4

lut

Deja vu?

Na początku stycznia pisałam o super nowoczesnych ubraniach, a dziś coś całkiem odwrotnego. Czy poniższe ciuchy czegoś Wam nie przypominają? Kiedy to było? Wydaje się, że niedawno, ale od czasów rozkwitu ery grunge minęło już dwadzieścia lat! Wiem, że grunge to nie tylko ciuchy, wyznawców proszę o zachowanie spokoju ;)). Ciuchy jednak stanowią najdoskonalsze odzwierciedlenie naszego stylu życia, zainteresowań czy poglądów. To najprostszy przekaźnik wyznawanych idei (z drugiej strony bywa mylący: jeśli nie ma się o idei pojęcia, za pomocą stroju można zgrywać ważniaka – na szczęście tylko do momentu konfrontacji słownej ;)).


Ostatnio wybrałam się do Topshopu i oczom nie mogłam uwierzyć! Większość rzeczy, jakie tam znalazłam, już kiedyś miałam w szafie. Po czym, wraz z nadejściem nowego tysiąclecia, pozbyłam się ich raz na zawsze, nie wierząc, że kiedykolwiek wrócą do łask mody (a tym bardziej moich). Jak bardzo się myliłam!


Powłóczyste sukienki w kwiaty (swego czasu podstawowy asortyment sklepów indyjskich), spódnice tuby (tu bezkonkurencyjny był stary dobry Troll), koszule w kratę z obciętymi rękawami (w ten sposób skończyło kilka koszul mojego taty ;)), miękkie plecaki, buty na traktorze… Brakuje tylko sztruksów i przyczepionej do nich agrafki z rozpoczętą bransoletką przyjaźni :). Czy naprawdę wszystko wraca? Czy któregoś dnia obudzimy się i znów będą modne pastelowe kowbojskie kapelusze w wężowy deseń i dżinsowe mundurki a’la Britney Spears (z talią spodni poniżej wszelkiej przyzwoitości ;))))? Strach się bać… Zwłaszcza że powrót do przekreślonych, wydawałoby się, lat dziewięćdziesiątych nastraja mnie bardzo optymistycznie.


 









Zdjęcia: Topshop

16 myśli nt. „Deja vu?

Dodaj komentarz
  1. modologia

    Pamiętam! :) A co więcej, mam już dwie pary super wygodnych sztruksów i zachowaną kurtkę dżinsową… Natomiast zupełnie opadł mi entuzjazm wobec koszul w kratę, a ostatnia próba przymierzenia takowej koszuli wyzwoliła raczej chęć pt. „na koń! na koń!” niż wykorzystanie kraciastego przyodziewku w codziennej garderobie ;)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: czmiel, ewm31.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ano wraca, wraca. Wyrzucimy modne teraz cekiny, a one znów powrócą do łask za jakieś 15 lat. I tak w kółko. Dlatego ja walczę o każdą obecną rzecz w mojej i maminej szafie.
    Ale do Trolla się zraziłam. Całe moje gimnazjum łaziło ubrane w Trolla od stóp do głów. A fe!

    Pozdrawiam,
    Czmiel

    Odpowiedz
     
  3. ooldea

    Może i wraca, ale znowu nie każdy ponownie ubierze. Ja pewnie nie. Pamiętam buty na traktorze. Oczywiście, że takie miałam, prawie wszystko co wymieniłaś :) Aż miło przypomnieć.

    Odpowiedz
     
  4. zielona-karuzela

    Wraca, wraca. Ja sama coraz częściej odnajduje w nowych kolekcjach „modowe koszmarki” mojego dzieciństwa. Moda zdecydowanie zawraca koło.

    A szarą, długą spódnicę z pierwszego zdjęcia z przyjemnością powitałabym w szafie ;)

    Odpowiedz
     
  5. Gość: kelly, ip-91-102-113-34.beyond.pl

    Morał: niczego nie wyrzucać. W mojej szafie chyba nie ma niczego, czego się pozbyłam i żałowałam, ale mojej Mamie nigdy nie wybaczę, jakie perełki gdzieś oddała albo wyrzuciła – za każdym razem, kiedy otwiera jakiś magazyn o modzie słyszę „Kiedy byłam na studiach miałam dokładnie taki sam ….” ;)

    Odpowiedz
     
  6. motylalena

    Byłam dziś w H&M, divided oferuje rzeczy z nadrukami Nirvany, zwykłe czarne”powyciągane” swetry. Łezka w oku. Ja już z tego wyrosłam, nie kupię, ale chciałabym zobaczyć młodzież w starym dobrym stylu grunge – po erze emo, hipsterów, hip hopowców – jest ich mało.
    Czekam też kiedy pojawią się wojskowe plecaki „kostki” w wydaniu sieciówek ;)

    Odpowiedz
     
  7. Gość: knittedrepublic, 143.55.133.4*

    Chociaż i tak myślę, że dzisiejszy grunge i tak jest „czystszy” niż ten dwie dekady temu. Niestety jestem za młoda, by powiedzieć, że miałam buty „na traktorze”, ale jak patrzę na te ubrania to widzę mojego starszego brata dobrych kilkanaście lat temu…

    Odpowiedz
     
  8. Gość: nin, 77-253-144-75.adsl.inetia.pl

    o nie, za bardzo mi to przypomina czasy licealne ;) które były fajne, ale jednak we flaneli wyglądało się słabo, a przez glany zmasakrowałam sobie stopy.
    kiedyś rozmawiałam o tym z osobą, która swoją młodość przeżywała w latach 80. – i ona z kolei nie podchwyciła mody na tzw. klimaty ejtis, bo kojarzyły jej się z nieudaną trwałą i swetrami z poduszkami na ramionach. i tak sobie myślę, że faktycznie, pewnie w takim wypadku też bym nie miała sentymentu do cekinów, wręcz przeciwnie. i ten efekt flaneli ;) jakoś mi się łączy z tą teorią.

    Odpowiedz
     
  9. Gość: magdalena, cfx131.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jak ja się cieszę,że nie muszę tego nosić… Za to moja 18-letnia córka wyciągnęła dzisiaj z piwnicy wszystkie pudła z ciuchami. Miło usłyszeć:”jaaaa!!!” przy swoich starych spódnicach:)

    Odpowiedz
     
  10. jagnesjag

    Flanelowa koszula znajdzie się gdzieś na dnie szafy, podarte dżinsy też, kiecka w kwiatki z wcięciem talii również. Muszę przyznać, że już dawno nie byłam tak świetnie przygotowana do nowego (starego!) sezonu:D

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *