28

paź

Skandal nr 1

Uwielbiam Maldorora. Uwielbiam coraz bardziej. Wbija szpile, coraz większe, a ludzie tańczą dokładnie tak, jak im zagra. I to jest genialne. Wiem, że sporo osób się ze mną nie zgodzi. Nie zgadzając się, także grają pod dyktando mistrza. On tak to wykombinował, że nie da się uciec. Chyba że pominie się całokształt milczeniem. Takim prawdziwym, bez powtarzania co i rusz, że się bojkotuje albo że to niesmaczne. Ok, owszem, rozumiem chyba każde możliwe stanowisko zajęte w sprawie Maldorora. Żadnego nie wyśmiewam, żadnego nie uważam za lepsze czy gorsze. Chodzi mi o pewną refleksję. Jeśli ktoś z całego serca ma ochotę bojkotować Maldorora, niech tego nie rozgłasza na prawo i lewo, bo tylko mu pomaga w całej akcji.

To dość zabawne, bo gdy w czwartek przyjechałam do Łodzi, nie miałam zielonego pojęcia o artykule w SE. Owszem, zastanawiałam się, czy Maldoror wykręci jakiś numer i w jaki sposób wykorzysta do tego Aleję Projektantów. Tymczasem on już ten numer wykręcał (nie piszę, o co chodzi, bo nie chcę, żeby poszukiwacze sensacji trafiali poprzez użyte słowa kluczowe na mój blog – kto chce wiedzieć, ten sobie znajdzie – a o to nietrudno). Jeszcze tego samego dnia wieczorem wykręcił drugi, obwieszczając, że wszystko było prowokacją.

 

„Celebryci rządzą show-biznesem i smutne jest to że nikt nie widzi mechanizmu powstawania takich gwiazd, i nienasyconej żądzy odbiorcy który chłonie każde nowe rewelacje. Znane twarze reklamują, znani są ekspertami, ale nikt nie zastanawia się dlaczego są znani i dlaczego ktoś kto do sławy dochodzi dużymi cyckami nagle mówi nam co mamy ubierać, albo jeść.” – napisał projektant na facebookowym profilu. Polecam przeczytanie całości, bo, choć nie było to moim planem, zdania wyrwane z kontekstu mogą nie dać odpowiedniego poglądu na sprawę.

W sobotę siedziałam obok pewnej celebrytki (której w żaden sposób oceniać nie mam zamiaru), gdy zaczął się pokaz, a światło uparcie nie chciało zapalić, ona zaczęła się na głos denerwować, że nic nie widzi. Idealny gość na pokazie Maldorora, czyż nie? Bo przez kilka minut na wybiegu praktycznie panowała ciemność, tylko dzięki stroboskopowym przebłyskom mogliśmy dostrzec, że coś się dzieje.

 

A działo się nieźle. W pewnym momencie rozpoczął się całkiem normalny pokaz. Choć wciąż się niepokoiłam, czy nie będzie jakiejś spektakularnej końcówki. Ten stan niepewności prawdopodobnie będzie dla projektanta dużym ode mnie komplementem. A może nie? Zastanawiałam się potem, skąd ja to znam. I doznałam olśnienia. Maldoror to Andy Kaufman polskiej mody (jeśli Kaufmana nie kojarzycie, zmieńcie to jak najszybciej! Milos Forman pomoże). Nie będę opisywać, co widziałam. Chyba nie ma na to miejsca w tym tekście. Może tylko jedno. Że jak ma się warsztat, to nawet syntetyki zwane przeze mnie „ceratami” mogą nabrać sensu na człowieku. Pozostałe próby wykorzystania tego typu surowców (zwłaszcza w strefie Off), wywoływały u mnie zgrzytanie zębów (w najłagodniejszym wypadku). Ale o tym innym razem.

P.S. Gdy ktoś decyduje się zamknąć pokaz piosenką „Shine On You Crazy Diamond” Floydów, zdobywa moje serce bez większych problemów. Nie wolno nadużywać tej wiedzy!

 

Maldoror

 

Maldoror

 

Maldoror

 

Maldoror

 

Maldoror

 

Maldoror

 

Fot. Szamot Lyzab

11 myśli nt. „Skandal nr 1

Dodaj komentarz
  1. jagnesjag

    Pozwolę sobie ocenić tylko kolekcję, a nie skandal, który miałam (nie)przyjemność śledzić na monitorze komputera: jest w niej kilka elementów (jak w każdej, którą u Maldorora widziałam), które powodowały u mnie szybsze bicie serca. Podoba mi się, że stylistycznie Maldoror pozostaje sobą. Może nie ma tu idealnie zauważalnych zmian, ale trzeba przyznać, że wysoki stopień awangardy jest utrzymany:) Ceratę z pierwszego zdjęcia kupuję w całości.

    Odpowiedz
     
  2. Gość: ibelieveinvogue, staticline-31-183-119-149.toya.net.pl

    Od samego początku mi coś nie grało z całą tą sytuacją i sensacją wokół pokazu Maldorora.
    Niedługo wcześniej czytałam jego wypowiedź a propos celebrytów na pokazach i mocną krytykę tego „zjawiska”. Prawie się dałam złapać na tą zagrywkę, przeczytałam całą dyskusję na facebooku pod zacytowanym przez Ciebie postem, po czym zostało mi nic innego jak tylko kręcić głową ze zdumieniem. Tylko dalej nie do końca jestem przekonana, czy to akceptuję. Rozumieć rozumiem, ale aprobata jest czymś innym. Grzegorz Matląg wiele razy mówił, że moda to nie tylko kolekcja, ale rodzaj sztuki, więc poza samymi ubraniami, wiadomo, liczy się forma przekazu i wszystko pozostałe co z tym związane.Więc to stąd ten zabieg? Przecież kolekcja obroniłaby się też sama, ale najwidoczniej Grzegorz lubi wprowadzać zamęt i zmuszać ludzi do myślenia.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: Ewelina, host-89-230-201-225.lublin.mm.pl

    Jak zobaczyłam tego breaking newsa w SE odniosłam się do tego z dużym dystansem… Mówiłam sobie: „niemożliwe”. Albo inaczej. Możliwe tak samo, jak inne superekspressowskie latające chomiki i morderstwa za pomocą kiełbasy podwawelskiej… Potem coraz więcej portali i osób ze środowiska mody publikowało informację. Internet zawrzał. Do tego wpis samego projektanta. Też się nabrałam. Maldoror zagrał i wygrał. Szacunek. I drugi ukłon za kolekcję. Widzę lekkie podobieństwa do Alexandra Wanga.

    Odpowiedz
     
  4. Gość: Chistina, 095160012237.warszawa.vectranet.pl

    Chore, żałosne, płytkie zagranie… Prowokację wymyślił sobie Pan Maldoror, aby było o nim głośno, zaczynam tracić szacunek do takich postaci…

    Odpowiedz
     
  5. Gość: iangrapher, v50-08.opera-mini.net

    myślałem że już nic prócz putina prowadzącego żurawie mnie nie zaskoczy, a tu nagle Katarzyna Wu ma sie pojawić na wybiegu. Zaczynam wątpić w inteligencję ludzi, którzy piszą dla tabloidow jak czytam coś takiego: „Czy rzeczywiście matka małej Madzi pojawi się na Fashion Week Poland i czy o pokazie marki Maldoror będzie się mówiło miesiącami? Część z tych wątpliwości rozwieje się w sobotę.” Czy rzeczywiście żeby o jakiejs kolekcji mówiło sie szerzej w naszym kraju na wybiegu musiałby sie pojawić tancerka erotyczna, która zamordowala własne dziecko? D: dość smutne to.

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Chistina, 095160012237.warszawa.vectranet.pl

    …no i czekajmy na kolejną marketingową prowokację Pana M., aby lepiej mógł wypromować swoją kolejną kolekcję…
    żenada i brak klasy

    Odpowiedz
     
  7. cari24

    Przykro mi, ale zagranie Maldorora jest niesmaczne i na pewno nie jest genialne. Pisałam na ten temat u siebie. Cokolwiek Maldoror chciał tą prowokacją osiągnąć, osiągnął. Chcąc oświecić „ciemny lud” i odsłonić przed nim mechanizmy rządzące show-biznesem (które przecież dawno są odsłonięte) mógł puścić plotkę, że wykorzysta Natalię Siwiec, Dodę czy którąś z licznych katastrof, które Polska przeżyła. Wiedział jednak, że wtedy ładunek kontrowersji będzie za mały. Chciał pokazać pewne prawa, a tak naprawdę z nich skorzystał. ” Zagrał konwencją i jednocześnie stał się jej elementem, czy raczej trybikiem.” I pewnie to, co teraz piszę, przewidział niczym Nostradamus. Przykro mi, to nie jest genialne…

    Odpowiedz
     
  8. erill

    Odzielając prace od człowieka powiem, że kolekcja robi na mnie naprawdę spore wrażenie. Zawiera w sobie elementy które ja bardzo lubie i połączenia zaskakujące albo świetnie wykonane i i nietandetne. Z uwagi na estetykę pokazu i elementów kolekcji żałuje, że nie poszłam na pokaz. Ale po prostu ciężko było mi odzielić jego pracę od kontrowesji która moim zdaniem jest niepotrzebna osobie której projekty bronią się same. Tym szczególniej że krytujuje postawę na której plecach przywołał do siebie pchające się tłumy ludzi.

    Odpowiedz
     
  9. lazymonday

    A mnie Maldoror nie przekonuje. Tym bardziej pseudo-skandale. Chodź prywatnie nie mam nic przeciwko dobrym ortalionowym kurtkom, to ceraty/celofany/folie na wybiegu zupełnie do mnie nie trafiają. No i te buty…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *