12

wrz

Marios

Marios, Marios… Pamiętacie butik Fashion By w bramie na Brackiej? Tam można było kupić ich bluzy dawno temu. Potem zniknęli z Polski. A jeśli jeszcze gdzieś byli, to ja na pewno o tym nie wiedziałam. Słyszeliście kiedykolwiek o tej marce? To sprawa międzynarodowa, w połowie polska, w połowie grecka. Pomysł urodził się w umysłach Mayo Loizou i Leszka Chmielewskiego w 2001 roku w… Japonii. Cztery lata później w Tokio otworzyli swój pierwszy sklep. Rynek azjatycki wciąż jest w ich przypadku najbardziej przychylny, choć, od czasu gdy osiedli w Mediolanie, ich ubrania można kupić w wielu włoskich miastach. Jeśli chodzi o resztę Europy, jest już znacznie gorzej, ale być może to pozwala zachować marce niszowy (w pozytywnym sensie) charakter.


Choć w Polsce są nie do zdobycia (przynajmniej oficjalnie), to właśnie tu powstała sesja wizerunkowa najnowszej, jesiennej kolekcji, pod tytułem „Most of life is offline” (swoją drogą marzę o tym, by moje życie w znacznej przewadze działo się właśnie offline. Facebook niestety nie pomaga). Co więcej, jedną z modelek została Oliwka – jedna z moich ukochanych blogerek, autorka Variacji. Jest tak skromna, że nie chciała się tym chwalić, ale pod koniec zimy zdjęcia zostały opublikowane na fanpage’u marki i nie dało się tego dłużej ukrywać. Według mnie Oliwia idealnie wpisuje się w estetykę „Mariosów”. Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcia. Czy na którymkolwiek z nich wygląda, jakby ktoś ją przebrał czy (co chyba jeszcze gorsze) wystylizował? To było oczywiście pytanie retoryczne. I nie, nie mam nic przeciwko stylizacji. Ale mam wiele przeciwko jej złym efektom, gdy widać zbyt wiele starań, zbyt mało polotu (wykluczamy od razu Annę Dello Russo i pochodne). Ale to już temat na kolejne rozważania. Tymczasem zostawiam Was z wybranymi zdjęciami, a po więcej odsyłam tutaj.





Photo: Yosuke Demukai
Make up & Hair: Nika Warszawska
Model: Oliwia Kijo

6 myśli nt. „Marios

Dodaj komentarz
  1. Gość: manki, hub.money.pl

    Uwielbiam Oliwkę, ciuchy spoko, ale szalenie nie podobają mi się te zdjęcia. Kazali jej się ustawiać w jakieś dziwne pozy, zero naturalnej mimiki (nie żebym się domagała uśmiechu, bo wcale nie o to chodzi) i ruchu, jak na zdjęciach Oliwki z Variacji – słowem: do siebie niepodobna. Ja wiem, że styl tych zdjęć wpisuje się w taką manierę : stój jak ten kołek, popularną ostatnio w lookbookach różnych marek, która może była oryginalna na początku, ale nadużywana jest po prostu do zniesienia( np. tu:harel.blox.pl/2012/06/Wiadomosc-dnia.html czy tu: harel.blox.pl/2012/07/Nenukko-online.html no nuda straszna::))

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *