22

sie

Buty sportowe

Gdy sklep butysportowe.net wystosował propozycję wzbogacenia mojej kolekcji butów (która nigdy przecież nie będzie za duża) o nową parę, niemal natychmiast podjęłam decyzję, cóż to będzie za marka. Trochę na siebie najpierw pokrzyczałam, bo jeszcze nie tak dawno próbowałam (wybaczcie żargon) rozkminić jej fenomen, oczywiście nastawiona w stu procentach krytycznie. Bo co to za głupia moda na sportowe „adidaski” z wielgachną literą „N”, którą tagujemy (czyt. brandujemy) swoje niczego nieświadome stopy? Nie jestem pewna, skąd się wzięła, mniemam iż z Japonii, bo na ichnich blogach tzw. ulicznych tych butów było mnóstwo. Potem pokazała się w nich jedna i druga modelka, potem na którymś z europejskich tygodni mody ktoś ją sfotografował, potem szaleństwo ogarnęło zagraniczne blogi, a na końcu nasze rodzime szafiarki. Oczywiście w międzyczasie modę podchwyciła grupa ludzka zwana szumnie hipsterami, choć nadawałaby się dla nich nazwa „wtórhipsterzy” raczej (ale o tym innym razem) i, nie łudźmy się, to właśnie ona generowała wysoką sprzedaż obuwia New Balance w Polsce, nie blogerki. W każdym razie, kończąc już ten wywód, decyzja została podjęta i sama byłam nią zaskoczona.

 

Padło na szary kolor, co w moim przypadku niczym szczególnym nie jest. Nie mam natomiast zamiaru łączyć ich z niczym sportowym – zresztą właśnie tak przewrotnie odbieram przesłanie akcji sklepu (bo jest to zorganizowana akcja, moi drodzy) z udziałem blogerek. Nie ma się czym chwalić, ale sportowo w moim przypadku znaczy co najwyżej rowerowo, ewentualnie czasem podbiegnę do autobusu, który i tak zawsze mi ucieka. Nie przeszkadza mi to jednak korzystać z dóbr, jakie daje asortyment sklepów sportowych, he he. Odpowiednio dobrane wcale nie muszą straszyć, jak niegdysiejsza okładka pewnego magazynu zakupowego, okraszona napisem „sportowy glamour”, która na zawsze już zapadła mi w pamięć i będzie jeszcze długo przedmiotem modowych koszmarów sennych.

 

Traktuję te buty trochę sentymentalnie, wiele lat temu przeżywałam coś w rodzaju kulturowego szoku, pomieszkując w Brukseli. W okolicach budynków europejskich roiło się wręcz od elegancko ubranych pań pomykających żwawo w lekkich adidasach. Byłam przekonana, że to taka moda, dopiero parę miesięcy później ktoś mnie uświadomił, że każda z nich nosi w torebce szpilki na zmianę. Dla mnie było już za późno, zaadaptowałam ten „trend” i nawet po jego zdemaskowaniu czułam się świetnie (nie jestem pewna, czy równie świetnie wyglądałam…). Po pewnym czasie odłożyłam wszelkie sporty w stroju na później (o ile nie na zawsze, ale w modzie nigdy nie należy używać słów „zawsze” [oraz "nigdy"]). Moje „później” właśnie nadeszło.

 

To piękne super hiper „wtórhipsterskie” obuwie mam zamiar nosić z tymi rzeczami, które zwykle uzupełniałam w kowbojki (które, tak przy okazji, niedługo naprawdę się rozlecą). Bardzo jestem z tych kombinacji zadowolona. Przypuszczam, że gdy mnie spotkacie, bez względu na strój, będę je miała na nogach.

 

Odsłona pierwsza:

 

 

 

 

Odsłona druga:

 

 

 

 

Odsłona trzecia, z pewnością nieostatnia!

 

 

 

 

Zdjęcia: Polyvore

22 myśli nt. „Buty sportowe

Dodaj komentarz
  1. jagnesjag

    Powiem tak: a nie mówiłam, że to zaje…fajne buty?:) Też o nich pisałam i muszę powiedzieć, że historia tej marki jest dość banalna. New Balance założył William Riley w 1906r. wykorzystując w swoich butach łuk wspierający. Był on początkowo wykorzystywany przez klientów z problemami ortopedycznymi, ale pierwszą prawdziwą serię wyprodukowano pod koniec lat ’30 dla lokalnych biegaczy. Wtedy też chyba dodano te żelowe wkładki. „N”ka była od początku, ale w rożnych kombinacjach. Generalnie NB ma jedną zaletę (najważniejszą) – są lekkie jak piórko i pasują, niestety, do wszystkiego. Z Twoich propozycji wybieram zestaw nr 1. A szare też sobie kupię, o!:)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: kajakowo, acfu130.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zestawienia pierwsza klasa, chętnie zastosowałabym podobne. :)
    To jest naprawdę niesamowite jak świat (internet?) robi nam wodę z mózgu. Ja w życiu nie założyłabym przedkostkowych/krótkich (jak zwał tak zwał) butów sportowych na inną okazję niż bieganie, preferuję takie zakostkowe i noszę z wielkim upodobaniem do strojów zupełnie niesportowych. Ale od jakiegoś czasu oczywiście marzę, MARZĘ o własnej parze krótkich sportowych butów i mam już od groma zestawów w głowie i w ogóle nie wiem, jak mogę żyć bez takiego obuwia. :)

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @Jagnesjag: Wow, jesteś niczym obuwnicza Wikipedia! :) Dziękuję Ci bardzo za info, szczerze mówiąc wgłębiłam się tylko w ich obecny fenomen, nie… etymologię ;). Pamiętam, mówiłaś, jeszcze dyskutowałyśmy z Fecodrobe i ja się upierałam, że nie nie nie i jeszcze raz nie :). A teraz… Są tak lekkie i wygodne, że pozostaje mi tylko kajać się za krytyczne nastawienie ;).

    Odpowiedz
     
  4. jagnesjag

    To jeszcze jedno pytanie, to jest model U410, czy S410? Bo mi to się marzy U420 tak w ogóle, ale za Chiny nie mogę znaleźć mojego rozmiaru, to może bym takie jak Twoje kupiła:) Z takich ciekawostek to przypomniało mi się, że jeszcze do niedawna ta marka była stricte amerykańska, tzn produkcja i fabryki były w USA, zatrudniano Amerykanów. Teraz to już trochę inaczej wygląda. Powiedźmy, ze produkcja przeniosła się w tańsze rejony świata.

    Odpowiedz
     
  5. harel

    @Kajakowo: Świetnie powiedziane. Zdecydowanie to internet wpłynął na moją decyzję :).

    @Millesoffashion: No to pięknie. Telepatia po raz kolejny! :)

    @Jagnesjag: Moje to S410. Są chyba najmniej sportowe, co było drugim argumentem zaraz po szarym kolorze ;).

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Karolina, chello084114201099.9.15.vie.surfer.at

    Trochę głupio to pisać, ale dopiero niedawno zorientowałam się, jaką popularność zdobyła marka NB, przynajmniej w niektórych kręgach („wtórhipsterskich” a jakże!). Tu gdzie mieszkam nie ma akurat specjalnego „szału” konkretnie na NB. Mnie marka kojarzy się z podstawówką, kiedy marzyłam o butach Nike a miałam te… :D Jako posiadaczka pary NB mogę potwierdzić – uper wygodne buty, nie chce się ich zamieniać nawet a baleriny, chociaż mój osobisty faworyt obuwia sportowego to firma Onitsuka (buty nie do zdarcia). Wkurza mnie ta cała „hipsterska” otoczka (swoją drogą na to określenie reaguję wysypką, omijam portale lubujące się w opisywaniu tej grupy i jej zachowań, nie wiem czy Wy-Czytające też macie pdobnie????) i mam ochotę swoje buty schować do szafy, niech czekają na lepszy czas… Aż hipster zostanie przemianowany na coś/kogoś innego

    Odpowiedz
     
  7. Gość: Fashion Split Personality, host892521235.ame.3s.pl

    Wzdycham, bo też chcę takie ! Dokładnie ten kolor i fason ;-) Z zestawów najbliższy jest mi 1 i 3, w drugim wymieniłabym w moim przypadku jedynie bluzkę w paski (nie mogę się przekonać do pasiastych wzorów). Kowbojkom daj jeszcze odpocząć, ewentualnie rozpatrz zakup nowej pary (butów nigdy za wiele:-).
    Widziałam ostatnio dwa idealne modele w Zarze ! I jak zawsze mam dylemat ;-))

    Odpowiedz
     
  8. blondynechka

    Ale numer. A dla mnie buty z New Balance były po prostu dobry obuwiem sportowym :D. A ten akurat model to doskonały przykład butów sportowych do noszenia gdzieś dalej niż na fitness i na fitnessie ;). Czyli jednym słowem można w nich wyjść na ulice i nie czuć się przesadnie sportowo. Nawet nie wiedziałam, że trwa na nie jakaś moda!

    Odpowiedz
     
  9. Gość: lil, acbv41.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A ja pamiętam tę okładkę z modowym glamourem;)- razem z(e) sesją niezapomniane przeżycie;)

    Odpowiedz
     
  10. harel

    Odpisuję w biegu i strasznie krótko :).
    Pasiasta sukienka jest z Muji, kupiłam ją jakiś czas temu na przecenie. Obecnie jest tam wersja zimowa, z nieco grubszej dzianiny.
    Szary płaszczyk na zdjęciu pochodzi z kolekcji Etoile Isabel Marant, sama posiadam całkiem niezłą „podróbę” H&M, kupioną ze trzy lata temu.
    W sumie powinnam była wstawić aktywne obrazki z Polyvore’a, ale mi psuły wygląd notki, nie chciały się ładnie ułożyć. Na stronie Polyvore znajdziecie mnie jako… Harel. Po prostu :).

    Odpowiedz
     
  11. Gość: LuBlu, afow134.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Chciałabym nowiutkie, piękne NB chociaż nijak mają się do mojego stylu. Wiem, że są wygodne i idealne do przecierania Warszawskich ulic. Żałuje trochę, że tak niemiło obchodziłam się z moją pierwszą parą otrzymaną gdzieś w podstawówce. Teraz to dopiero byłby szpan.
    Winą obarczam Zuzolińskągdyż mi narobiła ‚smaka’ na śliczne, czarne NB. A teraz ty.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *