28

wrz

Merry Meet Me

Kto wzdycha do jesiennej kolekcji Isabel Marant ręka w górę. Tak jak się spodziewałam. Widzę las rąk :). Jednak dziś nie będzie o fenomenie tej Francuzki (na której wiosenny pokaz czekam z niecierpliwością), a o MerryMeet.Me – projekcie dobrze znanej w blogowym świecie Aife. Tak się złożyło, że zarówno Marant, jak i Aife zainspirowały się szeroko pojętym folklorem amerykańskim. Przewrotnie łączą elementy kowbojskie z indiańskimi. Jednak w MMM każda rzecz jest wykonana osobiście przez autorkę. Niektóre powstają od zera. Inne otrzymują drugą szansę dzięki ręcznie naniesionym rysunkom czy aplikacjom. Co więcej, Aife realizuje także projekty indywidualne. Całość dopełniają przepiękne zdjęcia wykonywane w górskim anturażu. Ja jestem porządnie zauroczona.







Zdjęcia: MerryMeetMe

8 myśli nt. „Merry Meet Me

Dodaj komentarz
  1. Gość: foxxxy, 85-222-116-140.home.aster.pl

    oOoOo no proszę :) Bardzo fajny pomysł :)

    A Tobie śpieszę z wieścią, że COS wysyła już do Polski :)

    Odpowiedz
     
  2. misshocked

    Naszyjnik-wieloryb jest cudowny. :) A teraz trochę dziegciu. Ceny są zniechęcająco wysokie, chyba że Aife szyła wszystko od zera ;) – pamiętam, kiedyś sprzedawała własnoręcznie malowane t-shirty za dużo mniejsze kwoty. Rozumiem, że „bazowe” kurtki są droższe od koszulek, wrażenia artystyczne – bezcenne, a marka musi wyjść na swoje, ale póki raczkuje, może korzystniej byłoby uciąć cenom jedną trzecią albo chociaż jedną czwartą. Albo inaczej: klient byłby bardziej chętny, by zostać stałym klientem. :)

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @foxxxy: dzięki za info! Coś słyszałam, że ma ruszyć w październiku, ale stwierdziłam, że nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. No i proszę :)

    @misshocked: rozumiem zarówno stronę klienta, jak i stronę artysty. Klient pragnie atrakcyjnej ceny. Artysta z kolei ceni swoje unikatowe prace. Choć wydaje się to proste, czasem ciężko znaleźć kompromis…

    @to_me: jeszcze nikt mi nie zaproponował :). Według mnie z książkami o modzie jest tego typu problem, że już w momencie składania do druku mogą być nieaktualne. Chociaż kto wie, może udałoby się jakoś to ominąć ;).

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *