29

paź

Skandal nr 2

To był niezwykły spektakl! Z wybiegu promieniowała witalność, pozytywna energia, młodość i szczęście! Cudownie, że mogliśmy w tym uczestniczyć, że taka niespodzianka nas spotkała piątkowego wieczoru. Uśmiechy, piękni ludzie i proste ubrania, które jakby tylko dopełniały całość. A żeby było jeszcze piękniej, z głośników leciała Lykke Li z „I follow rivers”. Święto wiosny!

A teraz zejdźmy na ziemię. Tak mogłaby wyglądać ta recenzja, gdybym była zatrudniona w jakimś magazynie o modzie. Ale na całe szczęście nie jestem i nie marzę o tym wcale. Łukasz Jemioł w poprzednich sezonach postawił wysoką poprzeczkę. To, co miałam okazję oglądać, zachwycało. Po prostu. Teraz obwarował się słowem „basic” i stworzył podstawy garderoby. Czemu nie? Na całym świecie praktykuje się tego typu rozwiązania. W Polsce całkiem niedawno Zuo Corp. wypuściło linię Zuo Corp. Plus, tańszą, bazową – w odróżnieniu od ostatnich wybiegowych szaleństw. Wcześniej Nenukko. Czarne i białe t-shirty w przystępnych cenach, z dyskretną metką. Żadne z nich nie wpadło jednak na pomysł, by wpychać się z tym na wybieg. Nie mówię, że nie ucieszyłam się z obecności Łukasza Jemioła w Łodzi. Brakowało go tam, naprawdę. I to, co zobaczyłam, naprawdę mi się spodobało. Ale gdybym nie znała cen, mogłabym spokojnie pomylić jego projekty z asortymentem Kappahla na przykład. Katalog, który otrzymaliśmy po pokazie niczym się od takich „kappalowskich” nie różnił. Zamiast „Jemioł Basic” można by spokojnie wpisać „Tylko teraz dwa t-shirty w cenie jednego za jedyne 19,90″ i nikt by się nie zorientował. Nie chcę nikogo obrażać. Stworzenie kolekcji, potem ładnych zdjęć, zorganizowanie pokazu – to wszystko jest okupione ciężką pracą. Po prostu uważam, że Łukasza Jemioła stać na więcej i że wybieg w jego przypadku pozostał po prostu niezaspokojony.

Projektant w którymś z wywiadów żalił się, że nikt o nim nie pisze. No to teraz piszą. Ale nie o linii basic, tylko o tym, że podrobił Roberta Kupisza. Gdy finał pokazu opanował zbiorowy taniec świętego Wita, co i rusz ktoś pokrzykiwał: „Brawo, Robert!”. Miałam wrażenie, że panowie są wielbieni przez tę samą klientelę, a tu taki rozłam! Fajnie by było, gdybyśmy nie dawali się zwariować. Sam fakt, że pokazy Kupisza i Jemioła reżyseruje ta sama osoba (boska Katarzyna Sokołowska, zawsze w słuchawkach, zawsze w pracy) powinien ostudzić ogólne oburzenie. No cóż, trzeba jakoś żyć. W końcu nic tak nie przyśpiesza bicia serca jak kolejna afera na Pudelku.


P.S. Nie mogę nie wspomnieć o tym, że chyba po raz pierwszy w historii polskiej mody w pokazie brała udział blogerka! To maleńkie stworzenie zdążyło już wrosnąć w branżowy krajobraz. Można ją lubić, można nie lubić. Ja lubię, urzeka mnie swoją dziecinnością kobiety albo kobiecością dziecka. I świadomym zniewoleniem przez modę. Zniewolenie najwyraźniej ją bawi. W każdym razie nie wygląda na pokrzywdzoną. To Jessy Mercedes, oczywiście. Żałuję, że w materiałach prasowych nie znalazłam jej zdjęcia. Linkuję więc. Brawo, Jess!


Łukasz Jemioł


Łukasz Jemioł


Łukasz Jemioł


Łukasz Jemioł


Łukasz Jemioł


Łukasz Jemioł


Łukasz Jemioł


Łukasz Jemioł


Fot. Szamot Lyzab

12 myśli nt. „Skandal nr 2

Dodaj komentarz
  1. erill

    A mnie się ten pokaz podobał. Wyszłam z niego zaspokojna estetycznie, wrażeniowo i z fajną energią. Bo pokazał, że prosty ciuch na ulicę można fajnie pokazać tez na wybiegu. Jasne, że odstaję swoją komercyjnoscią, prostoą i brakiem szału materiałem od całej ideologii wybiegowej ale mnie sie ten kontrast właśnie podobał. I o ile jestem też w stanie zrozumieć że ludzi podchodzili do Roberta Kupisz gratulując mu pokazu Jemioła to nie rozumiem czemu do Victoria Secret nikt nie podchodzi gratulowac pokazu Kupisza. Bo w wybiegowych hitroiach radosne, fajne, usmiechnięte modelki/modele bawiący się na wybiegu nie są jakąś nowością ani patentem jednego człowieka. I jak dla mnie afera jest z lekko sztucznie nadmuchana. Ale u nas chyba po prosytu nastala moda na to zeby udawaniac kazdemu tworcy, ze zeruje na cudzym pomysle.

    Odpowiedz
     
  2. Gość: Ka Bajor, aaubervilliers-651-1-134-25.w86-198.abo.wanadoo.fr

    A dla mnie zdecydowanie pokaz ten to przykładowy przerost formy nad treścią. Oglądałam go online i najpierw ta reklama z rzutnika, potem faceci głaszczący płachtę materiału, po to by ją rozdzielić na pół, tylko po to by przeszła tamtędy jedna modelka, by później ściągnąć ją w bardzo niezdarny sposób… Przez to całe zamieszanie na wybiegu, zabrakło powietrza by obejrzeć kolekcję i się nad nią zastanowić…

    Odpowiedz
     
  3. cari24

    Nie chcę się wypowiadać na temat pokazu, bo go nie widziałam, ale czy Annie Sui ktoś gratuluje pokazu Sonii Rykiel czy Betsey Johnson? Przynajmniej zrobił się szum:-) A że kolekcję można pomylić z KappAhl czy inną sieciówką? Taka to domena kolekcji basic, że nie krzyczą ani metkami, ani charakterystycznymi cechami projektanta. T-shirt od Stelli McCartney, czy z kolekcji T Alexandra Wanga też można pomylić z sieciówką. Na pewno staranniejsze jest wykonanie, tkanina lepsza, a jak bliżej się przyjrzymy pojawiają się malutkie smaczki. Kolekcję Basic Jemioła obejrzałam sobie na lookbooku (dzisiaj się pojawił) i wydaje się całkiem przyjemna. Zupełnie inny kosmos to ceny. No, mnie na taki „bezik” nie stać. A miało być dla każdego, a przynajmniej dla przeciętnego…

    Odpowiedz
     
  4. Gość: Ewelina, host-89-230-201-225.lublin.mm.pl

    Łukasza Jemioła stać na więcej- zgoda. Ale miał być basic i był basic. Nie oczekujmy fajerwerków po kolekcji, która ma być bazowa, podstawowa, prosta. Taka była, więc akurat tutaj nie mam projektantowi nic do zarzucenia. Inna sprawa, że trochę odstraszają mnie ceny. Sam kreator zaznaczył, że tkaniny są włoskie i najwyższej jakości. Dobrze. Tylko linia basic do czegoś zobowiązuje, a niższa cena to jedna z podstawowych wyróżników tego typu kolekcji.
    Nie będę oceniać poziomu zbieżności pokazów wspomnianych kreatorów, ale wspomnę o pewnym elemencie, który u dwóch panów wystąpił. Mianowicie odczarowanie sylwetki modelów i modelek. Świetny pomysł, tylko gorzej z wykonaniem. Momentami wyglądało to dość sztucznie, a już na pewno nie spontanicznie, a przecież taki miał być efekt.

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
     
  5. Gość: elf, 5ac47b76.bb.sky.com

    Z zapartym tchem i niedowierzaniem czytam sobie ostatnie Twoje notki Harel, bo ja taka londysnko nieuswiadomiona;)) A to ci dopiero sie zrobil szum w modzie polskiej:) Czy to dobrze czy zle, nie bede oceniac, ale poniekad chyba fajnie ze, nawet jesli niezbyt korzystnie, mowi sie o polskich projektantach w PUdelku czy takim SE?:). To tak, jaby nie przymierzajac, moda zajrzala pod strzechy:)). Pozdrawiam i nadal nieustajaco zagladam tu codziennie , wiec pisz Harel, pisz:)))

    Odpowiedz
     
  6. Gość: kelly, 98-72.echostar.pl

    Coco Mayaki i Maldoror to chyba pierwsze, polskie połączenie bloger-projektant i wydaje mi się, że ciężko będzie to pobić – przecież oni są dla siebie stworzeni. Szkoda, że była u niego na wybiegu tylko raz (a przynajmniej nie kojarzę, żeby pojawiła się jeszcze kiedyś). Nie lubię tego słowa, ale CM mogłaby być muzą Maldorora, prawda? ;)
    Ubrania Łukasza Jemiołaoglądałam w showroomie – miał być basic i był basic, ale faktycznie, pojawia się pytanie – czy takie ubrania powinno się kierować na wybieg? Chciałabym zobaczyć „normalną” kolekcję Jemioła na FW i mam nadzieję, że jeszcze tak będzie. Nawet, jeśli będę oglądać w livestreamie.. ;)

    Odpowiedz
     
  7. Gość: , abzw79.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ja jednak uważam, że prezentowanie kolekcji basic po prostu nie nadaje się na fashion week. z jednej strony organizatorzy chcą, żeby było światowo oh i ah, a z drugiej wpychają do programu pokaz zupełnie od czapy…

    Odpowiedz
     
  8. Gość: styld.pl, 89-76-65-237.dynamic.chello.pl

    Wydaje mi się, że ważny jest aspekt finansowy – nie oszukujmy się, łatwiej jest dotrzeć z kolekcją do szerszej publiczności, a co za tym idzie sprzedać ją, jeśli jest to kolekcja „do założenia”. Jasne, można powiedzieć, że w takim razie nie jest to kolekcja na Fashion Week. Ale dzięki temu, że w pokazie przeszła się córka Kingi Rusin ta kolekcja znalazła się na Pudelkach i innych kozaczkach, a to jest dla niej ogromną reklamą. Zobaczyły ją i być może zainteresowały się nią osoby, które nie śledziły relacji z łódzkich wybiegów. I sprzedaż rośnie. Kasa, kasa, reklama, reklama.
    Chociaż ceny są powalające jak na taką bazową kolekcję.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *