13

wrz

Fusta

Gotujecie? Ja gotuję. Najchętniej (choć nieświadomie) w najlepszych ciuchach. W tych najnowszych i oczywiście najbardziej narażonych na poplamienie. Brzmi jak reklama proszku do prania? Tak myślałam…


To teraz zmienię temat. Muszę się troszkę pochwalić. Nie robię tego często, ale tutaj po prostu inaczej nie dam rady. Otóż jakiś czas temu napisała do mnie Czytelniczka. Że czyta od dawna, że bardzo blog lubi i że zainspirował ją ten mój blog do stworzenia własnej marki. Oczywiście wiadomo, że nie tylko blog, ale poczułam się ogromnie zbudowana. Za jakiś czas od otrzymania tej informacji w moje ręce trafiła paczka, w której znalazłam podziękowania za inspirację do działania, a także… fartuszek. Nie byle jaki, nie dość, że w pięknym morelowym kolorze, to jeszcze wykonany z przedziwnej tkaniny, której nie da się poplamić (sprawdziłam od razu). Wyglądam w nim jak rasowa pani domu (na szczęście nie perfekcyjna…), no i nie muszę zmieniać przyzwyczajeń – wciąż uwijam się po kuchni w najlepszych ciuchach. Niczym Charlotte York (tylko z gorszą fryzurą…).


Fartuszkowa marka nazywa się Fusta, od czasu debiutu w sieci całkiem nieźle się rozwinęła. Oferta wzbogaciła się o fartuszki dla dzieci, a także obrusy (nie moja działka, ale Was poinformuję, a co!)). Co będzie za jakiś czas? Może da radę zorganizować u Fusty całą listę prezentów ślubnych?





 Zdjęcia: Fusta

19 myśli nt. „Fusta

Dodaj komentarz
  1. pani_la_mome

    Też lubię gotować w fajnych ciuchach:)
    Widziałam coś podobnego u jednej z uczestniczek kulinarnego show i myślałam, że to sukienka.
    Śliczne te fartuszki, ale cena zaporowa dla zwykłego zjadacza chleba…

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @ann: Nie spada, jest dobrze dopasowany w talii, jak mocno się zawiąże, można zapomnieć, że ma się go na sobie :)

    @Jola: Zastanawiałam się nad tym i doszłam do wniosku, że COOKie to takie fartuszkowe haute couture, a Fusta – pret a porter :). Dla jednych i drugich jest miejsce w naszych kuchniach… i sercach :)

    @fusta_tekstylia: A ja, ponieważ działam w trybie urlopowym, zapomniałam dać znać. Ale niespodzianka była przynajmniej :)

    @metka_by_traczka: W fartuszku od Ciebie gotuje Mr Harel! :)))

    @pani_la_mome: dopóki się człowiek nie odwróci, jest sukienka ;)

    @fashionitka: Dokładnie! I więcej wiary we własne siły w takim kostiumie!

    Odpowiedz
     
  3. Gość: jola, acgh198.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Masz rację, przekonałaś mnie.
    Poza tym prawda jest taka, że w COOKie gotować się nie da, bo jest jak suknia balowa. Ale kupić warto i eksponować na manekinie.
    A przyjemnie gotować w czymś ładnym. Podobają mi się. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
     
  4. Gość: Stilago, 83.142.186.23*

    Fartuszkowa stylizacja jest super, też myślę, że Charlotte York albo Bree van de Kamp chętni by w czymś takim paradowała po swojej kuchni tworząc pachnące babeczki. W poprzednim wiosenno – letnim sezonie była moda na takie ubrania, ale uważam, że jeśli są wykonane z materiału nieplamiącego powinny być modne cały czas :) Pozdrawiam

    Odpowiedz
     
  5. Gość: ann, c187-63.icpnet.pl

    Liczyłam na to, ze spadają i w ogóle beznadziejnie się nosi ;p Trochę szkoda tej stówy, ale są prześliczne!

    Odpowiedz
     
  6. pani_la_mome

    A, i tak sobie myślę, że świetnie by było stworzyć męski odpowiednik takiego fartuszka – zawsze to lepiej kupić facetowi w prezencie seksi fartuszek niż kolejną parę skarpet;))

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *