6

kwi

Est by Es

W zeszłym tygodniu wybrałam się w teren, by na żywo obejrzeć kolekcję, która już od jakiegoś czasu intryguje mnie na Facebooku. Na zdjęciach, wiadomo, wszystko wygląda pięknie i zachęcająco, ale ja po prostu muszę się z ciuchami zetknąć, żeby o nich napisać. Jeśli tylko jest taka możliwość. Była. Skorzystałam. Nie zawiodłam się.
Est by Es to świeżutka marka na rynku stworzona przez dobrze nam znaną projektantkę… której nazwiska celowo tu nie wymienię. Dlaczego? Ponieważ pragnie ona pozostać twórczynią Est by Es, a nie nazwiskiem, które przykryje całą resztę. Choć z pozoru może się to wydawać dość osobliwe, gdy spojrzy się dalej niż kilka miesięcy w przyszłość, to zaczyna mieć sens. Powstała bowiem marka, która, jeśli w ogóle mamy mówić o konkurencji, ma zamiar wchodzić w szranki z sieciówkami, a nie z projektantami. Na szczęście nie chodzi o jakość, a o uniwersalność oraz ceny (większa część nie przekracza granicy 300 zł, część nieco wyżej ze względu na droższe materiały). Owszem, te ubrania są charakterystyczne, w każdym egzemplarzu widać pomysł i, co więcej, ten pomysł przewija się przez całą kolekcję. Gdybym miała porównać je z którąś z sieciówek (choć za porównaniami nie przepadam), byłby to… COS. I wcale nie dlatego, żeby sam styl był szczególnie podobny. Ale, mimo sporej ilości modeli, kolorów i wzorów, jest spójnie.
W wiosenno letniej odsłonie zatytułowanej „Nice Girl” sporo mamy asymetrii, przeźroczystości i kobiecości podanej w sposób zawoalowany („zatiulowany” może? ;)). Bo jeśli pojawia się głęboki dekolt, to na plecach. Jeśli mini spódniczka, to dziewczęco urocza. Za to spódnica o skromnej długości midi niepokojąco prześwituje, a pensjonarska sukienka w deseń mapy osłania ramiona jedynie cienką warstwą tiulu.
Poniżej dosłownie odrobina tego, co przygotowała dla nas Est by Es na najbliższe (coraz cieplejsze i jaśniejsze) miesiące. Trzymam kciuki za kolejne sezony!
















Zdjęcia: Est by Es.
Lookbook – Foto: Michael Greg
Stylist: Ewelina Kosmal
Make Up & Hair: Olga Dackiewicz
Model: Joanna Bernacka


14 myśli nt. „Est by Es

Dodaj komentarz
  1. Gość: K., 83-238-231-219.adsl.inetia.pl

    Ciuchy za 300 zł (i w górę) mają konkurować z sieciówkami? Przepraszam Harel, kpisz sobie z nas? Halo, Warszawa! Schodzimy na ziemię, przeciętne polki tyle nie zarabiają… I nie mówię o marginesie społecznym- w biurze architekt zarabia 1500 zł na rękę /nie liczę właściciela/. Uwzględniłabyś czasem realia polskiej rzeczywistości…

    Odpowiedz
     
  2. Gość: anee, r2-r1-1.compi.net.pl

    A jakie są ceny w sklepach sieciowych ( Zara, Hennes itp ).
    Jakie są ceny ubrań jakie są ceny butów ???

    inne pytanie czy cena ta jest uczciwa do jakości ubrań ???

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @K: Daleka jestem od pokpiwania z kogokolwiek. Jestem tu tylko pośrednikiem między marką a odbiorcami i przekazuję ideę, o której miałam okazję się dowiedzieć. Jeśli ktoś ma uwzględniać realia polskiej rzeczywistości, to raczej nie ja, a projektanci.

    @anee: Swoją drogą ceny w sieciówkach ostatnio drastycznie poszły w górę. Jakość wręcz przeciwnie…

    Odpowiedz
     
  4. allglittery

    Duże wrażenie zrobiły na mnie bluzki ze wzgledu na krój i niesamowite kolory. I bardzo podoba mi się modelka z tym dziwacznym kolorem włosów i czerwoną szminką bardzo!

    Odpowiedz
     
  5. Gość: kelly, addg105.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A ja myślę, że tego typu marki mają szansę konkurować z sieciówkami, w końcu w tychże ceny coraz wyższe, jakość coraz słabsza. Więc lepiej zagryźć zęby i zamiast trzech koszulek „do pierwszego prania” kupić jedną – na lata. I myślę (oraz widzę – wśród znajomych), że takie przekonanie coraz głębiej się zakorzenia. I dobrze. ;) Co do samej marki – bardzo przyjemne, ale szalenie irytuje mnie sposób przeglądania na FB, klik,klik,klik… pozwoliłam sobie przejrzeć na Cloudmine i podoba się.

    Odpowiedz
     
  6. Gość: K., 83-238-231-219.adsl.inetia.pl

    Ja widzę dosyć dużą róznicę pomiędzy ceną 80zł za spódnicę a 300 zł za spódnicę. Tym bardziej, że te ubrania co mam z sieciówek trzymaja sie b.dobrze. Cieszę sie z Waszej sytuacji materialnej, ale wmawianie, że kupujesz „raz na lata” i wtedy może sobie kosztować jest dla mnie śmieszne- wystarczy jedna impreza i jedna niefortunna plama na bluzce/ spódnicy/ czymkolwiek i 300zł idzie papa. Zara ma ceny wysokie, ale są tańsze i niegorsze miejsca na zakupy.
    Może tak dla odmiany zwróciłabys uwagę na takie marki? Nie sztuka wydać setki złotych na ciuchy, ale ubrac sie za mniej a też fajnie. A czytając tego bloga ma się wrazenie, że bez tysiaka w portfelu za zakupy nie wychodź.

    Odpowiedz
     
  7. harel

    @K: Wciąż poszukuję i jeśli znajdę taką markę, której jakość i estetyka będzie mi odpowiadać, a do tego dojdą niskie ceny, możesz być pewna (pewien? ;)), że o niej tu napiszę :)

    Odpowiedz
     
  8. Gość: Fashion Split Personality, host892521235.ame.3s.pl

    Pudrową bluzkę z podartymi paskami zakupiłabym już, ale niestety nie ma jeszcze wersji
    on-line.Poczekam i przy okazji może uzbieram na długą spódnicę i białą tunikę/sukienkę ;-))
    Dziękuję, że potwierdziłaś zgodność jakości w realu ze zdjęciami. Ostatnio miałam okazję „pomacać” ubrania polskiego projektanta u którego najtańszą rzecz można zakupić za 250 zł i muszę przyznać, że z b.dobrą jakością mają niewiele wspólnego, chociaż wysokie ceny mogłyby taką sugerować.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *