16

sty

Ja się do tego nie nadaję

Kilka lat temu, gdy ten blog raczkował, a moje marzenia o pracy w branży mody były świeże i naiwne, pewna doświadczona osoba potwornie wkurzyła mnie zdaniem, że ja się do tego kompletnie nie będę nadawać. Nieważne, że umiem pisać, nieważne, że się modą interesuję, nieważne, że się orientuję itd.. Nie nadaję się i koniec. Niedługi czas potem zaczęłam rozumieć, co miała na myśli. Nie wiem, czy istnieje drugie tak specyficzne środowisko, jak to skupione wokół mody.


Ostatnio zdarzyła się (a w sumie właśnie trwa) pewna rzecz, która pięknie wpasowuje się w układankę argumentów przeciwko mojej pracy w branży. Pod koniec roku 2010 ukazał się pierwszy numer magazynu internetowego Ultra Żurnal. Magazyn ten szybko zdobył uznanie, a w czerwcu zeszłego roku otrzymał nagrodę Modne Kreacje 2011. Już dwa razy patronował Łódzkiemu Tygodniowi Mody, więc nawet jeśli człowiek specjalnie się nie starał, przynajmniej przy tej okazji musiał na ów Żurnal trafić. I nagle, niedawno, pojawiła się informacja, że oto za moment wychodzi nowy niezależny magazyn o tematyce niezwykle zbliżonej do powyższego i nazywa się… Żurnal.


Nie jest moim zamiarem prowadzenie nagonki przeciwko nowemu wydawnictwu, w ogóle nie mam nic przeciwko powstawaniu nowych ambitnych magazynów, wręcz przeciwnie – ogromnie się cieszę z każdej udanej próby wskrzeszenia czegoś, co daje nadzieję na lepszą przyszłość prasy modowej w tym kraju. Ale dlaczego akurat Żurnal? Wiem, to może być przypadek, nie mam prawa nikogo nawet podejrzewać. Słowo „żurnal” jest ogólnie dostępne, dla każdego. Nie odmawiam nikomu z tzw. branży kreatywności, ale nie oszukujmy się, niemal wszyscy szperają w sieci, przeglądają strony i blogi z całego świata i czerpią z tego. Czy więc jest możliwe, żeby twórcy Żurnalu nie trafili nigdy wcześniej na Ultra Żurnal?


Jednak bardziej niż sama zbieżność nazw zastanawia mnie reakcja czy raczej brak jakiejkolwiek reakcji ze strony środowiska na wspomniane podobieństwo. Gdy zbliżona rzecz zdarzyła się Dorocie Wróblewskiej, natychmiast był odzew. Może nie ma miarę tego przypadku, ale jednak. A tu cisza. Co więcej, nawet na konkretne pytania od konkretnych osób nie padają odpowiedzi, a jeśli już jakaś się zdarzy, jest tak pokrętna, że trudno w nią uwierzyć. Może mają za dużo do stracenia? Może się czegoś boją? A może to ja przesadzam, a zespół Ultra Żurnalu jest po prostu przewrażliwiony?

23 myśli nt. „Ja się do tego nie nadaję

Dodaj komentarz
  1. Gość: styledigger, 77-255-124-198.adsl.inetia.pl

    Właśnie widziałam u Arety na fb i strasznie się zdziwiłam, na początku pomyślałam że to właśnie jakaś ewolucja Ultra Żurnala. Jeszcze bardziej się zdziwiłam, jak zobaczyłam że magazyn założyli dziennikarka, bynajmniej nie zajmująca się modą, i właściciel salonu fryzjerskiego. A wystarczyłoby wybrać inny tytuł i wszyscy inaczej podeszliby do sprawy. Z drugiej strony, może nie mówiono by wtedy tyle o nowym tytule? Może nie powstałby ten wpis? Tak czy inaczej, post z kategorii moich ulubionych, jest naprawdę super:)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: ewakosz, nat-pra2-221.aster.pl

    z nowym numerem Ultra Zurnal jest tak, ze mamy duzo pracy zawodowej i malo czasu wolnego, w ktorym tworzymy zurnalowe numery. Ale strona nasza dziala, teraz uruchomilismy nowy dzial – galeria, w ktorym bedziemy zamieszczac lookbooki i sesje modowe. Dzialamy, tylko nie w takim natezeniu, jakbysmy chcieli.

    Ewa – dzieki za twoj glos – to i dla mnie i dla reszty wazne, ze ktos chcial zabrac w tej kwestii glos.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: Katja Martita, public91872.xdsl.centertel.pl

    Zespół Ultra Żurnalu nie jest przewrażliwiony. To bezczelne, celowe działanie. Nie wiem, czy Cię pocieszę, czy dobiję, ale takie sytuacje pojawiają się w różnych branżach, nie tylko modowej. Sama niestety zjadłam w ubiegłym roku na jednym takim przypadku sporo nerwów. Przynajmniej odniosłam zamierzony efekt, pomimo, że kancelaria prawna ostrzegała mnie, że sprawę można interpretować dwuznacznie. To co mogę Wam poradzić to spróbować zareagować – od razu i zdecydowanie. Z pomocą dobrego prawnika. Inaczej dacie ciche przyzwolenie na takie działanie, a kto wie z jakim pomysłem konkurencja wyskoczy za chwilę…

    Odpowiedz
     
  4. Gość: , user-31-175-206-70.play-internet.pl

    pewnie, że to nie przypadek, nie daje sobie głowy uciąć, ale KKP lubiła Was swego czasu na fb,a nawet jeśli nie,to przecież tak intensywnie śledzi modę ostatnimi czasy że nie ma takiej opcji, by nie słyszała o Waszym piśmie.. nazwa wyjątkowo niefortunna,zagrywka bezczelna, choćby to był najlepszy magazyn o modzie w Polsce, wejście mają wyjątkowo słabe…

    Odpowiedz
     
  5. Gość: , 94.42.124.12*

    a mogłabys jeszcze napisac o specyfice tego srodowiska? w tym sensie ze jestem ciekaw twoich przemyslen. to co pojawia sie w 1szej czesci postu. bo to rzadkosc w Polsce, taki szczery, krytyczny głos. Pozdrawiam

    Odpowiedz
     
  6. frenja

    Całkiem niedawno natknęłam się na informację, że jurorka Top Model, której nazwiska nie wymienię, będzie naczelną Żurnala. Od razu pomyślałam o Ultra Żurnalu i że nie wierzę w takie zbiegi okoliczności. A jeśli nawet dałabym się przekonać, to nie wierzę, że ludzie mediów nie wiedzą, iż przed powstaniem nowej marki należy ją wygooglować ze wszech stron, żeby upewnić się, czy ktoś nie posługuje się już tą nazwą.

    Odpowiedz
     
  7. modologia

    Najtrudniej chyba odpowiedzieć na najprostsze pytania: „Dlaczego nazwaliście Państwo swoje czasopismo ‚Żurnal’ i czy to ma cokolwiek wspólnego z korzystaniem z wyrobionej marki czasopisma ‚Ultra Żurnal”? Bardzo trudno w takich sprawach udowodnić, że jest to kradzież pomysłu, bo – jak sama zauważyłaś – słowo jest dostępne dla wszystkich, a w internecie na hasło ‚żurnal’ wyskakuje też strona Fundacji Ukraiński Żurnal, która akurat z modą nie ma nic wspólnego. Natomiast zwykła przyzwoitość sugerowałaby nie korzystać akurat z takiej nazwy wobec istniejącego już „żurnalu” związanego z modą, bo budzi to wiele pytań i tworzy na wstępie niekoniecznie pozytywną atmosferę wokół całego przedsięwzięcia, które pod inną nazwą mogłby być przyjęte zdecydowanie z cieplejszymi odczuciami.

    Odpowiedz
     
  8. Gość: ewakosz, nat-pra2-221.aster.pl

    jeszcze sie zastanawiam nad taka kwestia, wlasnie w odniesieniu do ogolnie dostepnego slowa „zurnal” (choc nieuzywanego zbyt czesto jakis czas temu i raczej zakurzonego). czy jesli teraz pojawilby sie na rynku magazyn, ktory zawalby sie „M Mag”, „D Mag” czy nikt by nie kojarzylby go K Mag i wszyscy by milczeli? Czy wszytsko zalezy od tego w jakim miejscu „sie siedzi”? Czy jak jestes niezbyt znana osoba, to po prostu cos takiego mozna zrobic? ech…

    Odpowiedz
     
  9. jagnesjag

    Ewa Kosz napisała w sumie powyżej to, co sama chciałam zauważyć. Pomijając fakt, że być może redaktorzy nowego „Żurnalu” nie są na tyle rozgarnięci, żeby zrobić odpowiednio wcześniej dogłębną internetową „kwerendę”, to jednak nie zwalania ich to z zastanowienia się, czy może gdzieś w modowym, polskim świecie istnieje coś takiego jak Ultra Żurnal. W każdym razie nowa wersja to jakiś bezczelny żart i mam nadzieje, że życie szybko to zweryfikuje.

    Odpowiedz
     
  10. well-dressed_mind

    Osoby odpowiedzialne za Żurnal nie są amatorami, żeby przed wypuszczeniem swojego czasopisma nie zrobić porządnego researchu. Wydaję mi się, że o istnieniu Ultra Żurnala doskonale wiedzieli, ale jakiekolwiek etyczne rozterki (jeśli się pojawiały) natychmiast ustępowały argumentowi „no i co z tego?!” Żurnal startuje z pozycji tego silniejszego, więc innych ma gdzieś. Ot, biznes!

    Odpowiedz
     
  11. agatiszka

    Harel, mam nieodparte wrażenie, że ekipa Ultra ma bardzo dużego pecha. To już druga afera, która Was obejmuje, nie do pozazdroszczenia. Trzymajcie się i nie odpuszczajcie!

    Odpowiedz
     
  12. Gość: martyna nawrocka, adiv124.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Niestety, można nazwać gazetę, w zgodzie z prawem, CMAG albo nawet KaMag. Ba, można nazwać, z tego co się orientuję, czasopismo ULTRAżurnal, pod warunkiem, że będzie dotyczyć rozsadzania sadzonek ziemniaków. Można zaklepać domenę microsoft.pl i założyć tam sklep zielarski, to ostatnie akurat naprawdę miało miejsce :) Własnie pracuję nad załozeniem strony, usiłuję wymyslić nazwę, i powiem wam, nie jest to łatwe. Wszystkie fajne juz zajęte ;p Wszystko, co przyszło mi do głowy w środku nocy jako idealnie-oddające-mój-charakter-oraz-tresć-strony, najwyraźniej idealnie oddaje charakter również kogoś innego, kto wpadł na to przede mną :) Trzeba się po prostu pogodzić z tym, że nie jesteśmy unikatowi, nasze (czyli ludzkie) mózgi działają w bardzo podobny sposób, obracamy się w tym samym kręgu kulturowym, więc wpadamy na te same pomysly. A „żurnal” to po prostu bardzo ładne słowo. Prawdopdoobnie sami na to,wpadali, a nawet jeśli podpatrzyli, swiadomie czy nie swiadomie, to sprawa jest nie do ruszenia. Myślę sobie, że trzeba zabrać się za tę kwestię od odwrotnej strony – ucieszyć się, że ludzie do tej pory nie zwiazani z ultrą, który przeczytali słowo „żurnal” w magazynie FLESH, googlują je i trafiają na ultrę. Na dzien dzisiejszy sytuacja jest taka, ze to ultra kradnie potencjalnych czytelników żurnalowi, a nie odwrotnie. Rozumiem, że zachowanie takiej proporcji może być trudne, ale tego się trzymajmy. Ps. ja też się nie nadaję.

    Odpowiedz
     
  13. Gość: tzarinia, public-gprs174729.centertel.pl

    Zgadzam sie z Martyna Nawrocka.Z reszta nazwa nie ma dla mnie jako odbiorcy kompletnie znaczenia,interesuje mnie wylacznie efekt pracy.Jesli wiec okaze sie ,ze Zurnal wyjdzie z kilkoma nowymi propozycjami i pozytywnie mnie zaskoczy – bingo!Proponuje sposob myslenia bardziej ‚out of the box’ bo jak wiadomo orientacja na cel zapewnia ludziom wiecej szczescia niz orientacja na wyimaginowany problem ;)

    Odpowiedz
     
  14. harel

    No właśnie. W jakimś tam gronie (może nie największym, ale jednak) Żurnal kojarzy się z Ultra Żurnalem. Niefortunnie, może przypadkowo, może nie, i tak jestem bardzo ciekawa, co z tego wyjdzie i chętnie zajrzę.
    Bo nie chodzi tu przecież o użycie tego samego słowa, a o wspomniany brak reakcji.
    Choć gdy wczoraj rozmawiałam z człowiekiem nie związanym z tym konkretnym tematem, aczkolwiek zorientowanym w podobnych sprawach, stwierdził, że przesadzam. I że gdy jedno wydawnictwo wypuści tytuł, dajmy na to, „S jak samochód”, to drugie reaguje tytułem „Samochód na S”, a wybór należy do czytelnika :). I nic złego w tym nie ma, ot, taki świat, taki rynek, takie życie (niepotrzebne skreślić).
    Ja jednak nie czuję się z powyższą sytuacją komfortowo. Co więcej, każdy z komentujących ma rację (przynajmniej po części ;)). Głosy emocjonalne traktuję na równi z rozsądnymi. Cieszę się, że pojawiły się i jedne, i drugie. I dziękuję Wam za reakcję w imieniu założycielki Ultra Żurnalu, która rzeczywiście chyba wyczerpała już limit pecha na najbliższe pół wieku ;).

    Odpowiedz
     
  15. Gość: J.O.B, cpe-66-25-165-14.austin.res.rr.com

    Wydaje mi się, że Martyna dotknęła sedna sprawy. Pani Karolina KP nie odrobiła zadania domowego nie dopuszczając się „przeoczenia” zbieżności nazwy z Ultra Żurnalem ale właśnie przesypiając video tutorial (trudno mi sobie wyobrazić inny rodzaj przygotowania do prowadzenia pisma modowego u pani Karoliny) mówiący o tym, jak skorzystać z cudzego pomysłu jednocześnie nie przysparzając okradzionemu popularności w czasach, gdy do haemu wybieramy sie w trakcie przecen a na rozdania nagród telewizyjnych niewielu z nas chadza (do takich kanałów dysytrybucji przyznała się jak dotąd red. nacz. nowego żurnala) a gugla mamy niemal zawsze pod ręką i trzepiemy w klawikord ile wlezie. Ciekawa jestem jak wyglądały statystyki wejść na stronę UltraŻurnala w dniach bombardowania sieci informacjami o nowym przedsięwzięciu pani Karoliny KP. I tu, pani Karolino (prosze nie spać!), tkwi gwóźdź programu : podczas gdy nowy wspaniały żurnal trąbi na lewo i prawo jaki to będzie nowy i wspaniały — stary Ultra Żurnal już jest, i to coraz bardziej dorzeczny, nie od święta a na codzień. Prosze mu nie zepsuć dobrej marki ;)

    Odpowiedz
     
  16. Gość: Mamrotek Kotek, abao89.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Czytam i nie wierzę, tak na pewno ktoś celowo splagiatował, chylący się ku upadkowi, pozbawiony czytelnictwa magazyn internetowy o nieciekawej treści. Brawo, nie wiem kto próbując rozdmuchać sprawę bardziej na tym zyska, bo mam wrażenie, że ktoś tu chyba nie zdaje sobie sprawy z własnej głupoty, albo ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Rzeczywiście ,, Żurnal”, szczyt copyriterskiego talentu:)

    Odpowiedz
     
  17. metka_by_traczka

    Ha! ha! ha! a ja zupełnie świadomie pokuszę się o stwierdzenie, że wybranie nazwy Żurnal wynikło z ignorancji i lenistwa tych państwa, którzy ten magazyn uruchomili. Chyba nikt inteligentny (lub choć trochę ogarnięty umysłowo) nie wierzy w to, że pani KKP wie cokolwiek o modzie. Zatem mogli nawet nie wiedzieć o uznanym już Ultra Żurnalu.
    No chyba, że w „Ż” wymyslili od samego początku, że przejadą taranem stary magazyn. Mają naczelną celebrytkę i nie ma co sobie d… zawracać jakąś bandą pasjonatów z Ultry? ;-)))
    Ewka, pozdrawiam i trzymam za Was kciuki! Robicie znakomite rzeczy!

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *