5

paź

Zmierzch blogów?

Wpadłam na ten górnolotny tytuł i wcale nie jestem pewna, czy ja pierwsza. Trudno, niech zostanie, pasuje do mojego dzisiejszego nastroju. Wspominam sobie czasy, w których co rano z niecierpliwością otwierałam ulubione blogi, by sprawdzić, czy pojawiło się coś nowego, zapisywałam zdjęcia w folderach z inspiracjami, a czasem gnałam do sklepu, by chociaż obejrzeć to, co pokazała na sobie któraś z blogerek. Zazdrościłam sukienek Cherry Blossom Girl, kolekcji butów Agathe ze Style Bytes, paryskich łupów Betty (tę kieckę wciąż mogłabym przygarnąć). Ponadto, miałam w pamięci większość zdjęć Scotta Schumana czy Garance Dore (a tak przy okazji, pamiętacie, drodzy Czytelnicy to zdjęcie?).
Nie martwcie się, nie będę pisać, jak to kiedyś było fajnie, bo blogów było mało, a teraz jest beznadziejnie, bo narosło ich za dużo. Niech sobie rosną, niech powstają nowe, na szczęście nie mamy obowiązku ogarniania ich wszystkich. Ja ogarniam coraz mniej. Nawet te kiedyś ulubione obecnie odwiedzam może raz w miesiącu albo i rzadziej. Mam jednak kilka takich, które wciąż budzą moją ciekawość. O poniższych chyba nigdy wcześniej tu nie pisałam, więc nadrabiam.


Eveline Fashion Diary – mistrzyni wcielania w życie nawet najtrudniejszych zjawisk z wybiegów przy tylko delikatnym nadwyrężaniu portfela. Dobrze wie, w co inwestować, a co sobie odpuścić. Efekty są według mnie oszałamiające. Choć autorka jest Polką, wygląda jak obywatelka świata. I umie nosić czerwoną szminkę jak mało kto!


Raspberry and Red – jeśli znacie kogoś skromniejszego od Weroniki, dajcie znać. Przy tym, co osiągnęła, mogłaby bez problemu zostać ekspertką od wszystkiego i wyskakiwać z każdej lodówki, tymczasem ona dalej robi swoje i ma do tego dystans, o który nie podejrzewałabym siedemnastolatki. To dość zabawne, że dopiero wyróżnienie przez brytyjską edycję Elle spowodowało, że została zaproszona do studia telewizyjnego (zwłaszcza że polskie Elle pisało o niej już dwa lata temu), ale tak to już widocznie jest…


Lucy Laucht – a tu mam z kolei mistrzynię spódnic – tej części garderoby, której nie noszę od stu lat. No dobra, może od pięciu. Lubię klimat jej zdjęć i mile zaskakujące stylizacje. Jedynym minusem bloga jest słaba częstotliwość dodawania wpisów. Z drugiej strony zmusza to do przeglądania archiwum, co stanowi kolejną przyjemność.


Modologia – bo lubię nie tylko pisać, ale też czytać. A na Modologii zawsze jest coś do poczytania. Co więcej, raczej szybko o tym nie zapomnimy, bo kolejne wpisy zmuszają do przemyśleń. I wcale mi nie przeszkadza, że używamy tego samego szablonu. W końcu – jeśli o platformę Blox.pl idzie – nie mamy zbyt dużego wyboru. Sześć lat temu wybrałam najmniej brzydką grafikę i tak już zostało. Prawdopodobnie autorka uczyniła tak samo.


Poniżej Weronika z Raspberry and Red na moim ukochanym zdjęciu.


Raspberry and Red


Zdjęcie: Raspberry and Red

14 myśli nt. „Zmierzch blogów?

Dodaj komentarz
  1. modologia

    Dziękuję za wyróżnienie :) A co do szablonu: wybierając go wiedziałam, że jest taki jak Twój, ale naprawdę wybór był mniej niż skromny, więc zdecydowałam się na najmniejsze zło ;) Chciałam mieć chociaż „belkę” pod napisem w innym kolorze, ale nie potrafię tego zmienić, trudno. Pojadę zatem trochę na sympatii do „Twojego” szablonu ;)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: kelly, 98-72.echostar.pl

    Weronikę i Modologię odwiedzam z każdym wpisem:) Ale przyznaję, że chętniej zaglądam tam, gdzie znajdę dobry tekst (jeśli przy okazji są takie stylizacje, jak u Weroniki – super!) lub naprawdę ciekawe stylizacje i zdjęcia. Z chęcią poznałabym więcej pisanych blogów, bo ich znam najmniej, ale jednocześnie jestem też im najbardziej wierna :)

    Odpowiedz
     
  3. Gość: lena, 89-70-212-153.dynamic.chello.pl

    równie skromna a niezwykle inspirująca, cały czas wierna sobie, odnoszące duże sukcesy za granicą, a ciągle niedoceniana jest jestemkasia. ideał blogerki.

    Odpowiedz
     
  4. jagnesjag

    No cóż, sama czasem mam takie przemyslenia. Ja cały czas, chociaż też piszę bloga, czuję się bardziej jak czytelniczka, niż wyrocznia modowej wiedzy. I te blogi o których wspomniałaś były/są u mnie na pierwszym miejscu, zawsze! Pisałam to już na Twoim facebooku, ale się powtórzę, że najbardziej z polskiego poletka brakuje mi Latającej Pyzy i Banany. Dzięki tej ostatniej znalazłam Twojego bloga:) Podobnie jak Ty, odwiedzam już co raz mniej stron. Zaglądam do kilku które lubię, resztę powoli, powoli usuwam z czytnika. Kiedyś miałam w nim ponad 800 subskrypcji, teraz została garstka: niecałe 300, a i tak do połowy już nie zaglądam.

    Odpowiedz
     
  5. Gość: Z, 87-207-209-73.dynamic.chello.pl

    Jeśli chodzi o the-wearability to Helena często kasuje swojego bloga, po jakimś czasie jednak zawsze wraca. Miejmy nadzieję, że tym razem też tak będzie.

    Odpowiedz
     
  6. pani_la_mome

    Garance Dore odkryłam niedawno ( w TS pisała o blogu J. Bojańczyk) i zakochałam się;).
    Gdy się wydaje, że nudno, to przez przypadek;) trafiam na jakieś blogowe „objawienie”, coś co mnie zachwyca. A zmierzch wyczuwam odnośnie formy niektórych blogów, może właśnie tych „topowych” (topowe modelki też przestają być kiedyś topowe i przychodzi nowe;).

    Odpowiedz
     
  7. hardaska

    Modologia to bardzo ciekawy blog o modzie, z wyzszej polki, inteligentnie. Raspberry to rozrywka dla oczu, delikatna kobiecosc. No i oczywiscie ten sympatyczny blog o modzie subiektywnie (inteligentnie i z wyzszej polki). Pozdrawiam; hardaska
    zdrowiemodauroda.wordpress.com/

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *