25

lip

Przetrwać lato (4)

Pamiętacie mój cykl „Przetrwać lato” z 2008 roku? Niedawno odnalazłam te teksty i z satysfakcją stwierdziłam, że się nie zestarzały. Chciałabym jednak dodać coś jeszcze. Jakiś czas temu odkryłam, że gdy jest upał, wszystko jedno, czy mamy na sobie cienką sukienkę na ramiączkach i japonki, czy bluzę z długim rękawem i trampki. Wszystko jedno. I tak będzie nam za gorąco. Więc zdarza się, że wychodzę z domu ubrana jak na plażę, ale też dość poważnie opatulona (szalików jednakże unikam, czapek też, choć głównie dlatego, że jedyną letnią, którą posiadałam, zgubiłam). Ratuje mnie gadżet, który pojawił się na świecie jeszcze zanim ochrzczono Polskę. Oczywiście mój jest całkiem nowy, z ponadtysiącletnim skarbem nie wychodziłabym z domu. Idealny wachlarz typu Sensu (czyli ten składany, drobno plisowany na drewnianym stelażu) znalazłam w Muji. Jest gładki, ma piękny wiśniowy kolor, pasuje do większości moich rzeczy, a przede wszystkim spełnia swoją funkcję. Wprawdzie zaliczam nieco zdziwionych spojrzeń w tramwaju, ale dwa razy nawiązałam niezwykle miłą rozmowę ze starszymi paniami na temat zalet wachlarza (jedna z nich okazała się ich kolekcjonerką!). Mówię Wam, żadna klimatyzacja tak nie działa!


wachlarz muji



wachlarz muji


wachlarz muji


wachlarz muji


Zdjęcia: Muji Polska

16 myśli nt. „Przetrwać lato (4)

Dodaj komentarz
  1. Gość: magrat, ageu217.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zawsze jak się robi ciepło, wachlarz dołącza do mojego obowiązkowego wyposażenia torebki, chociaż przyznaję, że używam go tylko w ostateczności, lub w mniej zaludnionych miejscach, bo nie przepadam za tymi zdziwionymi oczami.
    Swoją drogą ostatnio zastanawiałam się, czy robią je dla leworęcznych? Wszystkie, które posiadam są profilowane w taki sposób, że używanie go lewą ręką jest wyjątkowo niekomfortowe.

    Odpowiedz
     
  2. Gość: goal, 109.206.212.6*

    Ho ho, to jest nas więcej :) Co prawda mój wachlarz kosztował złotówkę na bazarku, ma miętowy kolor i jest nie do zdarcia. Takiego cudeńka z Muji chyba bałabym się wrzucić do torebki. Grunt, że wachlarz jest skuteczny przy niedziałającej klimatyzacji w autobusach.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: elf, 212-139-206-193.dynamic.dsl.as9105.com

    Ha, ja juz dawno wachlarz mam, z jakiegos prasowego goody baga;)) , sprwadza sie w goracym metrze…tez czasem sie patrza na mnie dziwnie ale ja wiem swoje-mnie przynajmniej nie jest tak goraco!:) a te Muji bardzo ladne, zwlaszcza ten we wzorki

    Odpowiedz
     
  4. Gość: kraki, 89-73-115-81.dynamic.chello.pl

    Życie bez wachlarza przy temperaturze powyżej 25 stopni nie ma sensu!

    Też nie lubię „tych” spojrzeń, ale znoszę je zdecydowanie lepiej niż zaduch :) Kiedyś jechałam autobusem z Koleżanką, wachlowałam na zmianę siebie i ją. Przy okazji zaczęłyśmy rozmowę o reakcji na taką klimatyzację … Pani siedząca obok nas skwitowała ją jednoznacznie: „to nie zdziwienie, ani nic z tych rzeczy, to zwykła zazdrość” :)

    Odpowiedz
     
  5. Gość: kelly, adhd251.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Głośne a nawet bardzo głośne TAK dla wachlarzy! Nie dość, że piękne (w Muji piękne kolory), to praktyczne. Niestety nie mam i zwykle wachluję się tym, co znajdę w torebce..ale na szczęście w torebce znajduję wiele przydatnych rzeczy ;) Niestety nie wachlarz. Może czas to zmienić :)

    Odpowiedz
     
  6. harel

    W sumie do wszystkich :). Dziś kolejny dzień z wachlarzem. Jestem zachwycona :).

    @Bizuterka: Nie wiem, co z tematem wpisu ma wspólnego Twój komentarz. Wydaje mi się że nic :). Ale ok, odpowiem na zaczepkę. Dobrze mi tu gdzie jestem, obecność w innych miejscach niespecjalnie mnie interesuje. A Jessice szczerze i bez cienia zazdrości gratuluję. O.

    Odpowiedz
     
  7. Gość: Tecumseh, user-46-113-32-167.play-internet.pl

    świetne są wachlarze, bardzo mi się podobają, musze sobie chyba kupić na te upały ;D

    Odpowiedz
     
  8. Gość: Manolo, 31-178-13-91.home.aster.pl

    Byłam w Muji. Kupiłam granatowy. Pod Centralnym też są fajne (w pasażu przy WKD), ale dla mnie za kolorowe. Fajna moda, trzeba ją krzewić :) Zwłaszcza, że takie małe coś naprawdę ratuje życie w dusznym tramwaju.

    Odpowiedz
     
  9. metka_by_traczka

    uwielbiam wachlarze, choć zawsze (zawsze!) gubię je i w momencie największej potrzeby nie mogę znaleźć. Ostatni w przypływie szlachetnych uczuć oddałam mojej mamie :-(

    A swoją drogą czy wiesz, że w Indiach, podówczas kolonii brytyjskiej, istniał specjalny służący do wachlowania? nazywano ich „punkawalla”. Wraz z następnym wachlarzem jaki sobie kupię, poproszę też o takiego serwisanta ;-)

    Odpowiedz
     
  10. allegra_walker

    Bardzo przydatna rzecz! Ja wachlarz taki, jakiego szukałam – to znaczy gładki czerwony (stelaż jest z tworzywa w tym samym kolorze, i w sumie bardzo dobrze) – znalazłam w sklepie z akcesoriami dla tancerzy :-)

    Odpowiedz
     
  11. Pingback: Jak na lato. Medea, upał i hiszpańskie wachlarze w Méridzie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *