1

lip

Stromboli

Ania Kuczyńska od wielu lat porusza się w obrębie stylu, którego nazwy obiecałam sobie tu nie wymieniać, jeśli nie będzie miała stuprocentowej racji bytu. Uwaga… minimalizm. Wreszcie mogę użyć tego słowa w pełni odpowiedzialnie. Bo – muszę to napisać – do szału doprowadza mnie podciąganie pod minimalizm wszystkiego, co, przykładowo, nie ma ozdób albo wzorów. Dżinsy i t-shirt – minimalizm. Torebka bez kieszeni – minimalizm. Paznokcie w jednym kolorze – minimalizm. Gdzie w tym miejsce dla zasłużonych?
Swego czasu projektantka czy w jakimś wywiadzie, czy w notce prasowej posłużyła się wyrażeniem „minimalizm ozdobny” – i ciągnie się to za nią bez względu na to, czy jest ozdobnie, czy nie. Jak było tym razem?
Może zacznę od tego, czym jest Stromboli (już się boję, że tak jak w przypadku kolekcji Pinata co poniektóre portale uznają ten wyraz za nazwę marki…). To niewielka wyspa wulkaniczna na Morzu Tyrreńskim. Należy do Włoch, co w przypadku inspiracji Ani Kuczyńskiej nie dziwi wcale. Wulkaniczne plaże, popiół i wszelkie odcienie szarości łączą się z typowym włoskim krajobrazem, poszatkowanym wąskimi uliczkami, tradycyjnie otulonym błękitem nieba. Aby tam dotrzeć, potrzeba trochę zachodu. Można by wysnuć wniosek, że to wyspa dla wybrańców. Tak też trochę czuliśmy się w dniu pokazu, zgromadzeni w warszawskim Syrenim Śpiewie w porze dla pokazów nietypowej, ze światłem dziennym wpadającym przez okna. Wybrańcy. W porównaniu z tym, co dzieje się choćby w Soho, była nas garstka. Zamysł prosty: zebrać osoby autentycznie zainteresowane tematem (jest mi tym bardziej miło, że zostałam zaproszona – temat podziwiam nieustająco od lat zbyt wielu, by się przyznawać). Udało się. Oczy wszystkich, dosłownie wszystkich skierowały się na ubrania. A było na co patrzeć!
Nie będę obiektywna. Moje serce zdobyły płaszcze. Obszerne, płynące za sylwetką, ciężkie i lekkie jednocześnie. Jakiś czas temu dzięki Ani Kuczyńskiej uświadomiłam sobie, że płaszcze kocham miłością nieskończoną – a może raczej: płaszcz jej projektu. Granatowy, męski, może trochę na mnie za długi. Miałam go na sobie tamtego dnia. Nie zliczę od ilu osób usłyszałam pytanie o jego pochodzenie. W odpowiedzi nie używałam słów, wskazywałam tylko na dyskretne srebrne kółeczko autorstwa mistrza logotypów, Karola Śliwki (który swego czasu zaprojektował również grafiki do kolekcji Love Hotel – do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że nie kupiłam tej chusty…).
Momentami miałam wrażenie, że oglądam szczególną retrospektywę twórczości projektantki. Nie dało się bowiem nie zauważyć nawiązań do wielu poprzednich kolekcji. W detalach, w kolorach (to akurat dziwić nie może). Ale może to było po prostu coś, co znawcy określają mianem charakterystycznego stylu. I znów, jeszcze mocniej niż zwykle Ania Kuczyńska udowodniła, że nie da się jej z nikim pomylić.

 

Poniżej wybrane modele z kolekcji Stromboli na jesień 2012.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Jakub Pleśniarski

6 myśli nt. „Stromboli

Dodaj komentarz
  1. Gość: frenchdevil, apn-95-40-85-17.dynamic.gprs.plus.pl

    myślę, że klimat dzienny był odpowiedni dla tej kolekcji. powiedziałabym, że nie jest minimalistyczna, ale porządna – dobrze skrojonego płaszcza to dzisiaj szukać ze świeczką. wygląd ubrań wydaje się bardzo przytulna, można by rzec „homewear”, ale jednak forma zachęca do myślenia „wygodny ubiór do pracy”. gdyby korporacyjnych ubrać w stroje Ani Kuczyńskiej, mielibyśmy stylowe firmy ;)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: fashionitka, 89-67-123-205.dynamic.chello.pl

    Oglądając niezbyt wyraźny livestream z pokazu po pierwsze żałowałam, że jednak nie dotarłam na miejsce, po drugie pokochałam płaszcze i jesień jeszcze bardziej niż dotychczas. Szara, krótka tunika-płaszczyk to mój absolutny hit i już powoli oszczędzam z zamiarem zakupu. A propos – twoje typy? Jeden, bo fakt, że przygarnęłybyśmy wszystko jest przecież oczywisty ;-)!

    Odpowiedz
     
  3. harel

    Mój faworyt to czarny płaszcz. Z przyjemnością zastąpię nim stary czarny trencz. Tylko jak tu oszczędzać, gdy COS w Warszawie??? :)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *