29

lut

Bądź „seksi”!

Ten tekst miał powstać już dawno temu. Bodźców do jego stworzenia było kilka i tak naprawdę wciąż pojawiają się nowe. Raz jakiś pan zachwycił się potworną w każdym możliwym względzie sukienką (lecz jednocześnie odkrywającą każdą możliwą część ciała modelki), innym razem na Allegro trafiłam na aukcję ze „zmysłowymi kaloszami” w roli głównej, jeszcze kiedy indziej pewna blogerka wypięła się do mnie tylną częścią ciała obleczoną w bieliznę jej projektu i tak dalej, i tak dalej.
Na pewno nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na pytanie: „Co jest seksi” (czy raczej seksowne, ale słowo „seksi” znacznie lepiej moim zdaniem oddaje istotę tematu :)). Nawet nie próbuję jej odnaleźć, choć przy okazji chętnie się dowiem, co według Was , subiektywnie, osobiście, we wspomnianym „seksi” się mieści.
Ja uważam, że nawet kalosze mogą być „seksi” (czy też zmysłowe ;)), jeśli tylko będą umiejętnie zestawione (i wcale nie chodzi mi o kalosze jako jedyną część garderoby :)))). Nie znoszę oczywistości, dlatego nigdy do tej kategorii nie zaliczę pani Dody czy Pameli Anderson – nawet jeśli cały świat będzie uważał inaczej.
Inna sprawa, że „seksi” wydaje się być rzeczą obowiązkową. Przynajmniej gdy spojrzy się na okładki magazynów dla kobiet (nawet nie trzeba zaglądać do środka). Bądź „seksi” w pracy, bądź „seksi” w ciąży, bądź „seksi” po czterdziestce, bądź „seksi” na wakacjach… Zastanawiam się, dlaczego to takie ważne?
W dodatku mam nieodparte wrażenie, że im bardziej się ktoś stara, tym gorzej mu to wychodzi. Wiadomo, gusta są różne, ale przerażająco często zamiast „seksi” robi się wulgarnie albo po prostu śmiesznie (nie mówię nawet o desperacji, która jest chyba najtrudniejszym stanem do ukrycia ;)).
Podoba mi się, co na ten temat od czasu do czasu mówi Alexa Chung. Taka na przykład wypowiedź po raz kolejny doprowadziła mnie do wniosku, że istnieje pokrewieństwo dusz, nawet jeśli dusze nigdy w życiu się nie spotkają :).
‚I’m perhaps the least sexy person in the world’. ‚I don’t want to look sexy in photographs. I think it’s an easy option. I’m so sick of girls pushing their boobs up in Myspace photographs. I hate the way women want to be „hot” all the time.’



Jestem niezwykle ciekawa, co Wy o tym sądzicie. Czy przykładacie do tego wagę, czy staracie się, czy lubicie być „seksi” a może uważacie, że cały ten tekst nie ma najmniejszego sensu, bo problem nie istnieje? Ja lubię spojrzeć rano w lustro i zobaczyć uśmiechniętą znajomą twarz – więcej naprawdę mnie nie obchodzi :). Choć, oczywiście, miło jest się podobać, ale nie za wszelką cenę.

38 myśli nt. „Bądź „seksi”!

Dodaj komentarz
  1. millesoffashion

    Ja przechodziłam w swoim życiu krótki bo krótki, ale etap na który zależało mi może nie na takim wulgarnym byciu seksi, ale trochę na tym, żeby robić wrażenie:) Od jakiegoś czasu mi przeszło zupełnie i teraz najlepiej czuję się w męskim stylu a za obecną ikonę seksu, piękna i klasy uważam Emmanuelle Alt, która prawie non stop chodzi w męskich marynarkach a jej chyba nikt kobiecości nie odmówi:)

    Odpowiedz
     
  2. morven

    Seksi, sexy czy jakkolwiek – to pewność siebie, niewymuszony, ale zmysłowy sposób ubierania, radość życia i świadomość własnego ciała. A przede wszystkim pewien typ urody, którego ja osobiście zupełnie nie mam :-) Dlatego Monica Bellucci będzie seksowna w worku na ziemniaki, a ja nigdy taka nie będę – nawet z subtelnym dekoltem, koronką i czym tam jeszcze.

    Odpowiedz
     
  3. pani_la_mome

    Zmysłowa może być nawet piżama flanelowa – wiem coś o tym;). „Seksi” kojarzy mi się z radością życia, a „sztucznie zrobione panie” jakoś jej nie objawiają, mimo szerokiego uśmiechu. Dlatego też nie cierpię dosłowności…

    Odpowiedz
     
  4. Gość: amy, 178235006084.warszawa.vectranet.pl

    czyżby chodziło o cherryblossomgirl? mi się bardzo podoba kolekcja bielizny, którą zaprojektowała. no i zdjęcia promujące tą kolekcję też są super;)

    Odpowiedz
     
  5. modologia

    Dlaczego bycie seksi czy sexy jest ważne? Bo chociaż chcemy wierzyć, że nie oceniamy po pozorach, „po wyglądzie”, bo liczy się „wnętrze”, to nie mamy czasu poznawać tych „wnętrz”. Rzut oka często wystarczy, żeby określić, czy to przyjaciel, czy wróg, czy pani jest seksi, czy nie – i związane z tym nasze subiektywne skojarzenia. Czy ja jestem seksi/sexy? Zależy, kto patrzy ;) A jak patrzę ja? Potrafię się wpisać w taki wygląd, czasem nawet tym bawić, ale nie powiedziałabym o sobie, że taka rzeczywiście jestem. Ale bywam – ku uciesze własnej, a przy okazji innych ;)

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Katja Martita, nat2-122.ghnet.pl

    Mam wrażenie, że w naszych krajowych warunkach bycie seksi często przeradza się w tandetę. Jeśli kobieta wygląda świetnie, jest pewna siebie i przyciąga spojrzenia wolę ją określić przymiotnikiem zmysłowa – ono jakoś ładniej podkreśla klasę. Ale może to tylko moje odczucia.

    Odpowiedz
     
  7. Gość: Justi, user-31-175-140-77.play-internet.pl

    Sexi to nie ubranie ani przebranie. To w Tobie jest albo nie. Cieżko to osiągnąć zewnętrznymi środkami, można próbować ale będzie to tylko podróbka. Kiedys kolega opowiedział mi historię: „pewnego wieczoru bylem w sklepie. własnie płaciłem. lał deszcz. nagle do środka wpadla kobieta, była cala przemoczona, oklejona włosami, miała zwykły bezowy prochowiec, który przykleił sie do niej. nigdy tego nie zapomnę, bo też nigdy wcześniej, ani później czegoś podobnego nie doznałem. w tamtej chwili, był w niej i seks i kobiecość. i nie chodziło o jej ciało. żadna kobieta siląca się na kobiecość, ani przebierająca w seksualność nie osiągnie takiego efektu jak ona wtedy.”
    I własnie o to chodzi.

    Odpowiedz
     
  8. slodko-slona

    ,,Seksi” samo brzmienie tego przymiotnika jest trochę śmieszne :) Co do definicji, to jest w sumie trudnym orzechem do zgryzienia.Wyobrażam sobie kogoś,kto przyciąga wzrok- ale wtedy bardziej pasuje mi ,,charyzmatyczny” niż ,,seksi”.Oglądałam ,,Mój tydzień z Marilyn” gdzie jest parę momentów pokazujących seksapil Marilyn.I miałam już pisac,że ,,seksi” to np. uroda+charyzma+pewnośc siebie,ale wiadomo że sama Marilyn była raczej zagubiona niż pewna siebie.No i przecież każdy ma inny typ ,,seksi”.Dla jednego ,,seksi” może byc Lisbeth Salander a dla drugiego Kalina Jędrusik.

    Odpowiedz
     
  9. Gość: Dag, 192.166.203.1*

    Zgadzam się w 100% z Tobą i z Alexą. Też nie lubię oczywistości i dosłowności, więc bardziej seksi wydają mi się kalosze i męska koszula w połączeniu z czerwoną szminką (albo i bez) niż obcisła, krótka sukienka, szpilki i czerwone paznokcie. W/g mnie seksi jest Charlotte Rampling albo Caroline de Maigret. Ale, co to lubi… Polecam też wywiad z Isabel Marant, bardzo na temat: marantphiles.com/2012/02/28/isabel-marant-4/#comment-221.

    Odpowiedz
     
  10. blondynechka

    Ja jestem zmęczona wszechobecną seksownością. Wszyscy muszą być seksi za pomocą pasty do zębów, butów, maskar, suplementów diety a nawet tamponów! Nie ważne czy jestem wykształcona, oczytana, czy mam zdanie nt. ginących gatunków żab w dolnym biegu Amazonki, ważne, że jestem seksi i to dzięki jakieś rzeczy, kosmetykowi czy też cudownej usłudze kosmetycznej. Reszta się nie liczy.

    Odpowiedz
     
  11. Gość: kelly, 108-111.echostar.pl

    Dla mnie bycie seksi-seksi to takie zadowolenie z bycia sobą i poczucie (zdrowej) pewności siebie. Ubrania pomagają (chociaż czasem też ośmieszają, bo jednak nie zapominajmy, ze inni też mają uczucia), ale powinno być to gdzieś o…tu (*pokazuje palcem*), wewnątrz. :)

    Odpowiedz
     
  12. Gość: kaja, 86-15-n1.aster.pl

    ja uwazam, ze stare dobre patenty marilyn monroe czyli dekolt, tylek, obcas i czerwien na ustach czasem sie przydaja

    Odpowiedz
     
  13. ryfka81

    Zawsze mówię, że ja nawet w skórzanej mini potrafię wyglądać nieseksi, tak więc przybijam piątkę Aleksie :) Ogólnie bycie „seksi/sexy” strasznie mnie śmieszy. Jest w tym jakaś poza, sztuczność. Choćbym chciała, nie potrafiłabym taka być, bo wcześniej umarłabym ze śmiechu :)

    Odpowiedz
     
  14. jagnesjag

    Ojojoj, mój ulubiony temat. Wg. mnie bycie sexy jest najtrudniejsze, bo to połaczenie kilku cech w jednym, idealnym ciele: inteligencja, zmysłowość (nie mająca nic wspólnego z wulgarnością), styl i klasa. Tego ostatniego uświadczyć najciężej (to słowo jest chyba już bardzo passe’). Bycie sexy to coś co płynie z wnętrza a nie z…”zewnętrza”:) Natomiast panie preferujące styl „seksi” znajdziemy w obfitości m.in. na południu Europy (u nas palmę pierwszeństwa odebrała Pani Dodzie Iwona Węgrowska, czy jak jej tam). Tandeta, kicz, kiła mogiła – lepszych określeń nie znajduję. Na bogato, na goło i na wesoło. Czarujący widok! :)

    Odpowiedz
     
  15. Gość: Magdalena, 77-255-51-255.adsl.inetia.pl

    A ja uważam, że taka pewność siebie nie jest „seksi”. :) Dla mnie najbardziej seksi, są właśnie lekko nieśmiałe, skromne, ale potrafiące kokietować kobiety.

    Poza tym największą sztuką jest być zasłoniętą od stóp do szyi i wyglądać „seksi”.

    Ja na co dzień preferuję „homeless style”, ale są dni, kiedy wkładam sukienkę i obcasy i baaardzo lubię wówczas czuć wzrok mojego faceta na mnie. ;)

    Odpowiedz
     
  16. Gość: , 213.134.163.*

    Każdy eksponuje swe atuty jak może:) Jedne nachalnie pokazują zgrabny tyłek. Inne jeśli nie koniecznie maja co pokazać, chwalą się że nie lubią oczywistości. Takie są mądre:) Każdy chce się dobrze sprzedać! Pytanie czy jest jakaś różnica?

    Odpowiedz
     
  17. harel

    Wtrącę zbiorczo :). Tak sobie pomyślałam wczoraj wieczorem, że co innego być seksi, a co innego wyglądać seksi. Nie mówiąc już o tym, że seksi (wewnątrz czy na zewnątrz) dla każdego będzie znaczyło co innego. Seksi może być proste, wręcz banalne, ale też zawoalowane. W pewnym sensie odkryte ciało jest seksi (w tym najprostszym wymiarze), ale zakryte – paradoksalnie – też. Jest świetna scena w „Coco avant Chanel”, gdy Gabrielle ubiera pewną aktorkę w strój sierotki, zapewniając, że będzie bardziej intrygujący niż obcisły gorset i dekolt do pasa.
    Wydaje mi się jeszcze, że nie ma na świecie kobiety, która nie miałaby choć jednego atutu do wyeksponowania :). Ale bycie seksi nie zależy od tego, czy go wyeksponuje, czy nie. Przynajmniej seksi głębsze niż z gazetki na górnej półce w spożywczaku ;))).
    No i przymus bycia seksi – skąd to się, do cholery, bierze???

    Odpowiedz
     
  18. Gość: maga, h190.nat064107009.morainevalley.net

    Wyobraz sobie swiat, w ktorym postrzegamy meskie cialo jak kobiece. Wyobraz sobie te okladki kilkunastu czasopism, na ktorych mozemy zobaczyc meskie klatki piersiowe i ramiona z dorysowanymi miesniami w fotoszopie i ze zrobiona opalenizna. Ich twarze pokrywa idealny makijaz, kazda zmarszczka jest wygladzona, a wlosy perfekcyjnie ulozone i dorysowane jesli mezczyzna nie ma bujnej czupryny. Mezczyzna ma na sobie tylko skape slipy, z ktorych na pol wystaje powiekszony fotoszopem penis, a scisniete jadra wystaja po bokach mocno wycietych majtek. Na okladce mozemy przeczytac takie tytuly jak: „Zrzuc 10 kilogramow w dwa tygodnie!”, „Oczaruj ja ponownie!”, „100 sposobow na nude w lozku”, „Co zrobic by zachowac figure 20-latka”, „Badz piekny w wieku 20, 30, 40 lat” itd., itd. W srodku mozemy zobaczyc reklamy, na ktorych zupelnie nadzy mezczyzni prezentuja balsam do ciala, dumnie wypinajac swoje nagie posladki i usmiechaja sie uroczo prezentujac swoj nagi penis z nierosmarowanym jeszcze balsamem. Potem widzimy reklame perfum. Inny zupelnie nagi mezczyzna trzyma butelke perfum na swoim kroczu „zmyslowo” rozchylajac usta. Nastepnie przechodzimy do artykulu zatytulowanego „50 slipow, ktore sprawia ze oczarujesz kobiete”. A pod spodem widzimy slipy z wbudowanymi malymi poduszkami, zeby optycznie powiekszyc genitalia. Nastepnie widzimy stringi z cienkiej czarno-czerwonej koronki itd. itd. Wyobraz sobie szkole, w ktorej 11-12 letnie dziewczeta z glupim usmiechem patrza sie prosto na krocza kolegow odziane w cienkie spodnie i jedna do drugiej, nie zwracajac na nic uwagi, mowia glosno: „Patrz jemu juz rosna!” Na lekcjach zas siedzac za kolegami, ni stad ni zowad wyciagaja reke i szybkim ruchem pociagaja za wystajace slipki, czemu towarzyszy chichot ich kolezanek. Oni zas albo reaguja strzalem w twarz (i staja sie obiektem drwin reszty dziewczat) albo glupio chichotaja i udaja ze im to przeszkadza, a tak naprawde sa zadowoleni ze dziewczynki zwracaja na nich uwage. W gimnazjum zas nauczyciele caly czas powtarzaja, zeby nie nosic rozpietych spodni z na pol wystajacym penisem, ale i tak to nic nie daje i chlopaki sie przesciguja w tym kto lepiej go wyeksponuje, niemal 100 procent nosi majtki z wszytymi gabkami. Niemal kazdy tez nie wychodzi z domu bez wytuszowanych rzes, cienia do powiek i pudru. W liceum nauczyciele juz w wiekszosci machaja reka na rozpiete rozporki, a niektore nauczycielki ulgowo traktuja chlopakow, bo sie do nich usmiechna udajac zagubionego i niewinnego chlopczyka z na pol nagim penisem i z lekko wystajacym scisnietym tylkiem z drugiej. I wy sie dziwicie skad sie to bierze? Wszedzie widac reklamy, gdzie na zdjeciu jest naga kobieta z jakims kosmetykiem, w byle gazecie mozna zobaczyc nagie piersi czy posladki. Kobiety nosza glebokie dekolty i sie wsciekaja, jak przylapia mezczyzne ze sie patrzy. W jakim celu odsloniaja duza czesc swojego biustu? Dla samych siebie? Ten argument zawsze mnie oslabia. To co, to ty nie wiesz ze masz fajne piersi, tylko musisz je odslonic, zeby sie w tym upewnic? Nigdy tez nie zrozumiem dlaczego kobiety daly sobie wpoic do glowy, ze koniecznie musza nosic puszapy, bo przeciez z takim malym biustem to wstyd sie pokazywac, zwlaszcza na weselu, a kobiety z wiekszymi sa besztane jak zaloza stanik, ktory nie powoduje tego ze piersi siedza niemal na brzuchu i sa rozsmarowane gdzies poza stanikiem. No i nie zapominajmy ze kobieta moze miec tylko jednego, najwyzej dwoch partnerow, bo inaczej to jest dziwka. Ale w lozku to musi sie zachowywyac jak dobrze oplacona prostytutka, godzic na anal/oral i do pochwy, jedno zaraz po drugim, a potem sadomaso, bo inaczej to ja facet rzuci. Wiem ze przyklady, ktore podalam sa ekstremalne, ale chcialam pokazac jak ja rozumie skad sie bierze przymus bycia „seksi”.

    Odpowiedz
     
  19. Gość: styledigger, dyh242.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Otóż to, też się zawsze zastanawiam skąd ten przymus. Widzę to po komentarzach na blogu- jakiś życzliwy anonimowy pisze, że ten wielki sweter to bezmadziejny, bo spłaszcza biust (co spłaszcza??) i nie podkreśla talii, a moje tłumaczenie że po prostu podoba mi się ten wielki sweter i jest to dla mnie ważniejsze niż jakaś tam seksi talia (seksi co??) zawsze jest kwitowane dosadnym: pfff. Bo pewnie sama widzę jak bardzo spłaszcza mi talię, czy co to tam było, tylko głupio mi się przyznać. Szaleństwo!

    Odpowiedz
     
  20. fafartuszki

    Ale trafiłaś z tematem ! O ile nas bycie seksi cieszy, to jest fajnie. Ale jak już ubieramy się seksi bo a) ktos inny chce b) taka jest moda c) nie mamy na siebie innego pomysł, wówczas efekt seksi jest mierny.

    Odpowiedz
     
  21. frenja

    Wszystkie modelowe sposoby na ubranie sylwetki typu gruszka, jabłko, klepsydra itd. dążą do tego aby „wyregulować” i sprowadzić sylwetkę do bardzo szablonowych kształtów, niejednokrotnie definiowanych jako kobiece czy seksi. Od dawna wyłączam się z tego sposobu myślenia, bo chcę czasem wyglądać tak, jak chcę wyglądać, a nie tak żeby podobać się konserwatywnym wokół mnie gustom.

    Odpowiedz
     
  22. Gość: Glam, cpy94-2-81-56-62-138.fbx.proxad.net

    Maga – tekst mocny, ale prawdziwy. Seksi to dla mnie detale – nie tylko w ubiorze. Seksi jest piękny uśmiech i odgarnięty kosmyk z twarzy. Seksi jest klasa i pewna estetyka. Seksi są zadbane dłonie oraz stopy (o czy zapominają czasami kobietki wychodząc w szpilkach z popękanymi piętami w sukience z dekoltem i czerwonymi ustami myśląc, że są seksi).

    Odpowiedz
     
  23. Gość: SeksiSowa, eoe191.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Emma Watson powiedziała: I find the whole concept of being sexy embarrassing and confusing. If I do an interview with photographs people desperately want to change me – dye my hair blonder, pluck my eyebrows, give me a fringe. Then theres the choice of clothes. I know everyone wants a picture of me in a mini-skirt. But thats not me. I feel uncomfortable. Id never go out in a mini-skirt. Its nothing to do with protecting the Hermione image. I wouldnt do that. Personally, I dont actually think its even that sexy. Whats sexy about saying, Im here with my boobs out and a short skirt, have a look at everything Ive got? My idea of sexy is that less is more. The less you reveal the more people can wonder.
    Ja się z tym zgadzam i mam podobne odczucia. Nie lubię być seksi w pracy, czy w szkole. Nie po to tam jestem. Seksi mogę być w domu. Nie lubię obnoszenia się ze swoją seksualnością. Ktoś może uważać, że jestem „niewyzwolona”, albo że nie akceptuję siebie, ale hymmm… nie. :D

    Odpowiedz
     
  24. zielona-karuzela

    Mnie ogólnie śmieszy wielka potrzeba „bycia seksi”. Nie mam pojęcia z czego to się wywodzi. Może z kompleksów, potrzeby zwrócenia na siebie uwagi? Tak jak wspomniałaś im bardziej się ktoś stara na siłę „epatować zmysłowością” tym bardziej groteskowe się to robi. Nie wspomnę już o tym, że w dzisiejszych czasach nawet w reklamie masła lub mleka możemy znaleźć goliznę. W przypadku filmów i teledysków – cóż większośc coraz bardziej skłania się w stronę soft porno.Nie byłam , nie jestem i wszystko wskazuję na to, że nie będę purytanką, ale przyznam że mnie to drażni. Strach pomyśleć jaki to ma wpływ na młodego odbiorcę.

    W moim odczuciu ( i o dziwo większości mojego męskiego towarzystwa) króluje przekonanie, że najbardziej zmysłowa i seksowana jest tajemniczość. Zbytnia dosłowność, często przechodząca w wulgarnośc raczej do kategorii nie należy. Chciałam jeszcze przytoczyć wypowiedź Emmy Watson, która wypowiedziała się w podobnym stylu jak Alexa ale już mnie ktoś ubiegł. Po wypowiedzi tych dwóch (bardzo młodych) dziewczyn liczę że wciąż jest nadzieja :)

    Odpowiedz
     
  25. harel

    @maga: świetne, świetne. Pobudza wyobraźnię, daje do myślenia! Przykłady może i ekstremalne, ale lepszych sama bym nie wymyśliła :). Troszkę odejdę od głównego tematu, zatrzymując się jednak przy Twojej wizji. Niedawno oglądałam teledysk, w którym pewien pan zachowywał się dokładnie jak Rihanna, co więcej, miał podobnie mało na sobie. Reakcje były skrajne, choć gdyby to była kobieta, nikt by się pewnie ani nie oburzał, ani tak nie śmiał. Dla ciekawych (ostrzegam, po obejrzeniu go Wasze życie już nigdy nie będzie jak dawniej ;)) wpiszcie sobie na Youtube: Azis Mrazish :)))

    @styledigger: to co ja mam powiedzieć, te worki, z których właściwie nie wychodzę, robią mi taką krzywdę, że nie powinnam mieć prawa używania słowa „seksi” :))). A jednak!

    @fafartuszki: w sumie jeśli mamy zamiar ubierać się seksi, czemu nie? Bywa zabawnie, ale bywa też, że się udaje. I chwała tym, które/którzy to potrafią! Bardziej mnie nurtuje, dlaczego jest na to taki nacisk. Choć im więcej czytam Waszych komentarzy, tym więcej znajduję odpowiedzi :)

    @Glam: zadbane dłonie, stopy czy ogólne zadbanie po prostu to temat na dłuuuugi tekst. Nie wiem, czy tu, bo jednak skupiam się na ciuchach, ale z drugiej strony czemu nie? W końcu nawet najlepsze ciuchy zaniedbanej osobie nie pomogą.

    @metka_by_traczka: gdyby tak mogło być choć przez jeden dzień… :)

    @SeksiSowa: poruszyłaś istotną kwestię. Nie wszędzie musimy być seksi. Ba, nawet nie wszędzie wypada. Choć od lat staram się odchodzić od tego, co wypada, a co nie (bo bywa sporo absurdów, które mnie wkurzają), to jednak w tej kwestii jestem nad wyraz ostrożna :)

    @zielona-karuzela: pewnie że jest nadzieja! A poza tym jest miejsce i dla Emmy Watson i dla Katie Price (być może Katie Price zajmie trochę więcej przestrzeni ;))))).

    Odpowiedz
     
  26. Gość: van, 178-36-125-169.adsl.inetia.pl

    Ja nie mogę. Nie znoszę słowa seksi, w moim osobistym ranginku słów irytujących dorównują mu jeno „pieniązki”. Seksi to się kurczaki w fermie drobiu. Ot, taka mała frustracja.
    Z tekstem się zgadza w 100%.
    Pozdrawiam
    Van

    Odpowiedz
     
  27. Gość: littlemischiefs, host-195-26-73-251.ip.jarsat.pl

    dla mnie kwintesencją „seksi” w tej chwili, są te wszystkie mega platformy i mega szpilki. szczerze! ja w 14centymetrowych szpilach na gdańskich chodnikach połamałabym obie nogi. mało tego.. nawet 7mio centymetrowe nie zdają egzaminu na kocich łbach. miałam przez moment doła, bo wszystkie blogerki wyglądały mi z monitora na swoich platformach, przekonując, że nawet matka pchająca wózek i niosąca zakupy w drugiej ręce może śmigać na obcasach.. no cóż..ja się nie czuję ani seksi, ani kobieco potykając co pięć minut.

    Odpowiedz
     
  28. Gość: justyna, public101797.xdsl.centertel.pl

    Bycie „seksi” uważane jest za oczywiste. Ja uważam, że sama nie wyglądam „seksi” nawet w mega wysokich szpilkach włożonych do -oczywiście- czerwonej spódnicy. Ale wydaje mi się, że bycie „seksi” a seksownym to ogromna różnica. Bo czy nie podobają się wam kobiety w ołówkowych spódnicach (nie mówię o tych, które specjalnie wypinają tyłek do zdjęć)? A czasem nawet w bandażowych sukienkach (oczywiście, nie mówię tu o takich, które przy nie wielkim podskoku podczas weselnego tańca żałośnie opadłyby i odsłoniłyby dosłownie wszystko). Ale mimo tej opozycji dla bycia seksownym, ja to lubię. Lubię wychodzić wieczorami w białej koszuli włożonej w spodnie z czerwoną szminką na ustach. Lubię beżowe trencze przewiązane w talii. Lubię też szpilki, bo dobrze się w nich czuję. Lubię rozpuszczone włosy. I chociaż trzeba uważać, żeby nie wyglądać wulgarnie, okropnie i tandetnie to myślę, że bycie seksownym z klasą jest jak najbardziej w porządku. Co więcej, podoba mi się to!

    Odpowiedz
     
  29. agnes4869

    nienawidze slowa seksi. tak, silmy sie na bycie seksi jeszcze bardziej… wyjdzmy z golym tylkiem na ulice i potem dziwmy sie, ze napaleni faceci nas zaczepiaja…Harel, jak dobrze, ze napisalas na ten temat.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *