31

maj

Czarne jest czarne, białe jest białe

Na ostatni pokaz Bohoboco trafiłam przez przypadek połączony z moim dziwacznym momentami poczuciem humoru. Informacje o poczynaniach tych zdolnych panów oraz występach nawet najmniejszych elementów kreacji otrzymuję regularnie drogą mailową od niezwykle skrupulatnego działu PR. Gdy niedawno w skrzynce mailowej znalazłam zapowiedź najbliższego pokazu, uznałam, że to zabawne w połączeniu z brakiem zaproszenia. Podzieliłam się tą refleksją w odpowiedzi na wiadomość. Nadeszło pytanie, jaką redakcję reprezentuję. Odpowiedziałam, że swoją własną, jednoosobową. I że mój żart nie miał na celu wyłudzenia zaproszenia. I że w ogóle tego nie robię i wystarczą mi zdjęcia z pokazu, i tak dalej, i tak dalej. Zaproszenie dostałam. Więc jeśli po raz kolejny usłyszycie o blogerkach, które wpraszają się na pokazy, możecie pomyśleć o mnie.


Ale teraz o kolekcji, bo w końcu o niej tu ma być, a nie o autorce. Już podczas pokazu zaczęłam się zastanawiać, jakie mamy wymagania wobec polskich projektantów. My, wielbiciele mody, potencjalni klienci, redaktorzy. Czego się spodziewamy, co chcielibyśmy zobaczyć, a czego raczej nie? I czy mamy wszystkich projektantów traktować tak samo i stawiać poprzeczkę na tym samym poziomie czy może do każdego podchodzić jak najbardziej indywidualnie?
Gdybym wybrała pierwszą opcję, mogłabym tu napisać, że Michał Gilbert Lach i Kamil Owczarek nie pokazali nic zaskakującego. Grzecznie pozostali w dość ciasnych ramach estetyki, w której czują się najlepiej. Mimo że w sklepach można znaleźć wersje ich projektów w odważnych kolorach, wybieg pozostaje czarno biały (potraktujmy szarość jako kompromis między jednym a drugim). Mogłabym dodać, że całość prezentowała się perfekcyjnie (oprócz kilku detali, których zapewne bym nie dostrzegła, gdyby nie bezkonkurencyjny Tobiasz. No, może tylko podjeżdżająca do góry spódnica rzucała się w oczy). Ale że ta perfekcja nie wystarczyła, by zachwycić się kolekcją w pełni.
Gdybym jednak zdecydowała się na podejście do sprawy numer dwa, rzecz opisałabym zgoła inaczej. Jest sobie młoda marka. I ta młoda marka błyskawicznie odnosi sukces. Dlaczego? Bo oferuje kobietom dokładnie to, czego potrzebują. Ubrania Bohoboco upiększają – zostało to udowodnione empirycznie. Młoda marka zaprezentowała szereg (długi szereg!) ubrań na sezon jesienny 2012. Obserwatorzy mody może i się nie zachwycili, lecz szereg (długi szereg!) klientek wręcz przeciwnie.
Wciąż się waham, po której jestem stronie. Według mnie ostatnia kolekcja była znacznie lepsza od przedostatniej, ale gorsza od pierwszej wybiegowej sprzed roku. Należałoby pewnie wytłumaczyć skąd takie wrażenia. Otóż ta pierwsza wniosła do naszej rodzimej mody pewną świeżość. Coś nowego może nie w sensie fasonów, bo już wtedy wyglądały znajomo. Lecz zebrane w zgrabny komplet zaskoczyły pozytywnie i pozostawiły dobre emocje na długo. Jednak – co już tu kiedyś napisałam – określiły pewien poziom. Odstępstwa – oczywiście poniżej wyznaczonej linii – natychmiast były i będą zauważane. Zapewne dlatego ten swój zachwyt staram się trzymać w ryzach. Ale on jest. Razem z podziwem, że takie rzeczy możemy oglądać bez konieczności wyjeżdżania na mityczny Zachód. Może po prostu pewne rzeczy są oczywiste?

















Zdjęcia: materiały prasowe

8 myśli nt. „Czarne jest czarne, białe jest białe

Dodaj komentarz
  1. Gość: kelly, 108-111.echostar.pl

    Właśnie – z jednej strony ich uwielbiam, bo to klasyczne, piękne i ponadczasowe rzeczy (a że niedostępne, to już inna kwestia), z drugiej… czegoś brakuje. Podoba mi się wykorzystanie różnych tkanin (chociaż z chęcią zobaczyłabym więcej połączeń), ale nie umiem stwierdzić, jakiego czynnika brakuje do zachwytu. Może to kwestia stylizacji (wyjątkowo nie podobają mi się rajstopy, buty też mnie nie przekonują), może zdjęć, a może tego, że nie widziałam ubrań w ruchu. Uf, jak dobrze móc mieć własne, subiektywne zdanie;)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: aga, gev62.internetdsl.tpnet.pl

    Zacznę od tego, że Bohoboco lubię bardzo! Uważam, że odnieśli niemały sukces,w czym na pewno pomaga im ubieranie celebrytek i prezenterek znanych stacji TV. Musimy pamiętać, że duet sam sobie postawił wysoką poprzeczkę, a co za tym idzie, rosną wymagania recenzentów. Ponoć organizacja pokazu była średnia (zaproszenia, opóźnienie itp.), ale kolekcja bardzo przypadła mi do gustu. Bohoboco wypełniło prostymi kreacjami lukę w polskiej modzie, często w ich projektach nie można nie wyglądać dobrze :). Spójrzmy na taką Annę Samusionek, od kiedy nawiązała współpracę z Bohoboco jej wizerunek przeszedł ogromną metamorfozę i to na duuuży plus!

    Odpowiedz
     
  3. morven

    No ja nie mogę, znowu ci chłopcy piarowcy. Co to za pytanie, „Jaką redakcję pani reprezentuje?”. Stosowne pytanie brzmi raczej: „Skoro nie macie państwo pojęcia, kogo/co reprezentuję, to po co wysyłacie mi państwo maile? Na jaki rezultat państwo liczycie?”.

    Odpowiedz
     
  4. jagnesjag

    8 ostatnich looków założyłabym od razu. Jakoś czerń tu do mnie nie przemawia (ostatnio jakoś w ogóle, ale może to znak czasów:), natomiast połączenie szara dzianinowa sukienka + białe rajstopy to mój absolutny ideał jesienno – zimowy. Piękna kolekcja. Jak tu się nie zachwycać?:)

    Odpowiedz
     
  5. Gość: Lonley Swan, 78.251.107.14*

    Harel mysle, ze mlode marki musza pojsc na kompromis aby przetrwac. Faktycznie nie jest to jakas odkrywcza kolekcja, ale jest estetyczna i latwa do noszenia. Wydaje mi sie ze to taki most opiedzy aspiracjami artystycznymi a potrzebami klientek w PL. W prt–porter jest generalnie mniej mozliwosci manerwu niz w haute couture.

    Odpowiedz
     
  6. katasia_k

    Bardzo mi się podoba, nawet jeśli to nie do końca moje kolory. Niebanalne ciuchy, ale przeznaczone do noszenia (a nie do pozowania na zdjęciach.)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *