10

paź

Skąd my się znamy?

„No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę?” – ten cytat z „Rejsu” przypomina mi się za każdym razem, gdy znajduję nawiązania (delikatnie powiedziane) sieciówek do kolekcji z wybiegów. Nawiązania to jednak nie wszystko. Ostatnio coraz częściej obserwuję korzystanie z tych samych modelek, a także tworzenie zaskakująco podobnych stylizacji.
Dziś nie będzie o tym, gdzie się kończą granice inspiracji, a gdzie zaczyna plagiat. Dziś chciałabym tylko przedstawić kilka zastanawiających przykładów z jesiennych kampanii reklamowych, które wychwyciłam swym detektywistycznym okiem :).
Taki na przykład sweter w szerokie czarno beżowe pasy – hit zeszłorocznej zimy od Isabel Marant – można kupić niemal w każdej sieci odzieżowej. Poniższe zdjęcie z pokazu obiegło cały świat i mocno zapadło w pamięć. Trudno mi uwierzyć, że Freja Beha w reklamie przypadkowo występuje odziana w super tanią wersję H&M.



W kampanii River Island nikt się nawet nie stara ukryć inspiracji. Znów Isabel Marant, tym razem jednak reakcja była natychmiastowa, dzięki czemu możemy się nabyć zestaw jak z wybiegu w tym samym sezonie. Sweter we wzory? Jest. Białe panelowe spodnie? Są. Buty z frędzlami? Obecne. Nawet modelka przepięknie błyszczy blond czupryną. Inspirujące…



Nieźle sobie radzi także Zara. Wiadomo, że jeśli poszukujemy tańszych wersji tego, co możemy głodnymi oczami oglądać np. u Celine, w Zarze odnajdziemy spełnienie. W tym sezonie Zara posunęła się naprawdę daleko. Do jesiennej kampanii zatrudniła bowiem Suzie Bird – modelkę, na której była zaprezentowana w całości kolekcja Celine Pre Fall 2011. Pomysły na ciuchy podobne, kolorystyka identyczna. Niby nie ma się do czego przyczepić, ale coś tu nie gra… Nawet kolor tła zbliżony (nie wspominając o fryzurze modelki).
Przypuszczam, że takie zabiegi są absolutnie celowe. Ciekawa jestem tylko, jak to się potoczy i czy w kolejnych sezonach jakakolwiek sieciówka będzie w stanie zaserwować nam jakąkolwiek kampanię wolną od takich inspiracji. Z jednej strony cel jest jasny – chcemy ciuchów jak z wybiegu (wiadomo, że tak naprawdę chcemy ciuchów z wybiegu, ale nie możemy sobie na nie pozwolić). Z drugiej jednak to zaczyna być nudne. Bo czy naprawdę musimy coś znać wcześniej, żeby mogło nam się spodobać? Jak myślicie?





Zdjęcia: H&M, River Island, Zara, Style.com (z ostatniego źródła tylko pożyczyłam! Jeśli mnie za to zamkną, w paczkach do więzienia poproszę o regularne dostawy brytyjskiego Vogue’a ;))

23 myśli nt. „Skąd my się znamy?

Dodaj komentarz
  1. Gość: styledigger, 77-255-116-82.adsl.inetia.pl

    Cudowny post, do więzienia będę Ci osobiście donosić kanapki. Z czekoladą z Charlotte!

    Odpowiedz
     
  2. Gość: Foxxxy, 85-222-116-140.home.aster.pl

    Trudno się nie zgodzić z Tobą. Zara miała nawet problemy natury prawnej dotyczące butów z cyrkoniami i ćwiekami „prawie” jak Balmain z 2 lata temu i musiała je wszystkie wycofać. Jak dla mnie projektanci i styliści z River Island polecieli po całości …

    Droga Harel może umknęła Ci moja prośba :) Napisałabyś mi jak wygląda rozmiarówka COS w przypadku numeracji 8/10/12… oraz w przypadku literek S/M/L? Mam wrażenie, że jest troche inna niż zwykle.

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @Styledigger: tak, tak, z czekoladą poproszę. A w croisantach pilnik do krat ;)

    @Foxxxy: miałam odpowiedzieć, ostatnio jestem bardziej roztargniona niż zwykle.
    Rozmiarówka COS jest bardzo dziwna. Ja noszę głównie rozmiar 38, natomiast tam bardzo często nawet 36 jest na mnie za duże. Sporo zależy od fasonu.
    L czy też 40/42 bywają ogromne, ale kupiłam raz sukienkę w rozmiarze 42 – fason dopasowany – leżała lepiej niż 38.
    Koszule nie mają miejsca na biust – to jedyny pewnik w tym sklepie :).
    Rozmiary butów standardowe.

    Odpowiedz
     
  4. Gość: kelly, proxy-gw.uib.no

    W ostatnim Fashion Magazine pisano nawet o tym, że Zara ma odłożone fundusze na ewentualny pozew..albo 300 ;) Z jednej strony szkoda, że to prawie identyczne ubrania/stylizacje,z drugiej – sami chcemy ubrań z wybiegów. Rozwiązanie to chyba młodzi projektanci..ach, czy oni nie są rozwiązaniem na wszystko?:)

    Odpowiedz
     
  5. Gość: Adchen, dynamic-78-8-141-197.ssp.dialog.net.pl

    Sweter w pasy to rzecz tak odkrywcza, że naprawdę nie rozumiem jak mogli splagiatować, no jak!:))
    Szczerze to mnie to ani grzeje ani ziębi czy zwalają czy nie, bo nie przeglądając oryginalnych sesji, nie jestem w stanie stwierdzić, czy to kopia. Ale swoją drogą mogliby się fotografowie bardziej postarać (czyt. wysilić i wznieść na jakąś odrobinę kreatywności)

    Odpowiedz
     
  6. zielona-karuzela

    Niestety sieciówki wręcz żerują na znanych, droższych markach. Z jednej strony ciesze się że mam szansę za mniejsze pieniadze kupić coś co spodobało mi się na wybiegu. Z drugiej faktycznie zaczyna się to robić męczące, tym bardziej że siecióki nie wysilają się nawet na krztynę orginalności.

    Odpowiedz
     
  7. swetrydoroty

    Iza nie ma wyłączności na czarno – beżowe pasy – takich było już mnóstwo, podobnie Celine na marynarki. Stylizacja – sieciówka się chwali , że też potrafi – w końcu projektanci maja inspirować. Tylko- kto to kupi?

    Odpowiedz
     
  8. harel

    Może źle to ujęłam, ale tym razem nie chodziło mi o samo podrabianie czy inspirowanie się konkretnymi ubraniami, ale o podobieństwo kampanii reklamowych – czyli – jak niektórzy z Was trafnie określili – brak kreatywności ze strony sieciówek.
    Bo że pasy czy marynarki to nie nowość, nie musicie mnie przekonywać ;).

    Odpowiedz
     
  9. jagnesjag

    Chyba sieciówkom nie zależy na kreatywności. Ich zadaniem jest sprzedać to co modne, a zakładając, że wzorują się na pokazach takie kampanie nie powinny dziwić. Chyba najmniej nachalna jest wersja HM, ale Zara poleciała po całości. Przynajmniej tło mogli zmienić:/

    p.s. Harel, co do czekolady z Charlotte – skusiłaś mnie i kupiłam tę białą. Zniknęła w jeden dzień 0_o

    Odpowiedz
     
  10. harel

    @Jagnesjag: Ale jak na przykład patrzę na COS (wiem, moje zakochanie w nich zatrzymało się na etapie niedostrzegania wad ;)), widzę, że sieciówce można wyrobić charakterystyczny styl (choć pierwsze projekty były niemal identyczne jak Marni czy Chloe w tamtym czasie).
    A za czekoladą tęsknię każdego dnia – czy próbowałaś mlecznej? Bo warto… ;)

    Odpowiedz
     
  11. blondynechka

    Coż, każda z nas marzy o odrobinie luksusu i światowego wyglądu i to świetnie wyczuwają sieciówki, które spełniają nasze małe marzenia ;).
    A tak bardziej realistycznie (i naiwnie optymistycznie) może sieciówki i znani projektanci korzystają z usług tej samej agencji przewidującej trendy w modzie (są takie!) i czytają te same zestawienia trendów na 2011 i się przypadkiem powieliły.
    Swoją drogą ja czasem w sieciówkach odnajduję coś co zaprojektowałam i czasem się inspiruję wystawą luksusowego butiku ;)

    Odpowiedz
     
  12. pani_la_mome

    A ja właśnie kupiłam „prawie” identyczny sweter w czarno-białe pasy w lumpku zainspirowana twoim postem;)
    Pewnie, że nie chodzi o poszczególne ciuchy, które osobno nie są czymś niezwykłym. Chodzi o pewne skojarzenia, działania marketingowe.
    Przeglądając blogi modowe, pomyślałam sobie: co tak nagle wzięło „wszystkich” na minimalizm”?A u ciebie czytam, że Zara inspiruje się Celine – już wszystko wiadomo;)

    Odpowiedz
     
  13. Gość: Foxxxy, 85-222-116-140.home.aster.pl

    Kopiowanie kampanii reklamowych to chyba nieuniknione następstwo. Zaczęło się od kopii ubrań (nikomu to nie przeszkadzało, a wręcz klienci są zadowoleni) i idzie dalej…kampanie, modelki, stylizacje… ciekawe czy można posunąć się jeszcze dalej?

    Blondynechka wszyscy na pewno korzystają z tych samych źródeł trendów, ale są takie, których nie da się zastąpić jak np. genialny projektant. Z resztą sieciówki mają mnóstwo czasu na kopiowanie. Kolekcje projektantów pojawiają się pół roku przed sezonem, kampanie 2-3 miesiące przed. Biorąc pod uwagę fakt, iż Zara potrzebuje 2 tygodni na wprowadzenie nowego produktu już do sklepu to właściwie nawet nie muszą się tam strasznie spieszyć…

    Odpowiedz
     
  14. jagnesjag

    Harel, nie kuś mnie już z tymi czekoladami, błagam:) :) :) Ok, jutro kupię mleczną:P A co do COS’a to chyba moja modowa pamięć aż tak daleko nie sięga (2007/08), ale masz rację, że ta marka wyrobiła swój niepowtarzalny, reklamowy styl…może to zależy od targetu, od tego dla kogo są ubrania z danego sklepu?

    Odpowiedz
     
  15. art.krolowasniegu

    Moim zdaniem tak zawsze było, jest i będzie. Sieciówki sprzedawały tańsze wersje ubrań w modnych (bo obecnych na wybiegach) krojach i kolorach, wersje tańsze niż w sieciówkach oferowały bazary. Ludzie zawsze będą szukali tańszej wersji w jakichś granicach jakości. Bo czemu nie?
    Mi przypominają się zdjęcia z pism wnętrzarskich – dwa na pierwszy rzut oka identyczne wnętrza, ale jedno kilka razy tańsze, bo bez „metek”.

    Odpowiedz
     
  16. Gość: Krywulka, d69-0.icpnet.pl

    Raczej nie wszystkie, a może i mniejszość klientek sieciówek ogląda pokazy i kolekcje topowych projektantów. Więc kampanie sieciówek nie są dla nich drugi raz słyszaną piosenką.

    Odpowiedz
     
  17. Gość: aga, gev62.internetdsl.tpnet.pl

    Mi ostatnio wyjątkowo rzucają się w oczy przykłady kopiowania. Pamiętam buty z H&M „inspirowane” creepersami Prady, czy też dwukolorową torebkę „inspirowaną” Celine. To prawda, że sieciówkom brakuje kreatywności :) Mnie np. zastanawia to, że zwraca się uwagę na podróbki LV, czy też Gucci (mam na myśli torebki z monogramami), a chwalone jest noszenie (na swój sposób) „podrabianych” ubrań z sieciówek. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
     
  18. Gość: yaghe, 87-207-222-17.dynamic.chello.pl

    Jestem zaskoczona, że osoba interesująca się modą nie wie, tak podstawowej rzeczy.Oczywiście, że sieciówki kopiują…co więcej, każda „szanująca” się sieciówka posiada kapitał zarezerwowany specjalnie na spłatę kar za plagiatowanie. Oczywiście o tym się nie pisze każdego dnia w tabloidach, no ale i po co. Tak naprawdę korzyści mogą być po obu stronach. Wiadome, że nie wszystkich stać na drogie marki, a „inspiracja” prosto z wybiegów jest widoczna na ulicach. I o to chodzi.

    Odpowiedz
     
  19. harel

    @Yaghe: chwila, moment. Gdzie napisałam, że tego nie wiem? :) I na tym blogu, i poza nim nie raz wypowiadałam się na ten temat.
    Ten tekst nie jest o plagiatowaniu ubrań, a raczej o „przypadkowym” doborze tych samych modelek, tła, klimatu w kampaniach reklamowych. Miałam wrażenie, że jasno to wyraziłam – zdaję sobie jednak sprawę, że to co jasne dla mnie, nie musi być jasne dla innych.
    Więc, poza pierwszym zdaniem, zgadzam się z całym Twoim komentarzem ;).

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *