1

lut

Teskoblog Store

Cóż za fantastyczne czasy! Jeszcze pięć lat temu (gdy zaczynałam pisać ten blog) można było tylko nieśmiało o takiej sytuacji pomarzyć. A wcale nie jestem pewna, czy ktokolwiek marzył, bo to, co się dzieje, przechodzi najśmielsze wyobrażenia. Ostatnie dziesięciolecie w Polsce obfitowało w otwarcia kolejnych sieci odzieżowych z różnych stron świata (oraz oczywiście z Polski). Nie sposób było się im oprzeć. Kolorowe ciuchy, częste dostawy, błyskawiczna odpowiedź na trendy z wybiegów… W którymś momencie się nasyciło i sporo osób zaczęło poszukiwania miejsc alternatywnych, gdzie odzież powstaje w znacznie mniejszych nakładach i wzorach niekoniecznie nawiązujących do aktualnych tendencji, lecz odzwierciedlających wizję ich twórców. Ze wspomnianym rozmarzeniem spoglądało się w stronę krajów dalekich i bliższych, gdzie niszowe marki odgrywały coraz większą rolę.

 

Wreszcie ruszyło. Nie pamiętam, kto pierwszy odważył się rzucić z oryginalnym pomysłem na głęboką wodę, ale chwała mu za to. Obecnie mamy tyle świetnych polskich marek przystępnych cenowo, że spokojnie można by zrezygnować z kupowania w sieciówkach (tylko po co? Ja chyba nie byłabym w stanie, choć ostatnio… ale to temat na inny tekst). Wprawdzie pojawiają się głównie w dużych miastach, ale od czego jest internet?

 

Ogromnie mnie cieszy, że powstaje coraz więcej internetowych butików mających w ofercie polskie ubrania. Według mnie nie stanowią dla siebie konkurencji. Każdy jest inny, nawet jeśli oferuje rzeczy z tych samych źródeł, wybór jest subiektywny i zależy od widzimisię właściciela/właścicielki. I taki na przykład Teskoblog Store skupia się na tzw. modzie ulicznej. Dużo tu swobody, nawiązań do stylu sportowego, luźnych sylwetek i nietypowych krojów. Sporo radości daje też fakt, że o wielu młodych markach już u siebie pisałam – teraz mogę patrzeć jak dziarsko kroczą do przodu, zyskując coraz więcej fanów.

 

Poniżej kilka rzeczy, które najbardziej ujęły mnie w aktualnym asortymencie Teskoblog Store:

 

Justin Iloveu:

 

 

Nenukko:

 

 

Heart & Company:

 

 

Mamapiki:

 

 

Another Label:

 

 

risk. made in warsaw:

 

 

Zdjęcia: Teskoblog Store

10 myśli nt. „Teskoblog Store

Dodaj komentarz
  1. modologia

    Mnie też cieszą nowe inicjatywy wspierające polskich twórców, tym bardziej, że dwie rzeczy na stronie wyraźnie przemówiły do mojej wyobraźni. Ale nie zdecyduję się na zakup – i to nie ze względu na cenę. Powody są dwa: brak podanego określenia rozmiarówki (co to jest rozmiar S,M,L?) oraz brak podanego składu tkaniny (ile % bawełny, wełny, elastanu czy poliestru jest w tkaninie) . Ktoś może powiedzieć, że jestem wybredna i się czepiam – cóż, tak właśnie jest :) Dla mnie to są bardzo ważne informacje i mnie osobiście ich brakuje. Dlatego: popieram fajny pomysł, ale nie kupuję.

    Odpowiedz
     
  2. Gość: mejoa, 159-205-93-10.adsl.inetia.pl

    Bardzo w jednym z moich ulubionych styli, ruszam na zakupy! Polskie marki mają naprawdę wiele do zaoferowania, mi osobistą satysfakcję sprawia ich wspieranie tak drobnym gestem jak wrzucenie ciucha do wirtualnego koszyka, co dodatkowo ubogaca moją szafę w coś niepowtarzalnego i nieprzetrawionego przez tłumy.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: kelly, jedenzero6-czteryosiem.echostar.pl

    Zgadzam się, zgadzam. Miło się patrzy i cieszy różnorodność, która zapewnia naprawdę szeroki asortyment. TS znam i lubię, chociaż ten styl nie jest mi najbliższy. Ale dobrze, że jest, bo trzeba przyznać, że to rzeczywiście dobra namowa do rezygnowania z sieciówek – przyznam się, że mi się powoooli udaje… ;)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: , c-67-167-28-206.hsd1.il.comcast.net

    Te rzeczy nie sa brzydkie, ale zadnej z nich bym nigdy nie zalozyla. Sa pewne aspekty mojej sylwetki, ktorych sie nie da przeskoczyc ani tez zle sie z nimi wcale nie czuje (niski wzrost, drobna, szczupla budowa: niewielki biust, wyrazne wciecie w talii, srednie biodra, szczuple nogi i rece). Ja wygladalabym w tych rzeczach jak ofiara mody: za duze, zupelnie niepasujace do koloru mojej skory , wisi to jak na patyku… Mam kilka luzniejszych rzeczy, ale sa one dopasowane do mojego rozmiaru, jak sa luzne w talii i w rekach to dopasowane w ramionach i w biodrach. A i material miekki, tak zeby „otulal” sylwetke sam. Gdzie sa jakies normalne ciuchy z wcieciem w talii, a nie „worki” wiszace bezwladnie na ramionach? Zauwazylam tez ze te „worki” zawsze, ale to zawsze maja albo blade (ponury jasnoniebieski jak ze szpitala, rozmyty pizamowy roz itd.) nijakie kolory lub 100 odcieni „dresowego” koloru, albo wsciekly pomarancz i zolc. Zaden z tych kolorow nie wyglada na mnie dobrze. Jest jeszcze bialy i czarny, ale ciuchy bezksztaltne jak dla mnie. Gdzie fuksja, kobalt, butelkowa zielen, malinowy, zwykly szary, czerwien (nie ceglasta, tylko zimna)? Nosze te kolory od zawsze bez wzgledu na to ktory jest aktualnie „modny”.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *