19

kwi

Mini Matryoshka

Czy też należycie do osób, które znają torby po imieniu? Matryoshka projektu Caroliny Herrery jest jedną z tych, które zapadły mi w pamięć już przy pierwszym (wirtualnym) spotkaniu. Byłam wtedy znacznie bardziej niż teraz podatna na to, co noszą gwiazdy – opętana nieco przez wizje idealnej torby roztaczane na łamach pachnących magazynów o modzie przez Rachel Zoe. Matryoshkę noszą m.in. Kate Moss i Katie Holmes (ona ma chyba całą kolekcję). To na pozór całkiem zwyczajna torba typu „shopper”, występująca w różnych kolorach i pięciu rozmiarach. A rozmiary, zgodnie z nazwą, wymyślone zostały tak, aby jedna torba mieściła kolejną -  jak w przypadku matrioszek, które stanowiły główną inspirację. Piszę „na pozór zwyczajna”, ponieważ, jak to bywa w przypadku toreb posiadających imię czy nazwę, Matryoshka posiada tajemnicze właściwości magnetyczne. Co więcej, nie krzyczy głośno, skąd pochodzi (nie liczę egzemplarzy z monogramem, które prawdopodobnie musiały powstać, by zaspokoić pewną liczbę klientek kochających litery – w nieco inny sposób niż Harel ;)). Kto ma wiedzieć, ten będzie wiedział. Snobizm? Być może. Ale mało szkodliwy.
Pierwsze Matryoshki pojawiły się w 2010 roku. Sukces? Odnotowany. Czy da się przekuć jeden sukces w kolejny? A może lepsze zawsze będzie wrogiem dobrego?
Okazuje się, że nie zawsze. Ostatnio do rodziny pięciu matrioszek dołączyła najmłodsza siostra: Mini Matryoshka. Łączy w sobie sprawdzony już kształt oraz całkiem nowe kolory, ściśle powiązane z wiosenną kolekcją marki Carolina Herrera NY. Nasycone, radosne, optymistyczne i ujęte w miniaturową formę. Dlaczego właśnie taka mała, a nie na przykład gigantyczna, mieszcząca w sobie wszystkie pozostałe? Zadecydował rodzinny dialog. Carolina Herrera matka zwróciła uwagę Carolinie Herrerze córce, że ta zawsze nosi wielkie torby. I poniekąd w odpowiedzi córka zaprojektowała Mini Matryoshkę (ech, gdyby rodzinne dialogi zawsze były tak twórcze… ;)).

 

 

A pozostając w temacie dialogów, dzięki polskiemu przedstawicielstwu CH Carolina Herrera, miałam możliwość zadania trzech pytań twórczyni wspomnianej torebki. Poniżej nasza wirtualna rozmowa:

 

Jak zrodził się pomysł na stworzenie linii „Mini Matryoshka”?
Uwielbiam torebki i zawsze projektowałam sobie w głowie torebkę idealną. Kiedy nadarzyła się sposobność do stworzenia linii torebek inspirowanych kolekcją Carolina Herrera NY wiosna/lato 2012, chętnie z tej możliwości skorzystałam.

Który kolor torebki jest Twoim ulubionym? Czy masz taką, której używasz najczęściej?
Lubię je wszystkie, uwielbiam żywe kolory i oczywiście mam torebkę Mini Matryoshka. To, którą z torebek wybiorę zależy od dnia i od pogody. Nie mam takiej, której używam najczęściej.

Mówi się, że kobiety można podzielić na dwie grupy: te, które kolekcjonują buty i te, które kolekcjonują torebki. Zgadzasz się z tą teorią? Do której z nich sama należysz?
Wydaje mi się, że nie należę do żadnej z tych grup. Lubię modę, a w szczególności jej twórczy aspekt, ale nie kolekcjonuję poszczególnych elementów garderoby.

 

(tłumaczenie Agnieszka Żebrowska)

 

 

Nowojorski pokaz Caroliny Herrery na wiosnę lato 2012:

 

 

 

A poniżej kilka moich ulubionych wersji kolorystycznych. Zielona wygrywa, zdecydowanie.

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: CH Carolina Herrera

8 myśli nt. „Mini Matryoshka

Dodaj komentarz
  1. harel

    @Katja Martita: To ja pociągnę off topic ;). Dziękuję, przede wszystkim w imieniu autorek strony. Dziewczyny z Soft & Slow są niesamowite. Mam nadzieję, że nie zatrzymałaś się na mojej szafie :). Ostatnio była Oliwka z Variacji – to dopiero klasa!

    Odpowiedz
     
  2. Gość: kelly, 108-111.echostar.pl

    Jako wielbicielka torebek mówię – bardzo lubię! Nie jestem przekonana, czy w wersji mini bym się zmieściła, ale są bardzo przyjemne. Wydaje mi się, że takie torebki – dobrze wykonane, zgrabne, w ciekawych kolorach, ale w samym pomyśle dość proste – są najlepsze. Tzn najdłużej służą, pasują do wszystkiego i nigdy się nie znudzą :)

    Odpowiedz
     
  3. Gość: if, gpv165.internetdsl.tpnet.pl

    Mnie one się zupełnie nie podobają, no niestety. Ani mnie wygląd nie przekonuje, ani wykonanie, ani zastosowanie takiej torebki. Torebka jak dla mnie zawsze musi mieć pasek, za który można trzymać, jak za uszy, albo dzięki któremu można torebkę zarzucić na ramię, kiedy ręce są zajęte. I mam taki model, który już się zużywa powoli, Coccinelle, kupioną za grosze w SH, ale ucho mogę sobie dowolnie skracać lub wydłużać. Moim zdaniem kolejny raz promowany jest przedmiot, który ani piękny nie jest, ani praktyczny, ale marketingowcy usilnie próbują wmówić, że jest nam potrzebny…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *