1

wrz

Nieźleście nas urządziły, siostry!

Dwie scenki powtarzają się w moim życiu od lat. Pierwsza. Stoję w tłoku i dostrzegam fragment szarej sukienki. Perfekcyjnie wyprasowanej, oszczędnie skrojonej, często delikatnie ozdobionej prostymi zakładkami. Muszę podejść bliżej, by dokładniej obejrzeć to cudo. Druga. Jestem w sklepie z ciuchami. Wokół pełno wzorów i kolorów, a ja, niczym zahipnotyzowana, podążam w stronę wieszaka z minimalistyczną (tak, użyłam tego słowa) szarą lub czarną sukienką – tak podobną do tej, którą co jakiś czas przypadkowo spotykam. Bohaterką scenki numer jeden jest niezmiennie sukienka, która okazuje się… habitem zakonnicy. Drugiej – kiecka mocno nim zainspirowana. Myślałam, że przesadzam, że mi się wydaje, ale ostatnio zjawisko, nazwijmy go roboczo, zakonnego szyku, przybrało na sile. Prym wiedzie COS (tak, wiem, znowu ten COS…). To już nie jest delikatne nawiązanie. Toż to istny klasztor!

 

Kolory, fasony, zdobienia, marszczenia, białe stójki, szare zakładki… Nawet buty wpisują się w konwencję. Wybrałam tu dosłownie kilka przykładów, by Was nie zanudzać. Jeśli macie ochotę na więcej, zapraszam na harelowego Facebooka, gdzie znajdziecie cały album.

 

O swojej fascynacji strojami zakonnic pisałam przy okazji zeszłorocznej kolekcji Ani Kuczyńskiej. Czasem się zastanawiam, kto je projektuje. Czy tak jak w przypadku innych mundurów (bo w końcu habit to też pewien rodzaj munduru), zdarzają się współprace ze znanymi projektantami? A jeśli nie, czy nikt nie chciałby spróbować (oczywiście natychmiast widzę w takiej roli Anię Kuczyńską)? A co Wy sądzicie o tym przedziwnym zjawisku?

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: COS

17 myśli nt. „Nieźleście nas urządziły, siostry!

Dodaj komentarz
  1. Gość: OLa, user-164-127-35-75.play-internet.pl

    o nie najgorszy trend ever! Strój zakonny to oznaka skromności, pokuty i pokory, wyrzeczenia się siebie. A moda to dla mnie zabawa, szk, kobiecość- tego nie da się połączyć.

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @zielona-karuzela: witaj w klubie :)

    @OLa: nie wiem, czy to jest trend. Może po prostu moja obserwacja :). A swoją drogą moda nawiązuje do tylu dziwnych rzeczy, że habit to dosłownie leciutkie skrzywienie :)

    @modologia: nie mam pojęcia. Zawsze możesz spróbować. Nie ukrywam, w warszawskim COSie chyba większość pracowników zna mnie z widzenia ;)))))

    @oliwka: obejrzyj sobie całą kampanię na stronie. Tylko nie płacz!!! :)

    @matylda: dobrze powiedziane. Myślę, że klasyczne szare myszki paradoksalnie by się w tych szarościach nie odnalazły. Mogłoby być zbyt dosłownie. Choć… pewna nie jestem.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: Nieszafiarka, 82.160.207.*

    Wydaje mi się, że habit nie jest wielkim wykroczeniem w dzisiejszych czasach, jeśli w ogóle jest jakimś wykroczeniem. W końcu „każdy może czerpać z kultury jak chce”, więc myślę, że nie można czepiać się kogoś, kto się inspirował (jeśli w ogóle się inspirował) czymkolwiek związanym z religią.

    Odpowiedz
     
  4. Gość: Maa-K, 95.39.226.76.static.user.ono.com

    bardzo podoba mi sie fason habitowy, ale zawsze czuje, ze jest totalnie nie na moja sylwetke, za to kolory – cudo, szarosci mozna odmieniac przez wszystkie przypadki..!

    w takich chwilach zawsze przypominaja mi sie rozmowy telefoniczne z moja Mama:
    Mama: Postanowilam rozjasnic szafe!
    Ja: Czyli co, kupilas sobie jasnoszara bluzke zamiast ciemnoszarego sweterka
    Mama (z autentycznym zdziwieniem): Skad wiedzialas?!

    Odpowiedz
     
  5. chihiro2

    Kupiłam sobie parę takich „zakonnych” strojów w COSie właśnie, ale mam jeszcze trochę strojów innych marek :) I też ciągnęło mnie do czerni, choć pluję sobie w brodę, że na pomarańczową sukienkę się nie zdecydowałam – a wielka przecena była, no kurczę… COS jest niezmiernie tani jak na to, co reprezentuje, i chwała mu za to. Ja to nazywam „a la Yamamoto”, bo on takie podobne robił. Na tokijskich ulicach widzę sporo tego trendu, mimo upału. Jak się ochłodzi pewnie będzie więcej, bo mam wrażenie, że to wszystko z Japonii przyszło, gdzie już kilka dekad temu ludzie się tak ubierali. Do tego dodać czarne skarpetki i wypisz, wymaluj japoński look. Tak sie np. ubiera bohaterka „Maborosi” Koreedy (chyba na iplexie można obejrzeć, polecam!).

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Miss Meow, 212-107-131-67.net.staertesjoen.se

    Harel, mam do Ciebie pytanie jako do eksperta od COS :-) Czy ich ubrania to faktycznie dobra inwestycja? Tzn. czy trzymają jakość, nie tracą fasonu, nie mechacą się po praniu itp.? Ostatnio coraz wyraźniej czuję, że wkraczam w nowy etap modowego życia, taki pt. „żadnych ekstrawaganckich wzorów, stroje bazowe, szlachetne tkaniny, t-shirty bez nadruków, swetry w jednym kolorze, ciekawe faktury, wszystko można łączyć ze wszystkim” ;-) W związku z powyższym mam przemożną chęć wyrzucenia 90% moich obecnych ubrań i skompletowania garderoby od nowa i pożądliwie zerkam na COS, tyle, że z tyłu głowy mam ciągle ten nieszczęsny H&M, w którym ostatnio kupiłam bluzę, która zmechaciła się PRZED pierwszym praniem… Będę wdzięczna za radę! :-)

    Odpowiedz
     
  7. harel

    @Miss Meow: Szczerze mówiąc wszystko zależy od egzemplarza. Mam sporo rzeczy COS kupionych kilka lat temu, wciąż trzymają fason, może nie są jak nowe, ale dają radę w porównaniu z innymi sieciówkami. Z sezonu na sezon coraz więcej w COSie sztucznych materiałów. Wprawdzie one są podobno bez porównania z tymi z H&M, ale słabo mnie to przekonuje. Więc wybieram te naturalne i jestem zadowolona. Swetry bardzo dobrze się trzymają – wiadomo, po paru latach trzeba usunąć zmechacenie. Płaszcz mam jeden i „działa” bez zarzutu już prawie trzy lata. Najbardziej „starzeją się” sukienki, ale to dlatego, że mocno je eksploatuję. Więc COS polecam, myślę, że na pierwszy rzut oka będziesz wiedziała, co jest porządne, a co nie. Zaglądaj na lewą stronę, sprawdzaj szwy, ugniataj materiał (jeśli zagniecenia zostają, lepiej zostawić rzeczy w spokoju).

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *