28

sie

Local Heroes

Czy wiedziały, że naprawdę staną się lokalnymi bohaterkami, gdy zakładały tę markę? Nigdy o to nie pytałam, ale przy pierwszych t-shirtach, tych ze sloganem „Doing Real Stuff Sucks”, miałam wrażenie, że chodzi o uwiecznienie haseł funkcjonujących w dość zamkniętych kręgach. Trochę blogerskich, trochę modowych, trochę młodzieżowych (sam slogan jest jednocześnie tytułem bloga jednej z pań). Plus bardziej o zabawę niż o biznes. Zresztą gdy patrzę na nowości, ta zabawa staje się oczywista. Ktoś kiedyś wymyślił genialną teorię na temat sukcesu. Co się na niego składa? Jedna trzecia pracy, jedna trzecia talentu i jedna trzecia szczęścia. Dziewczyny z Local Heroes idealnie zachowują te proporcje. Areta Szpura i Karolina Słota wpadły na pomysł, poświęciły czas i z pewnością trochę kasy na jego realizację, a w międzyczasie wysłały paczkę z koszulką niejakiemu Justinowi Bieberowi, który następnie pokazał się tu i tam z napisem „Doing Real Stuff Sucks” na klacie. I pooooszło! Nie jestem pewna, czy napisał o tym Pudelek, ale na pewno wieść rozniosła się błyskawicznie. Ba! Kilka dni później w amerykańskich sklepach (tych spod ciemniejszej gwiazdy) pojawiły się podróbki! Zdecydowanie głośniej było o Justinie niż na przykład o tym, że niektóre grafiki na bluzy i t-shirty zaprojektował Robert Kuta (wciąż jeszcze można je kupić).


Kolekcja szybko wzbogaciła się o plecaki – worki, zabawną biżuterię i pokrowce na iPhone’y – perfekcyjne do robienia sobie „słit foci” w lustrze. Dlaczego? Bo zamiast nudnej czarnej, ewentualnie białej obudowy, w szklanej tafli odbiją się amerykańskie lukrowane pączki, tabliczka czekolady lub inne cudo. I już, jak to się mawiało do niedawna, plus sto do lansu mamy na koncie.


Mnie najbardziej rozczulają grafiki kojarzące się z dzieciństwem: chrupki Fruit Loops (to było moje zamówienie dla każdego, kto jechał do RFN), kosmaty stwór Furby (nigdy go nie chciałam – za bardzo przypominał mi gremliny, których do dziś trochę się boję…), maślane herbatniki… Wprawdzie jeśli chodzi o te kolorowe nadruki, w grupie docelowej już od jakichś dwudziestu lat się nie znajduję, ale jest kilka wzorów, o które zapewne się pokuszę w najbliższym czasie. Trzeba wspierać lokalnych bohaterów, czyż nie? 





Zdjęcia: Local Heroes

2 myśli nt. „Local Heroes

Dodaj komentarz
  1. Gość: kasia, bcv127.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jeśli o mnie chodzi to tylko etui na iPhona. Sama mam ten z donutami i jest supersłodki, niekoniecznie do słit foci :) pierwsze t-shirty z napisami z przymrurzeniem oka były ok, chociaż po współpracy z Kutą spodziewałam się czegoś więcej :( ale teraz… przepraszam ale to: http://www.facebook.com/photo.php?fbid=354441141303219&set=a.249345698479431.59976.248067341940600&type=1&ref=nf – nie….. koszmarek to mało powiedziane :(

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *