27

lis

Do poczytania

W natłoku blogów zawierających niemalże same zdjęcia oraz krótkie opisy (często nie zachowujące podstawowych zasad ortografii czy interpunkcji, nie wspominając nawet o ciężkiej do przetrawienia stylistyce), z dziką przyjemnością odkrywam takie, w których to tekst (dobry tekst) gra główną rolę. I dziś właśnie chciałabym się skupić na adresach kilku blogów, które uwielbiam przede wszystkim czytać (choć do oglądania też bywa sporo). Traktują przede wszystkim o modzie (wyjątkiem jest blog Jagi, otwarty na znacznie szerszą przestrzeń), przedstawiają najróżniejsze punkty widzenia. Od profesjonalnego po hobbystyczny. Żaden z nich nie jest lepszy lub gorszy. Co zaskakujące, wśród autorów po raz pierwszy chyba mamy tyle samo kobiet, co mężczyzn! Kolejność adresów przypadkowa ;).

Alicja Kowalska – blog wyjątkowy, gdyż prowadzony przez profesjonalistkę, która, mimo młodego wieku, w świecie polskiej mody jest weteranką (dzięki niej istnieje chociażby kwartalnik Viva! Moda, który za jej rządów stanowił najlepsze źródło zdjęć ze światowych pokazów w przystępnej jak na polskie warunki cenie). Obecnie pracuje na stanowisku szefowej działu mody w magazynie Elle. Poczytamy o pokazach, wydarzeniach oraz inspiracjach z różnych stron świata. Podoba mi się podejście autorki do tematu. Bezpretensjonalnie, fachowo i z dystansem – co zdarza się niestety coraz rzadziej. Podsunęłabym parę tekstów osobom, którym woda sodowa do głowy uderzyła znacznie za wcześnie niż powinna i uważają się za guru mody po roku prowadzenia bloga ze sobą w roli głównej (nie mam na myśli nikogo konkretnego, więc proszę darować sobie zgadywanie ;)). Skromność autorki w połączeniu z jej doświadczeniem i osiągnięciami powala na kolana.

Jaga Design – jeśli chcecie wirtualnie odwiedzić piękne wnętrza, a przy okazji poznać niszowe marki odzieżowe czy pooglądać inspirujące sesje zdjęciowe, to blog dla Was. Jaga ma niezwykłą zdolność wyszukiwania wszystkiego, co ładne (co zresztą głosi blogowy podtytuł). Nigdy jednak nie zostawia obrazka bez komentarza, co bardzo jej się chwali. Całość powoduje, że chciałoby się zabrać autorkę na kawę, bez końca przeglądać stosy kolorowych magazynów i gadać, gadać, gadać… :).

Milles of fashion – autorka pisze dużo, ale nigdy nudno. Odkrywa marki polskie i zagraniczne, zawsze zaznaczając swój punkt widzenia. Lubię ją czytać, bo potrafi rzucić nowe światło na rzeczy, które wydają mi się oczywiste.

Efekty uboczne – jeśli uważacie, że Harel promuje polskich projektantów, zajrzyjcie lepiej do Kelly. Nie wiem, jak ona to robi, ale zanim ja trafię na cokolwiek, u niej jest to już wyczerpująco opisane (tak było chociażby z marką Wearso). Coraz częściej mam ochotę po prostu Was do niej odsyłać, bo równie często jestem przekonana, że lepiej od niej bym różnych tematów nie ujęła. Na szczęście internet nie ma ograniczeń, więc jest w nim miejsce dla nas dwóch ;))).

Fashion Blog – Fashion Magazine nie należy do moich ulubionych, ale ich blog prowadzony przez Bartosza Tobiasza Kujawę wręcz przeciwnie. Zawiera niesamowicie rozbudowane i solidne recenzje wszystkich najważniejszych wydarzeń modowych, mających miejsce w Polsce (głównie w Warszawce Warszawie). Wyobrażam sobie, że niektóre na dzień dobry zamykają mu drzwi. A może nie? Może wreszcie krytyka mody zapewni sobie w tym kraju rację bytu? Trzymam kciuki.

Fecodrobe – pewien pan, z którym łączy mnie uwielbienie dla marki COS oraz dostrzegania potencjału w pozornie zwyczajnych ubraniach. I jeszcze zakupów oraz wyszukiwania skarbów w ciucholandach (sukienka Diane von Furstenberg za 4 zł! Niestety, miał ją komu podarować ;))). Świetnie czyta się teksty faceta, który lubi (i potrafi) dobrze się ubrać.

Szarmant – nigdy nie ukrywałam, na modzie męskiej znam się mniej więcej tak samo jak na motoryzacji. Z jednej strony moda to przecież moda, nie jest zarezerwowana wyłącznie dla kobiet, z drugiej jednak, ponieważ dane mi było urodzić się kobietą, skupiam się właśnie na tym jej aspekcie. Coraz częściej jednak zdaję sobie sprawę, że mam braki, które muszę uzupełnić, jeśli chcę brnąć w to dalej. I u Szarmanta mogę je nadrabiać bez wysiłku.

Piotr Fiedler – autor w słowach nie przebiera, ale gdy go czytam, nie zawsze, lecz czasem z przerażeniem odnajduję stwierdzenia, których nigdy nie miałabym odwagi wypowiedzieć, choć pojawiły się w moich myślach. Choć tematyka jest rozległa, traktuje także modzie lub raczej wydarzeniach, które moda prowokuje. Dla ludzi o mocnych nerwach, a w każdym razie nie dla hipokrytów (choć może parę ciosów by się im przydało).

Miłej lektury, drodzy Państwo!

18 myśli nt. „Do poczytania

Dodaj komentarz
  1. Gość: J.O.B, rrcs-97-79-133-155.sw.biz.rr.com

    Kilka dni temu po raz pierwszy wpadłam na trop bloga Alicji Kowalskiej i rozpłynęłam się w zachwycie nad kompletnym brakiem zadęcia i autopromocji w tekstach. Zdroworozsądkowość ( i kosmopolityczność, która w niektórych kręgach uważana jest akurat za brak zdrowego rozsądku ) opinii wyrażanych na łamach tego bloga daje nadzieję, że niebawem rozdźwięk między polskim spostrzeganiem rzeczywistości modowej a tym przyjętym „elswhere” nie będzie już tak słyszalny. Zachwyca pokora i akceptcja frustracji jako czegoś nieodłącznego posuwaniu się do przodu (vs. staniu w miejscu). I tu, przyznam się, najgorsze z możliwych wrażenie robi blog Piotra Fiedlera, którego pamiętam sprzed lat jako niewybitnego poetę ( to chyba ten sam?), natomiast w kategorii publicystyki okołomodowej przyznaję mu osobiście Supermalinę Początku 21 wieku. Poziom nieakceptowanej frustracji sięga powyżej szyi, obraza ściele się jak okiem sięgnąć, przy czym nawet językowo teksty pozostawiają wiele do życzenia. Jeszcze bardziej martwią mnie kometarze pod tym zestawieniem, np.: „Piotr Fiedler najlepszy”. Najlepszy w czym? Chętnie się dowiem.

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @anio: jak miło czytać takie komentarze, jak Twój!

    @kelly: cieszę się!

    @millesoffashion: czekam na efekty poszukiwań!

    @frenja: polecam resztę.

    @ania: zgadzam się w stu procentach.

    @pani_la_mome: prowokator jakich mało ;)

    @feco_d: cóż za wiadomość! No to teraz czekam i trzymam kciuki, za powtórny fart na ciuchowym polowaniu!

    @jagnesjag: panów coraz więcej. Bardzo to cieszy.

    @J.O.B: lepiej bym nie ujęła tego, co napisałaś o blogu Alicji Kowalskiej. Co do drugiego wspomnianego, mnie on rozśmiesza. Nie wiem, czy jest to celem autora, mam nadzieję, że tak. Może jest najlepszy w swojej kategorii? ;)

    @blogi o modzie: czyż nie? ;)

    @who would care about fashion: wszystkie? Nie wierzę! ;)

    Odpowiedz
     
  3. Gość: Alicja, abxl83.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Bardzo dziekuje za dobre słowa. Nie spodziewalam się tak pozytywnych słów. Są bardzo motywujące. Zastanawiałam się co dalej robić z moim blogiem, tym bardziej, że odchodzę ze stanowiska szefowej mody w ELLE. Po przeczytaniu komentarzy na temat mojego bloga mam ochotę pisać więcej i więcej. Postaram się „nie zepsuć”. Pozdrawiam ciepło!
    ps. Dzieki za info na temat pozostałych! Nie wszystkich znam. Z zainteresowaniem się zapoznam.

    Odpowiedz
     
  4. pani_la_mome

    @J.O.B – a tak sobie napisałam, że najlepszy;). Poziom frustracji akurat mnie bawi, jest taki znamienny w obecnych czasach. Chociaż przyznam się, że ostatnio dużo pojawiło się podobnie piszących panów w stylu Wojaczka, czy Bursy i czasami mnie to irytuje po prostu. Ponieważ nie posiadam takiej wiedzy na temat Piotra F., mogę nieco inaczej go odbierać, nie (tak)?

    Odpowiedz
     
  5. harel

    @alicja: co dalej robić z blogiem? Pisać, nie przestawać! Blog jako jedyny pomieści wszystkie nasze przemyślenia, cierpliwie przyjmie każde zdanie, nie ocenzuruje ani się na nas nie pogniewa ;). A jeszcze bonusowo Czytelnicy docenią naszą szczerość. Czyż może być coś lepszego? :)

    @Walter_Szarmant: cała przyjemność po mojej stronie!

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *