14

paź

Nohate Syndicate

T-shirtów nigdy dość. Też tak macie? W moim przypadku to druga rzecz najłatwiejsza w noszeniu (zaraz po sukience). Jak już kiedyś pisałam, nie stylizuję się (już nie), tylko najzwyczajniej w świecie ubieram. Koszulka z napisem w połączeniu z dżinsami to wciąż jedna z moich ulubionych kombinacji. Przy okazji, taki t-shirt to najłatwiejszy sposób na… wyrażenie siebie? Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, coś w tym jest. Przekazuję swoje gusta muzyczne, sprowadzone do najprostszych słów poglądy, styl życia, czasem poczucie humoru (bo podobno posiadam). Tak, tak, zdaję sobie sprawę, że takie rozwiązania to żadna nowość (zainteresowanym polecam zapoznanie się z twórczością Katharine Hamnett – nawet jeśli wydaje Wam się, że nie wiecie, o co chodzi, to wiecie całkiem dobrze, o ile znacie teledysk „Wake me up” zespołu Wham!). Ale wciąż mnie kręcą. Być może dlatego, że pomysły na t-shirty nigdy się nie kończą. Dziś chciałabym podzielić się z Wami moim najnowszym odkryciem: polską marką Nohate Syndicate. Zamiast opisywać, co widzę, postanowiłam podpytać co i jak żeńską połówkę syndykatu, Monikę Madej. Oto, co z tego wyszło.


Skąd pomysł na stworzenie sklepu z t-shirtami? I to w momencie, gdy Polska jest dosłownie zalewana tego typu przedsięwzięciami? Co Was wyróżnia? 
Ostatnio wraz z moim chłopakiem mieszkałam prawie pół roku w Azji, gdzie miałam okazję poznać wielu inspirujących ludzi i wspaniałych młodych artystów, którzy często swoją sztukę przenosili właśnie na t-shirty po to, by była przystępna – dla każdego. Było w tym sporo magii bo przecież widziałam wcześniej t-shirty z ciekawymi nadrukami, natomiast dopiero te zrobiły na mnie takie wrażenie. O wiele bardziej przemyślane, każdy tworzony z taką pasją jak obraz czy rzeźba. Zaprzyjaźniliśmy się z chłopakiem, którego t-shirty były dość popularne w Tajlandii i Singapurze – prowadzi tam swoją markę Enemies. Kilkanaście z nich pozwolił nam zabrać do Polski i sprzedać. Tak też zrobiliśmy. Rozeszły się w ciągu jednego dnia podczas Fashion Week Poland.
Postanowiliśmy wtedy, że sami stworzymy projekt, w który włożymy całe serca, tak jak nasz przyjaciel z Tajlandii (który często pomaga Nam przy projektach retro) i że będą to właśnie t-shirty. Łączymy zresztą projekt biznesowy ze swoimi przekonaniami. Od wielu lat aktywnie uczestniczyłam w akcjach Amnesty International i tym samym postanowiliśmy, że z każdego t-shirtu część zysku będziemy odprowadzać na rzecz tej organizacji. Podobnie zresztą z procentem podatku, co robiliśmy w poprzednich latach.
Uważam, że T-shirty to na tyle uniwersalny i wygodny produkt, że pasuje każdemu. Prostota, mocny nadruk i świetna jakość to coś, co Nas charakteryzuje. Dzięki szerokiej gamie projektów każdy może znaleźć coś dla siebie w jednym miejscu, czyli w naszym internetowym sklepie – od hipsterskiego nadruku poprzez zadziorne i często kontrowersyjne obrazki aż po delikatne pin-up girls. W naszych projektach pojawiają się też często oldschoolowe plakaty filmowe, komiksy, retro grafiki oraz szokujące slogany. Jacek z kolei inspiruję się sztuką więzienną i projektami tatuaży – przy tworzeniu swoich nadruków współpracuje ze swoim bratem i brazylijskim artystą grafikiem. Wiele inspiracji pochodzi też z pop kultury- szczególnie z oldscholowych reklam oraz filmów.



Czy wszystkie marki zostały stworzone specjalnie dla sklepu Nohate i można je znaleźć tylko tam?
Tak, każda z marek ma swój klimat i cechuje się charakterystyczną dla siebie tematyką i została stworzona specjalnie dla sklepu NOHATE SYNDICATE. Rozpoczynając od mocnych sloganów w Porn Corn, przez komiksy w Blue Gorilla, superbohaterów w stylu retro w Dr. Peacocku, retro grafiki w NOHATE SYNDICATE, zabawne aranżacje logo znanych projektantów w Serendipity, pin-up girls w Bunny& Juice. Kolejnymi motywami są plakaty filmowe (vintage) w Jimy Jazz, wariacje projektów tatuaży w Jail House, inspirowane filmami gore straszne obrazki w La Bimba Di Satana oraz sprośne nadruki w Little Slut Daisy. W chwili obecnej pracujemy z zaprzyjaźnionymi grafikami nad wieloma kolejnymi projektami które mają rozłożyć naszych odbiorców na kolana. Docelowo planujemy też dystrybucje t-shirtów znanych marek tj. De Puta Madre oraz Ed Hardy.



Czy jesteście otwarci na współpracę z nowymi artystami? Co trzeba zrobić, żeby Was zainteresować?
Na współpracę jesteśmy bardzo otwarci – już niedługo swoje projekty pokaże u Nas znany Polski tatuażysta oraz popularna blogerka (na razie nie chcemy zdradzać szczegółów). Co nas interesuje – zdaje mi się to, że to proste – świetne pomysły, zaangażowanie. Czekamy na maile od osób zainteresowanych współpracą.



Czy można Was kupować stacjonarnie?
Jak na razie nie mamy własnego punktu stacjonarnego, można odnaleźć nas w kilku sklepach w Polsce – głównie jednak sprzedajemy t-shirty na www.noh8.eu oraz na Banana Jack.

W najbliższym czasie natomiast można Nas odwiedzić na SHOWROOM podczas Fashion Week Poland w Łodzi (24-28.10.2012) oraz podczas Wrocław Fashion Meeting (10.11.2012).


Nohate Syndicate


Zdjęcie: Nohate Syndicate

7 myśli nt. „Nohate Syndicate

Dodaj komentarz
  1. Gość: Ewelina, host-89-230-199-60.lublin.mm.pl

    T-shirty z przesłaniem to, coś co kocham! Można przez taką skromną część garderoby wyrazić siebie bez konieczności mówienia. Dodają charakteru każdej stylizacji, a nawet nam samym, o ile można tak powiedzieć. Te niewielkie rzeczy mają wielką moc! :)
    Ta strona z t-shirtami jest świetna! Nie spotkałam jej wcześniej, zamówienia się niebawem posypią ;) Tylko jedna rzecz mi przeszkadza- nie ma tabel z rozmiarówką( chyba, że niefortunnie szukałam).

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *