w jakies zaopatrze ;)

    Odpowiedz
     
  3. millesoffashion

    Świietne! Od kiedy zobaczyłam je na CarolinesMode nie mogę przestać myśleć o nich w kontekście jesiennych stylizacjii(chociaż świetnie wyglądają też do szortów), może skuszę się na te z Vagabond:)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: Fashionitka, brln-d9ba64e3.pool.mediaways.net

    Ja jestem zachwycona takimi botkami – przeglądając strony street style’owe trafiam na wiele ciekawych inspiracji z wykorzystaniem kowbojek. Zwłaszcza na jesień do zwiewnych sukienek, biker jacket czy skórzanych spodni. Wersja Aldo bardzo fajna, ale chyba poszukam czegoś na mniejszym obcasie ;-).

    Odpowiedz
     
  5. Gość: Klaudia, 188-220-42-142.dsl.cnl.uk.net

    @ natilezombie – myslalam o bardzo drobnej slicznej koronce w kolorze kremowym. Nie o agresywnych esachfloresach jakie pamietam z dziecinstwa na nogach mojej mamy (lata 80-te to byly, ale czesto mam deja vu na ulicach i dzis)

    Odpowiedz
     
  6. harel

    @jagnesjag: Marant wyglądają na najwygodniejsze z całego tego towarzystwa. Szkoda, że takie drogie…

    @egri.hempe: a ja bardzo lubię vagabondziaki :)

    @kelly: jeśli chodzi o bardziej typowe kowbojki, to noszę, a stopy małej nie mam. I wyglądają ok, a przynajmniej taką mam nadzieję ;)))

    @natilezombie i Klaudia: Charlotte Kemp Muhl jest jedną z tych osób, którym w kowbojkach zawsze do twarzy, że tak się wyrażę ;). Ale jej to chyba we wszystkim dobrze…

    @Callista: i Zara też będzie miała. A w końcu pewnie wszystkie możliwe sieciówki…

    @zielona_hortensja: miałam na myśli botki Isabel Marant, które nagle stały się przebojem internetu :). A co do Paryża i wygody… Długo bym mogła o tym pisać…

    @millesoffashion: one chyba całoroczne są – może wyłączając śnieżne miesiące :).

    @metka_by_traczka: zainspirowana własnym wpisem poszłam do Pepe je obejrzeć. Wąż w kieszeni mnie powstrzymał :)))

    @Elka: nie jestem pewna, ale Vagabond oprócz stacjonarnych ma chyba sklep internetowy.

    @Fashionitka: no właśnie. Obcas. Dlaczego większość sieciówkowych wersji jest taka wysoka?

    @gość: wręcz ogromny! Cóż poradzę, że wszystkie te egzemplarze kojarzą mi się z wersją Marant? Na szczęście nie jestem profesjonalistką.

    Odpowiedz
     
  7. diaspora13

    Ha, po niedawnym collage na blogu wiedziałam, że doczekam się o nich wpisu! :) przyznam, że sama – po wielu zmaganiach ze sobą – kupiłam. Via eBay. I są świetne, superwygodne. To najdroższe buty jakie kiedykolwiek miałam w życiu, ale wiem, że przy odpowiednim traktowaniu będę je nosić długo. Tylko nie w deszczowe dni;)
    Co do obcasa – istnieje niższa wersja Dickers, tzw. Dixie…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *