21

mar

COS COS COS!!!

To już oficjalne. Tego lata (bliższy termin wciąż nieznany lub znany tylko wtajemniczonym) w Warszawie zostanie otwarty pierwszy w Polsce sklep sieci COS. Dla mnie to informacja tym lepsza, że COS’a kocham miłością gorącą i bezkrytyczną od pierwszego wejrzenia. Dla mojego portfela jest to informacja bardzo zła.
Lokalizacja? W samym sercu miasta, na ul. Mysiej 3, gdzie powstaje coś znacznie więcej (podobno, plotki, nie mogę nic napisać :)). COS to przede wszystkim ubrania, choć nie tylko. Każdy sklep ma przepięknie zaaranżowane wnętrze. Styl pozostaje oszczędny, teoretycznie ma być tłem dla ciuchów, ale w praktyce nawet podczas wyprzedażowego amoku jestem w stanie dostrzec jego dyskretne piękno. Do ubrań COS przywarła na dobre plakietka z napisem „minimalizm”, choć już od dawna (jeśli nie od samego początku) mają one w sobie znacznie więcej. Natomiast miejsca, w których ubrania wiszą, rzeczywiście pozostają minimalistyczne (miałam nie używać tu tego słowa, ale w kontekście umeblowania raz sobie pozwoliłam ;)).
Ceny w COS’ie to rzecz nieco bardziej drażliwa. Bo niestety do niskich nie należą. Zresztą sami możecie to sprawdzić w sklepie internetowym, który działa w Polsce od paru miesięcy. Ale za to, gdy zaczyna się wyprzedaż, ta wada w magiczny sposób ulatuje gdzieś w przestrzeń. Bo minus 30%, 50%, a potem 70% to fakt, a nie chwyt marketingowy. Przyznam się Wam, że nie mam chyba ani jednej rzeczy kupionej w COS’ie za regularną cenę. Rozsądek bierze górę i wolę poczekać. Jeśli dana rzecz nie poczekała na mnie, uznaję, że tak widocznie miało być ;).
Jeśli tylko będę znała choć przybliżoną datę otwarcia, na pewno dam Wam znać tu lub na moim wciąż raczkującym facebookowym profilu :).

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: COS (wnętrza sklepów w Paryżu, Brukseli i Amsterdamie)

17 myśli nt. „COS COS COS!!!

Dodaj komentarz
  1. jagnesjag

    Harel, ale o COSie chyba już wcześniej wspominałaś (wcześniej niż w 2009?):) Ja dołączam się do zachwytów, ochów i achów, bo już od dawna marzył mi się COS gdzieś w obrębie polskich granic:)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: ai, user-46-112-90-100.play-internet.pl

    *sklepy z Paryża…

    uwielbiam COS :) mam jedną bluzkę stamtąd, z Antwerpii, pamiętam że była wyprzedaż wyprzedaży, kosztowała 20 euro i była najtańszą rzeczą w sklepie ;)

    Odpowiedz
     
  3. Gość: Glam, host892521235.ame.3s.pl

    COS – ostatnio zamknęli mi drzwi przed nosem i nie miałam okazji „pomacać” tych ubranek. Znalazłam dla siebie kilka modeli i czekam z niecierpliwością na otwarcie w Wawie.
    Btw: widzę, że kierujemy się tą samą dewizą w przypadku, gdy danej rzeczy nie uda nam się zakupić ;-)) Zawsze jak sobie tak wytłumaczę to jest mi lepiej :-)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: aga, 078088051054.bialystok.vectranet.pl

    Dołączam się do grona zachwyconych :D COS poznałam głównie za sprawą Hedvig z The Northern Light. Świetne rzeczy, ceny wyprzedażowe do przełknięcia. Najgorszy jest szał towarzyszący wyprzedażom, ale czego się nie robi … Gdy ostatnio robiłam zakupy w COS w pierwszym dniu obniżki, rzeczy z wieszaków znikały w zastraszającym tempie. Dodatkowo, 30 minut w kolejce do przymierzalni, kolejne 30 minut w kolejce do kasy :D Ale cóż, COS czekamy!

    Odpowiedz
     
  5. Gość: Karolina, chello084114201099.9.15.vie.surfer.at

    a ja żałuję, że COS będzie w Warszawie, dostępny dla wszystkich!! :) przemawia przeze mnie zwykła chęć zatrzymania tego sklepu dla siebie. oczywiście niemożliwa, chętny zrobi zakupy online, ale wiecie… nie będzie tej dzikiej ekscytacji „znaleziskiem”, które to niewiele innych szczęśliwych będzie miało w swojej szafie. zostanie mi vintage, krawcowa i parę zdobyczy z małych sklepików ukrytych w zaułkach dużych miast
    tak tak, wiem, nie powinnam tego pisać, wybaczcie. musiałam chyba potwierdzić mój egoizm jeśli chodzi o modowe potrzeby
    do zobaczenia w COS! :)

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Lena, 89-76-206-184.dynamic.chello.pl

    Melduje się kolejna egoistka:) Moją pierwszą reakcją było: „Super! Nie będę musiała zamawiać przez internet albo tak dostosowywać tras swoich podróży, żeby zahaczać o miasta, w którym jest COS.” A po chwili pomyślałam: „O nie, teraz ubrania COS będę widzieć na co drugiej dziewczynie.”
    A szaloną miłością do ubrań COS zapałałam również w Kopenhadze również w 2009 r. Doznałam wtedy olśnienia pt. „Wow, jednak można produkować TAKIE ubrania!”

    Odpowiedz
     
  7. Pingback: Matka na gigancie! Czyli wizyta w Katowicach | PRZYSIÓŁEK

  8. footwear

    Hi there! Would you mind if I share your blog with my
    myspace group? There’s a lot off people that I thinkk would really
    enjoy your content. Please let me know. Thank you

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *