Miesięczne archiwum: Listopad 2011

30

lis

Full of Style

W poniedziałek 5 grudnia sklep internetowy Full of Style na moment wychodzi z sieci. Organizowany jest nie tylko dzień otwarty, podczas którego będzie można dokładnie obejrzeć i do woli przymierzać każdy ciuch przed ewentualnym zakupem, lecz także casting na twarz (oraz ciało ;)) butiku. Mój blog dumnie patronuje akcji. Wszystkie szczegóły można znaleźć tutaj.






30

lis

Pakamera!

Już w najbliższą niedzielę oraz, uwaga, także poniedziałek będzie można zrobić prezentowe zakupy na dorocznym kiermaszu Pakamery. Przed nami edycja mikołajkowa (4-5 grudnia) oraz świąteczna (16-18 grudnia – jeszcze tu o niej przypomnę :)). Obydwie odbędą się w warszawskim klubie 1500m2 do wynajęcia. Po raz kolejny mam zaszczyt patronować medialnie temu wydarzeniu. I po raz kolejny zachęcam, bo Pakamera jest prawdziwym fenomenem w świecie sklepów internetowych. Trzeba się naprawdę postarać, by nie znaleźć tam tego, czego się szuka ;).
Więcej szczegółów tutaj.


29

lis

Zła wiadomość ;)

To straszne. Potworne. Niesprawiedliwe. Ja, pełna dystansu do takich spraw, jestem gotowa już w tym momencie rozłożyć namiot pod sklepem, by ósmego marca przyszłego roku jako pierwsza wbić się do H&M i zgarnąć całą projektancką kolekcję. Dlaczego? Bo tym razem do współpracy została zaproszona marka Marni! Wszystkie projekty koordynowała dyrektor kreatywna Consuelo Castiglioni, nad którą pieję z zachwytu niemal od początku prowadzenia tego bloga (a w swoim realnym życiu jeszcze dłużej :)). Podobno te wszystkie sylwetki i desenie Marni mają pozostać w cenie H&M. Trzymam za słowo. I kupuję dziś świnkę skarbonkę :).








Fot. Magnus Magnusson dla H&M





27

lis

Do poczytania

W natłoku blogów zawierających niemalże same zdjęcia oraz krótkie opisy (często nie zachowujące podstawowych zasad ortografii czy interpunkcji, nie wspominając nawet o ciężkiej do przetrawienia stylistyce), z dziką przyjemnością odkrywam takie, w których to tekst (dobry tekst) gra główną rolę. I dziś właśnie chciałabym się skupić na adresach kilku blogów, które uwielbiam przede wszystkim czytać (choć do oglądania też bywa sporo). Traktują przede wszystkim o modzie (wyjątkiem jest blog Jagi, otwarty na znacznie szerszą przestrzeń), przedstawiają najróżniejsze punkty widzenia. Od profesjonalnego po hobbystyczny. Żaden z nich nie jest lepszy lub gorszy. Co zaskakujące, wśród autorów po raz pierwszy chyba mamy tyle samo kobiet, co mężczyzn! Kolejność adresów przypadkowa ;).

Alicja Kowalska – blog wyjątkowy, gdyż prowadzony przez profesjonalistkę, która, mimo młodego wieku, w świecie polskiej mody jest weteranką (dzięki niej istnieje chociażby kwartalnik Viva! Moda, który za jej rządów stanowił najlepsze źródło zdjęć ze światowych pokazów w przystępnej jak na polskie warunki cenie). Obecnie pracuje na stanowisku szefowej działu mody w magazynie Elle. Poczytamy o pokazach, wydarzeniach oraz inspiracjach z różnych stron świata. Podoba mi się podejście autorki do tematu. Bezpretensjonalnie, fachowo i z dystansem – co zdarza się niestety coraz rzadziej. Podsunęłabym parę tekstów osobom, którym woda sodowa do głowy uderzyła znacznie za wcześnie niż powinna i uważają się za guru mody po roku prowadzenia bloga ze sobą w roli głównej (nie mam na myśli nikogo konkretnego, więc proszę darować sobie zgadywanie ;)). Skromność autorki w połączeniu z jej doświadczeniem i osiągnięciami powala na kolana.

Jaga Design – jeśli chcecie wirtualnie odwiedzić piękne wnętrza, a przy okazji poznać niszowe marki odzieżowe czy pooglądać inspirujące sesje zdjęciowe, to blog dla Was. Jaga ma niezwykłą zdolność wyszukiwania wszystkiego, co ładne (co zresztą głosi blogowy podtytuł). Nigdy jednak nie zostawia obrazka bez komentarza, co bardzo jej się chwali. Całość powoduje, że chciałoby się zabrać autorkę na kawę, bez końca przeglądać stosy kolorowych magazynów i gadać, gadać, gadać… :).

Milles of fashion – autorka pisze dużo, ale nigdy nudno. Odkrywa marki polskie i zagraniczne, zawsze zaznaczając swój punkt widzenia. Lubię ją czytać, bo potrafi rzucić nowe światło na rzeczy, które wydają mi się oczywiste.

Efekty uboczne – jeśli uważacie, że Harel promuje polskich projektantów, zajrzyjcie lepiej do Kelly. Nie wiem, jak ona to robi, ale zanim ja trafię na cokolwiek, u niej jest to już wyczerpująco opisane (tak było chociażby z marką Wearso). Coraz częściej mam ochotę po prostu Was do niej odsyłać, bo równie często jestem przekonana, że lepiej od niej bym różnych tematów nie ujęła. Na szczęście internet nie ma ograniczeń, więc jest w nim miejsce dla nas dwóch ;))).

Fashion Blog – Fashion Magazine nie należy do moich ulubionych, ale ich blog prowadzony przez Bartosza Tobiasza Kujawę wręcz przeciwnie. Zawiera niesamowicie rozbudowane i solidne recenzje wszystkich najważniejszych wydarzeń modowych, mających miejsce w Polsce (głównie w Warszawce Warszawie). Wyobrażam sobie, że niektóre na dzień dobry zamykają mu drzwi. A może nie? Może wreszcie krytyka mody zapewni sobie w tym kraju rację bytu? Trzymam kciuki.

Fecodrobe – pewien pan, z którym łączy mnie uwielbienie dla marki COS oraz dostrzegania potencjału w pozornie zwyczajnych ubraniach. I jeszcze zakupów oraz wyszukiwania skarbów w ciucholandach (sukienka Diane von Furstenberg za 4 zł! Niestety, miał ją komu podarować ;))). Świetnie czyta się teksty faceta, który lubi (i potrafi) dobrze się ubrać.

Szarmant – nigdy nie ukrywałam, na modzie męskiej znam się mniej więcej tak samo jak na motoryzacji. Z jednej strony moda to przecież moda, nie jest zarezerwowana wyłącznie dla kobiet, z drugiej jednak, ponieważ dane mi było urodzić się kobietą, skupiam się właśnie na tym jej aspekcie. Coraz częściej jednak zdaję sobie sprawę, że mam braki, które muszę uzupełnić, jeśli chcę brnąć w to dalej. I u Szarmanta mogę je nadrabiać bez wysiłku.

Piotr Fiedler – autor w słowach nie przebiera, ale gdy go czytam, nie zawsze, lecz czasem z przerażeniem odnajduję stwierdzenia, których nigdy nie miałabym odwagi wypowiedzieć, choć pojawiły się w moich myślach. Choć tematyka jest rozległa, traktuje także modzie lub raczej wydarzeniach, które moda prowokuje. Dla ludzi o mocnych nerwach, a w każdym razie nie dla hipokrytów (choć może parę ciosów by się im przydało).

Miłej lektury, drodzy Państwo!

25

lis

Solar

Stało się regułą, że sieciówki są odtwórcze. Nikogo to nie dziwi, nikogo nie szokuje. Może czasem ktoś tam się oburzy kompletnym brakiem kreatywności i tyle. Dlatego, oglądając w Łodzi wiosenną kolekcję marki Solar, nie byłam zdziwiona czy rozczarowana. Po prostu zastanawiałam się, jaki jest sens pokazywać na wybiegu coś, co już z zasady ma być kopią czy interpretacją większych kolekcji z poprzednich sezonów. Wyjątkiem jest brytyjski Topshop (linia Unique) czy parę szwedzkich marek (COS, Cheap Monday, Acne), lecz głównie dlatego, że tworzą nową jakość, nie opierając się całym ciężarem na innych.
Lubię Solar, choć chyba nigdy nic tam nie kupiłam. Cieszę się, że jest polska marka, która trafia w potrzeby pań powyżej dwudziestego roku życia ;). I jestem przekonana, że można było znacznie lepiej się zaprezentować. Bo to, co widzieliśmy na wybiegu, sprawiało wrażenie kompletnej przypadkowości. Być może dałoby się to zinterpretować jako chęć ukazania różnorodności asortymentu. Bardziej jednak wyglądało na brak umiejętnego podjęcia decyzji. Czasem warto pokazać mniej, zostawić trochę asów w rękawie. I tak nie zobaczyliśmy wszystkiego – jestem pewna, że gdy na sklepowych wieszakach zawiśnie ta kolekcja, pozytywnie się zaskoczę, ilu fantastycznych egzemplarzy nie oświetliły łódzkie reflektory.
Ale najbardziej dziwiły mnie późniejsze opinie, zdawałoby się, znawców mody. Ochy i achy prosto do kamery, rozpływanie się w zachwycie nad szalonym letnim klimatem czy feerią barw… Może czegoś nie rozumiem, może czegoś nie dostrzegam. Jednak pewna osoba, której tożsamości tu nie zdradzę, na moje pytanie: „I co ja mam napisać po takim pokazie?”, odpowiedziała: „Prawdę. Bo pani może pisać prawdę”. I napisałam.
A co Wy sądzicie? Przesadzam? Nie przesadzam?
























Fot. Łukasz Szeląg

24

lis

Cloudmine!!!

Wreszcie ruszył internetowy butik Cloudmine w nowej odsłonie (chciałam napisać „po liftingu”, ale po pierwsze chyba to mało pozytywne, a po drugie lifting przecież jest passe – teraz wszyscy robimy sobie botoks! ;))). Mnie najbardziej cieszy fakt, że w końcu w sieci można dostać ubrania Ani Kuczyńskiej – kolekcja New Vintage zawiera elementy z poprzednich sezonów, często wykonane w jednym egzemplarzu. W Cloudmine znajdziemy też ubrania Maldorora, Anny Pitchouginy, Sylwii Rochali, Wioli Wołczyńśkiej, Piotra Czachora i duetu Jarnuszkiewicz & Chylak oraz biżuterię i dodatki Oli Świtalskiej, Poli Zag i Eliwer. Na razie. Bo interesujących marek będzie coraz więcej.


Od góry od lewej – ubrania: Jarnuszkiewicz & Chylak, Ania Kuczyńska, Anna Pitchougina, 2x Maldoror, Sylwia Rochala. Broszki: Ola Świtalska, bransoletka: Pola Zag.
Zdjęcia: Cloudmine