1

sie

Po prostu

To było jedno ze sprytniejszych rozwiązań, jakie miałam okazję oglądać w ostatnich latach. Jest już standardem, że gdzie pokaz mody, tam i gwiazdy. Nie ucieknie się o tego, nawet nie ma sensu. Wiadomo, w większości przypadków tylko dzięki ich obecności projektant czy marka mają szansę na zaistnienie w mediach. Czy którykolwiek portal (oprócz tych nastawionych w stu procentach na modę) wspomniałby o projektancie, gdyby pierwszego rzędu nie zasilił poczet osób znanych (nawet tych, które znane są tylko z tego, że są znane). Nie ma co z tym walczyć ani się oburzać (choć czasem człowieka krew zalewa, gdy ma świadomość, że pokaz opóźnia się ponad półtorej godziny, bo czekamy na jakiegoś vipa, bez którego przedsięwzięcie straciłoby cały sens…). No i potem pojawiają się relacje: „Gwiazdy na pokazie X”, „Co miała na sobie Y na pokazie Z”, „XY i XX w identycznych sukienkach na pokazie YZ” i tak dalej. Fotki z wybiegu? To chyba żarty. Po co komu fotki z wybiegu? Jeśli nazwa marki nie zostanie przekręcona, już można mówić o medialnym sukcesie.


Marka Simple wybrnęła z tego perfekcyjnie. Wiadomo, gwiazdy dość często zostają odziane od stóp do głów w ubrania tego, czyją kolekcję właśnie będziemy oglądać. Zdecydowanie najlepiej, gdy mają na sobie coś, co dopiero za moment pojawi się na wybiegu. Jak było tym razem? Mam wrażenie, że wszyscy rozpoznawalni goście rodzaju żeńskiego byli (były?) ubrani (ubrane?) w jesienną kolekcję Simple. Dzięki temu już następnego dnia każdy mógł na Pudelku czy Spanielku obejrzeć nie tylko panią X, Y czy Z, ale przede wszystkim projekty Lidii Kality – zresztą fenomenalne, ale o tym za chwilę.



Słowo klucz? Retro. Od początku do końca. Inspirację stanowiły różne dekady. Można było znaleźć zarówno obniżoną talię i frędzle w stylu lat dwudziestych, jak i rozkloszowane sukienki, których nie powstydziłaby się ani jedna żona ze Stepford. Płaszcze o linii A kojarzą się wiadomo z którym okresem, więc nie będę sadzić kolejnych banałów. I tak dalej, i tak dalej. Element nowoczesności wprowadziła neonowa kolorystyka. Powiecie, że neony (przepraszam, trend „fluo”) to przebrzmiała sprawa. Dobrze, owszem, przebrzmiała dla ofiar mody. Jeśli ktoś lubi neony, czemu miałby przestać je nosić? Sama musiałabym wprawdzie zwariować, żeby skusić się na fluorescencyjny płaszczyk, ale jeśli na modelkach tak miło się je oglądało, to czemu miałoby być inaczej z naszą szarą zimową ulicą?


Urzekły mnie dodatki. Od wielkich toreb z frędzlami po urocze kołnierzyki zdobione falbanką. Kto nie załapał się na wersję Marni dla H&M, będzie mógł nadrobić – w dodatku ze świadomością, że wpiera polską markę. I tu dochodzę do sedna. Właśnie: markę. Nie projektanta, kreatora (choć za marką stoi przecież wspomniana Lidia Kalita). Markę, której pokaz nie różnił się od prezentacji tych naszych największych sław, ba, przerastał niektórych w wielu aspektach! Przede wszystkim został osiągnięty niezwykle wysoki poziom. Ponadto liczba sylwetek, choć pokaźna, nie przytłaczała, bo każda z nich była interesująca. A całość, choć zbierała w sobie najróżniejsze wpływy, utrzymała równowagę. Słabych punktów nie dostrzegłam.


A tak przy okazji, dziś ruszył sklep internetowy, gdzie można znaleźć nie tylko najnowsze modele, ale też ubrania z poprzednich sezonów w cenach, które niestety mocno niepokoją (pozytywnie).












Zdjęcia: Simple

12 myśli nt. „Po prostu

Dodaj komentarz
  1. Gość: Katka Pasztet Lady, static-78-8-146-133.ssp.dialog.net.pl

    Bardzo lubię ten markę. Cenię sobie Simple za wiele rzeczy – za „nudziarskie” kardigany, które pasują do absolutnie wszystkiego i przeżyły ze mną wiele sezonów, poza tym mają absolutnie genialne zapięcie na zatrzaski. Lubię Simple, bo moja Mama się tam ubiera i od czasu do czasu pozwala mi sobie upolować coś dla mnie – korzystam, bo mając kobiecą figurę nie czuję się ignorowana dzięki spódnicom w kształcie litery A czy mocno podkreślonych w tali sukienek. Bardzo lubię te wzory, a ostatnia kolekcja zachwyca mnie sukienkami w mojej ulubionej długości za kolano. Co jeszcze? Przemiła obsługa i podejście frontem do klienta – wszystkie reklamacje jeśli się już zdarzają, są załatwiane od ręki. Bardzo mnie ta notka ucieszyła i aż się rozszalałam :) Pozdrawiam!

    Odpowiedz
     
  2. Gość: kelly, acxe49.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Choć cenowo to marka nie dla mnie (ale dział „outlet” już jest zachęcający!), bardzo lubię oglądać, bo te rzeczy są najzwyczajniej w świecie… ładne. Niby proste, ale zawsze mają w sobie coś, co przykuwa uwagę. Albo rewelacyjny materiał i wykonanie, albo jakiś detal. Taka frędzlowa torebka super!

    Odpowiedz
     
  3. Gość: penelopa, aara187.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Bardzo ciekawa kolekcja , więc i gwiazdy dopisały :)
    Retro jest szalenie kobiece i cieszy mnie ,ze w końcu kobieta wyglada jak kobieta :)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: goal, 109.206.212.6*

    Chyba zacisnę ząbki, powstrzymam się trochę od kupowania sieciówkowych głupot i na najbliższą okazję zafunduję sobię tę koszulę w babeczki (lub muffinki, nie jestem pewna czym się różnią).

    Odpowiedz
     
  5. jagnesjag

    Zauroczył mnie limonkowy płaszcz i ta tunika z bufiastymi rękawami w szaro- białą kratkę. Połączenie szarości i limoni należy do moich ulubionych, pięknie się tutaj prezentują.

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Odchudzantus, 87-206-156-29.dynamic.chello.pl

    Wyjątkiem od tego rodzaju promocji celebrytami jest marka Solar, nawet nie oraganizując masy celebrytów mają większy dochód z metra kwadratowego sklepu i ze sztuk ubrań niż inne polskie marki(przeczytane w forbes), co prawda ich kolekcje są mniej spektakularne ale za to dobrej jakości i w normalnej cenie.
    A kolekcja Simple niezła, generalnie uwielbiam sukienki z Simple ale z tej kolekcji nic nie widzę dla siebie;)

    Odpowiedz
     
  7. Gość: Paulina, eke4.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Lubię SIMPLE, jestem ich stałą klientką. Ale nie fajne jest to, że coraz częściej widzę w ich projektach wpływ rozwiązań, które spotykam u droższych marek kilka sezonów wcześniej. Śledząc Simple jakoś od kolekcji na Zimę 2011 odnoszę wrażenie, że ta marka traci na własnej osobowości na rzecz powielania wzorów innych marek. A lubię ją za nią samą. Jeden z płaszczy Simple to, moim zdaniem, kopia charakterystycznego Red Valentino, a to już coś na wzór malowania podeszw na czerwono przez Kazara. Tego w Simple ostatnio nie lubię. Nie chciałabym pisać źle o tej marce. Bardzo szanuję cały jej projekt i wyobrażam sobie ile pracy kosztuje kolejna kolekcja. Wiem też, jaka presja jest wywierana na projektantach. Ogólnie duże brawa, a w szczególe wiadomo – wszystkiego można się zawsze czepiać ;)

    Odpowiedz
     
  8. Gość: , 78-3-49-20.adsl.net.t-com.hr

    Kocham Simple za cudowne sukienki. Limonkowa, skórzana sukienka z kolekcji wiosna-lato 2012 jest moją ulubioną i musiała być moja kiedy tylko ją zobaczyłam. Oczywiście najpierw zobaczyłam ją na Pani Kożuchowskiej i w kilku czasopismach modowych ale zadecydowało tylko to że jest śliczna. Podobnie z jedwabną tuniką w której prezentowała się Pani Steczkowska i z kilkoma innymi sukienkami. Jednak ładna buzia gwiazdy nie spowoduję że przykusawa, falbaniasta sukienka znajdzie się w mojej szafie czy sukienka odcinana pod biustem pod którą mozna ukryć niezłej wielkości brzuszek ciążowy. Sukienka w której wystąpiła Pani Kwaśniewska to cudeńko zarezerwowane tylko dla młodych, szczuplutkich dziewczyn. Nie czarujmy się Pani K. wyglądała w niej jak dziewczątko do I Komunii a nie kobieta. I takich sukienek w tej kolekcji jest za dużo! Największym zaskoczeniem jednak była Pani Lidia. Przykrótka , plisowana spódniczka podkreślająca masywne uda ?? Chciałoby się zadać pytanie kto Ją tak ubrał? Może czas na „córkę” Simple która będzie ubierać nastolatki w takie sukieneczki a dla nas kobiet zostanie znane Simple? Na koniec trochę lukru :) Cudowny , kremowy płaszczyk z limonkowymi guziczkami albo elegancka sukienka w której wystąpiła Panie Kożuchowska. To jest właśnie prawdziwe Simple.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *