24

paź

Wszystkie strony Zuo Corp.

Pewnie zauważyliście, drodzy Czytelnicy, że od dłuższego czasu nie publikuję tu właściwie żadnych informacji na temat zagranicznych kolekcji wielkich projektantów. Początkowo chodziło o to, że nie chciałam już zamieszczać zdjęć bez pozwolenia. Bo, choć wszystko wokół daje dowody, że można to robić, to jednak nie można. Chyba że na własną odpowiedzialność. Szczerze mówiąc wolę brać odpowiedzialność za inne sprawy w życiu.
Gdy zastanawiałam się co robić, z delikatną zazdrością obserwując inne blogi, których autorzy nie przejmowali się żadnymi zakazami, okazało się, że lokalnych tematów jest nie mniej niż światowych. Co więcej, lokalne tematy zaczęły regularnie nawiedzać moją skrzynkę mailową, z sezonu na sezon budząc większy zachwyt (w przeważającej liczbie przypadków). A potem zdarzył się cud (bo to wciąż jest dla mnie cudem) i pojawiło się coraz więcej możliwości uczestniczenia w tych lokalnych przedsięwzięciach osobiście (czasem, przy mniejszej frekwencji publiczności, nawet w pierwszym rzędzie, he he).
Wciąż interesuję się tym, co dzieje się poza granicami naszego pięknego kraju, nie wyobrażam sobie innego scenariusza. Ale raczej nie znajdziecie (już) na tym blogu odcinków serialu pod tytułem „Trendy z wybiegu”. Nie odpowiem Wam na pytanie, co będzie modne jesienią. Nie doradzę, czy do szarych botków można włożyć bordowy płaszcz. Nie rozstrzygnę czy w tym sezonie dwa rzędy guzików w marynarce znokautowały jeden rząd albo na odwrót. Pisałam już kiedyś, że ten blog paradoksalnie pozwolił mi się od mody uwolnić. Ale nie od tej mody, której historię odkrywam z zapartym wciąż tchem. Chodzi o ten dziwaczny jej odłam, który podstępnie nas ubezwłasnowolnia. Zdaję sobie sprawę, że w stu procentach wolna to ja nigdy nie będę. Ale na pytanie: „Co nosić tej jesieni?” odpowiem: „Co Wam się tylko podoba!”.


Miał być krótki wstęp do wątku głównego, poświęconego Zuo Corp., ale moje ego znów musiało wziąć górę. No cóż… Pocieszam się tym, że istnieją w tej dziwacznej branży ludzie ze znacznie bardziej rozbuchanym ego niż moje. Może to jest sposób na przetrwanie? No dobra, do meritum.


Otóż uważam, że Bartek Michalec stworzył jedną z najodważniejszych (jeśli nie najodważniejszą) kolekcji w historii polskiej mody (a przynajmniej tej historii, którą uważnie śledzę). Zrobił coś, czego wielu projektantów chyba się obawia. Skoczył na głęboką wodę, szerokim łukiem obszedł to, co w Polsce jest komercją. Ryzyko spore. Pamiętam, gdy część kolekcji Jungle Gardenia miałam okazję obejrzeć w kwietniu, przy okazji pewnej imprezy. Tych kilka sylwetek natychmiast zmieniło moje dość sceptyczne podejście do marki. Bo nie mam zamiaru ukrywać, jak było jeszcze całkiem niedawno. O ile poprzednio przyczepiłam się do światowości, która jest światowością tylko na polskim podwórku, o tyle teraz… po prostu nie mam się do czego przyczepić. Jungle Gardenia to rzecz, którą bez żadnych kompleksów można by było pokazać na przykład na paryskim tygodniu mody. Albo na nowojorskim. Mediolan i Londyn też by nią nie pogardziły. Te projekty są perfekcyjne. Ponadto układają się w tak piękną i logiczną całość, jakiej nie powstydziłaby się (przepraszam za porównanie, jest totalnie przypadkowe) choćby Miuccia Prada. Ich konstrukcja intryguje na tyle, że postanowiłam wrzucić zdjęcia sylwetek w różnych ujęciach. Tą kolekcją Bartek Michalec udowodnił jeszcze jedno. Że Zuo Corp. ma wiele wymiarów. Dosłownie i w przenośni.


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


Zuo Corp. Jungle Gardenia


FOTOGRAF: Adam Pluciński – MOVE
STYLIZACJA: Alicja Werniewicz
MAKE-UP: Patrycja Dobrzeniecka – AFPHOTO

FRYZURY: Sylwia Kiliś

PAZNOKCIE: Marzena Kanclerska / Nail Spa

RETUSZ: Zbyszek Rudomino / Final Touch

MODELKA: Charlotte T. / Model Plus
PRODUKCJA: zuo corp.

8 myśli nt. „Wszystkie strony Zuo Corp.

Dodaj komentarz
  1. Gość: yerri, 89-79-181-5.dynamic.chello.pl

    To naprawdę wygląda jak lookbook Celine, albo Balenciagi!
    I lubię w Twoim blogu to, że wstawiasz wszystkie zdjęcia jedno pod drugim. Zawsze mnie męczy klikanie i czekanie aż kolejne się załaduje…
    W pierwszym zdaniu właściwej recenzji chyba brakuje jakiegoś słowa :)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: hardaska, ney92-7-78-233-218-32.fbx.proxad.net

    Zaskakujace formy, trzeba miec sporo odwagi by na codzien tak sie ubrac. Choc najbardziej podoba mi sie Twoja rada: co nosic tej jesieni? Co Wam sie podoba. Bo czyz moda nie jest czyms indywidualnym i kazdy wyraza w ten sposob siebie. Przeciez nie zuniformizujemy wszystkich kobiet, tak by nosily szpilki na 20 cm slupkach i krociusienkie spodniczki. I szczesliwie. Choc niejeden pan by o tym zamarzyl. Ale mimo, ze to oni sa u wladzy, do tego nas nie zmusza. Badzmy soba. I nie przejmujmy sie. hardaska

    zdrowiemodauroda.wordpress.com/
    http://www.hollygoestohollywood.blogspot.fr/

    Odpowiedz
     
  3. cari24

    Odpowiadając na pierwszą część wpisu, a czuję, że jest troszkę koło mnie, nie uważam, że robię u siebie coś złego i piszę to z pełną odpowiedzialnością. Nie będę tu jednak nikogo przekonywać do swoich racji. Jest tylu blogerów i tyle różnych blogów, że każdy znajdzie coś,co odpowiada jego upodobaniom w kwestii mody, jak i przekonaniom.

    A lookbook Zuo Corp., bo przecież o niego tu chodzi, przepyszny… Odważny – i mając na myśli odwagę chodzi mi o coś więcej niż umieszczenie robala w roli wzoru ;-) Sama bym się chyba nie odważyła jej założyć. No ale na szczęście jest Brodka.

    I też nasuwają mi się skojarzenia z Balenciagą, a palmowe wzory jeszcze trochę z Matthew Williamsonem…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *