6

lis

Moda na sukces ;)

I ja dostałam egzemplarz tej książki do zrecenzowania. Jak ognia unikam wpisów na blogach na jej temat, żeby nie sugerować się żadną opinią. A ciekawa jestem, jak diabli!
Gdy otrzymałam wiadomość, że w październiku ukaże się polska wersja „The Teen Vogue Handbook”, bardzo się ucieszyłam. Jestem posiadaczką edycji amerykańskiej i do dziś lubię do niej zaglądać – zwłaszcza gdy dopadnie mnie blogowa niemoc :). Momentalnie wracam do pionu, gdy czytam wypowiedzi ludzi, którzy nie dość, że pasjonują się modą, to jeszcze odnaleźli się w tej dziedzinie zawodowo.
Z książkami o modzie jest jeden podstawowy problem. Strasznie szybko się starzeją. I zanim na przykład takie klasyczne „Fashion Now” mojego ukochanego wydawnictwa Taschen stało się „Modą Teraz”, zdezaktualizowało się na tyle, że może stanowić już tylko pamiątkowe archiwum. No dobrze, może trochę przesadzam. Ale rozumiecie, o co mi chodzi?
I to była moja główna obawa w związku z „Sukcesem według Teen Vogue”. Na szczęście zmiany w świecie mody nie tyczą się porad zawartych w książce. Choć wkrótce na zdjęcia będziemy spoglądać z nostalgią, litery wciąż poprowadzą nas do celu. Cele mogą być różne. Bo moda to rozległa dziedzina – zresztą jak każda inna. Czasem mam ochotę podetknąć taki podręcznik pod nos osobom, według których pisanie o modzie to mniej więcej to samo, co oglądanie „Tap Madl” (nie wymyśliłam tego! Moda w Polsce dość często źle się kojarzy. Jeśli zajmujesz się modą, to znaczy, że jesteś próżny, pusty i masz za dużo wolnego czasu. A z drugiej strony… cóż, czasem tak jest ;))).
Głównym przesłaniem książki, powtarzanym w różnych konfiguracjach na niemal każdej stronie jest: „Nie czekaj, działaj i pracuj najciężej, jak tylko potrafisz”. Kiedyś trafiłam na świetną teorię. Mówiła ona, że na sukces potrzebne są: jedna trzecia talentu, jedna trzecia pracy i jedna trzecia szczęścia. Autorzy zmieniają proporcje i dziewięćdziesiąt procent sukcesu przypisują ciężkiej pracy. Warto mieć tę świadomość, wpychając się do tego dziwnego świata. Bez względu na to, czy chce się zostać projektantką, stylistką, redaktorką czy „tylko” blogerką ;).
Dzięki „Sukcesowi…” mamy okazję zajrzeć do pracowni Marca Jacobsa, poznać szereg brutalnych prawd wg Karla Lagerfelda, obejrzeć biuro Anny Wintour i potowarzyszyć na planie Arthurowi Elgortowi. Szczerze mówiąc nie wiem, czy książka bardziej zachęca, czy zniechęca do pracy w modzie. Obala sporo mitów i otwiera oczy na wiele nie do końca oczywistych spraw. Leniwcy z pewnością nie mają tam czego szukać :). Dla tych, którzy wytrwają i po lekturze wciąż będą chcieli realizować marzenia, na ostatnich stronach kilka bardzo przydatnych adresów w Polsce i na świecie.

A na koniec zachęcające słowa monsieur Lagerfelda :).

„Czy jesteś pewien, że to branża dla ciebie? Czy dasz radę przetrwać w świecie, gdzie nie ma żadnych zasad, nie przestrzega się żadnych praw? (…) Czy jesteś w stanie pogodzić się z niesprawiedliwością? Przemysł związany z modą wygląda o wiele lepiej z zewnątrz. Wielu osobom wydaje się, że znajdą tam wymarzoną pracę, ale dotyczy to tylko wąskiego grona szczęściarzy”.




Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak i kosztuje 49,99 zł.

11 myśli nt. „Moda na sukces ;)

Dodaj komentarz
  1. frenja

    Kiedy zetknęłam się z zapowiedzią tej książki, szczerze mówiąc pomyślałam, że będzie to niewiele wart poradnik dla nastolatek. Później ją obejrzałam, dość szybko kupiłam, a teraz pochłaniam. Oj jak bardzo się pomyliłam! To naprawdę bardzo ciekawa pozycja dla osób interesujących się modą z punktu widzenia zawodu czy hobby.

    Odpowiedz
     
  2. frenja

    Trochę z innej beczki, zostałaś otagowana :) Będzie mi miło, jeśli przyłączysz się do zabawy. Szczegóły u mnie na blogu w poście ‚Otagowana’.

    Odpowiedz
     
  3. blondynechka

    Przyznam szczerze, że widziałam wczoraj tą książkę w Empiku i moja pierwsza myśl była: „Oooo” a druga ” To chyba jakiś płytki poradnik w amerykańskim stylu” ale chyba nie powinnam oceniać książki po okładce ;)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: kelly, proxy-gw.uib.no

    Podoba mi się to optymistyczne podejście, które bije od tej książki, mam wrażenie, że w Polsce jest odwrotnie – „Nie rób tego”, „To nie przynosi dochodu, więc odpuść”, „I tak się nie uda”… miło dla odmiany poczytać słowa, od których rośnie serce;)

    Odpowiedz
     
  5. Gość: m., abtx125.neoplus.adsl.tpnet.pl

    też pomyślałam, że to podręcznik dla wanna-be. Ma to chyba coś wspólnego ze słowem „chcieliby” na okładce. Mój terapeuta mawiał, że między „chciałbym” a „chcę” jest taka różnica, jak między „mógłbym” a „mogę” :) „Chcą”, albo lepiej „zamierzają”, brzmiałoby dosadniej. Miło, że tyle osób mówi, że to godna polecenia książka. Wszystlie dotychczasowe polskie podręczniki, z którymi się zetknęłam, tłumaczyły jak krowie na rowie sprawy tak oczywiste, że odnosiłam wrażenie, że jeśli ktoś MUSI sięgac po książkę, by się ich dowiedziec, powinien zrezygnować z mody i zająć się hodowlą chomików. Przeczytam przy pierwszej okazji. A może ktoś pożyczy? mogę oddać „pod zastaw” sporo pozycji anglojęzycznych.

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Adchen, hub.money.pl

    O, Harel też o tym pisze:) O dziwo tym razem wpis o tej książce bez konkursu (zalało nimi ostatnio). Ciekawi mnie, czy kiedykolwiek rady z książki tego typu, bez względu na branżę, komuś pomogły. Może lepiej potraktować to jako ciekawostkę, nie poradnik. Zawsze boję się słowa poradnik, bo mam wrażenie, że takie książki nic nie radzą, tylko do rozczarowań prowadzą, więc traktuję ostrożnie i z przymrużeniem oka. Może skuszę się na przejrzenie w empiku, zdjęcia są ładne:)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *