14

gru

Dragon Tatoo

Dosłownie w tym momencie otwierają się wrota warszawskiego H&M na Marszałkowskiej – jedynego sklepu w Polsce, w którym dostępna będzie kolekcja Dragon Tatoo stworzona przez projektantkę kostiumów do filmu „The Girl with the Dragon Tatoo” na podstawie powieści Stiega Larssona. Nie wiem, czy to wstyd, czy nie, ale moje oczy nie widziały ani jednej litery z trylogii Millennium, więc coś takiego jak „styl Lisbeth Salander” mówi mi mniej niż zero ;). Z pewnością jednak zadowoli i wyznawców „subkultury emotional”, i osoby, których nie stać na zakupy w butiku Roberta Kupisza (a tym bardziej wśród archiwalnych projektów Christophe’a Decarnina – nie ma co udawać, że nie zauważamy tych podobieństw ;)).
Ciekawa jestem, czy te rzeczy szybko znikną ze sklepowych półek. Bo szczerze mówiąc, choć całość ma w sobie coś przyciągającego, nie widzę większych problemów w znalezieniu podobnych rzeczy w innych sklepach (a nawet w samym H&M).





Poniżej rzeczy, które chętnie bym kupiła, gdyby chciało mi się wcześniej wstać. Lub… gdyby chciało mi się wyjść z domu o poranku dalej niż na spacer z psem ;)).
A jak jest z Wami? Pociągają Was takie limitowane kolekcje?




Zdjęcia: H&M

10 myśli nt. „Dragon Tatoo

Dodaj komentarz
  1. modologia

    Niestety proponowany styl jest dla mojej figury dosyć niepochlebny, więc nie skorzystam. Natomiast polecam „Millenium” – chodziłam wokół tego jakieś półtora roku, a jak już zaczęłam. to przeczytałam w tydzień całą trylogię dziękując swoim wyborom życiowym, że mogłam sobie pozwolić na takie oderwanie od rzeczywistości ;)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: Magia, 217.33.154.23*

    Popieram. Wokół „Millenium” chodziłam jak wokół jeża („bo przecież nie dla mnie uganianie się za modną ikoną milionów”). I jak nie przeczytałam sagi o hobbitach, ani o nastoletnim czarodzieju w okularkach, tak Larsson mnie pochłonął bez reszty. I już rozumiem.

    Co do limitowanek, niestety jakoś jest zazwyczaj mierna, a może to moja wina, bo docieram do sklepu w momencie, kiedy wiszą tam już tylko postrzępione wspomnienia „wielkiej” kolekcji.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: kelly, aedx222.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Czuję pewnego rodzaju ulgę, że nie mieszkam w Warszawie i nie odczuwam żadnej presji „może dobrze byłoby przejść się i zobaczyć”, bo wstawanie rano dla tego typu akcji jest chyba nie dla mnie. Co innego, gdyby to był jakiś butik, pełen „młodych zdolnych” – wybaczyłabym im nawet wstawanie o 6! ;)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: assonnata, km.met.pl

    byłam wczoraj pół godz. po otwarciu, tłumu nie było, ubrań z dragon tattoo też jakoś strasznie dużo nie było, trochę się rozczarowałam kolekcją na żywo, na zdjęciach lepiej wygląda…

    Odpowiedz
     
  5. metka_by_traczka

    jak ulał dla mojej Hafciarki-Statanistki!
    (hafciarka tak naprawdę nie jest żadną satanistką, tylko ja głupio uległam stereotypom i tak przylgnęło. Choć staram się jak moge mówić o niej Mroczna Hafciarka :-)

    Odpowiedz
     
  6. blondynechka

    Ksiazki nie czytałam, filmu nie widzialam, o limitowanej kolekcji nie słyszałam a do warszawskiego h&m mam jakieś 3h intercity, więc sie nie pisze na aż tak limitowane akcje. Swoją droga jest to żerowanie na czyimś sukcesie i wyciąganie pieniędzy z naiwnych fanów na sile.

    Odpowiedz
     
  7. Gość: renata, user-109-243-107-39.play-internet.pl

    No cóż… tego, co chciałam obejrzeć bądź przymierzyć nie było. Przypuszczam, że od samego początku, a nie od wykupienia :/
    Zresztą ukrycie tej kolekcji na piętrze też jakoś pozytywnie mnie nie nastawiło..

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *