Miesięczne archiwum: Listopad 2012

29

lis

Ściegi, edycja dziesiąta!

W najbliższym czasie coraz trudniej będzie spędzać weekendy w domu (przynajmniej mieszkając w tej cholernej Warszawie). Już w zeszłym tygodniu ciężko było się zdecydować, a im dalej w las… W niedzielę drugiego grudnia na przykład odbędzie się dziesiąta edycja Ściegów. Warto wybrać się i dla miejsca (Hotel Europejski), ale też dla projektantów. Domi Grzybek, Łucja Wojtala, Sophie Kula czy Karina Królak to zaledwie początek długiej listy. Poniżej niewielki wybór zdjęć, które, mam nadzieję, pomogą Wam w wizualizacji niedzielnej imprezy. A może po prostu trzeba tam pojechać. I tyle.

 

Wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj i tutaj.

 

Ściegi
Bomba

 

Ściegi
Morka Plus

 

Ściegi
Agnieszka Orlińska

 

Ściegi
Dominika Naziębły

 

Ściegi
Joanna Jachowicz

 

Ściegi
Anna Pięta

 

Ściegi
Hi End

 

Ściegi
Elfjoy

28

lis

Spotkanie w River Island

Zapytacie mnie, co robiłam w River Island i czemu nagle zagraniczna sieciówka pojawia się na blogu, który z sieciówkami właściwie już skończył. To proste. Zadziałało nazwisko Gadzinowski. Gdy dowiedziałam się, że tam będzie, wiedziałam, że muszę sobie zarezerwować czas. I możecie być pewni, że nie piszę o tym teraz dlatego, że mogłyśmy sobie potem zabrać do domu trochę ciuchów ze sklepu. Zresztą nawet gdybym pisała tylko dlatego, czy to źle? Po fantastycznej prezentacji Jacka Gadzinowskiego wniosek miałam jeden. Jestem największą frajerką polskiej blogosfery. Bo autentycznie, wierzcie lub nie, ale ja na tym blogu nie zarabiam. Nie znaczy to wcale, że pogardzam wszystkimi, którzy czerpią z blogowania korzyści finansowe. Wręcz przeciwnie: podziwiam ich przedsiębiorczość i sama bym chciała tak umieć. Wciąż jednak coś mnie powstrzymuje, ale to temat na dłuższy tekst, może na Blogofilię kiedyś, jak będę miała więcej czasu, żeby o tym pomyśleć.


Siedziałyśmy sobie pośród ciuchów o najmodniejszych krojach wykonanych z niekoniecznie najlepszych materiałów (delikatnie mówiąc), ale bez przesady, czy po sieciówce mamy się spodziewać jedwabiu czy szlachetnej wełny? Chyba już od dawna wiemy, jak jest. Na decyzję o zakupie akurat tam z pewnością nie wpływa jakość surowców. Mogłyśmy obejrzeć sobie trochę propozycji na okres świąteczno karnawałowy, tzw. High Winter. W końcu każda okazja jest dobra, by wypuścić kolejną odnogę kolekcji na daną porę roku. Całkiem ładnie się ta zima prezentowała, choć przy wspomnieniach, jakie mam z początków River Island w Polsce, nie była to najpiękniejsza rzecz pod słońcem. Sporo zdobień, na które trzeba uważać, połysku, koronek i przeźroczystości. Echa po D&G, Balmain czy pani Marant obleczone w tańsze odpowiedniki. Niektóre nawet efektowne. Niektóre do przygarnięcia.


Ogromnie ucieszyła mnie możliwość poznania nowego pokolenia szafiarek, jak je nazywam (bez pejoratywnego wydźwięku, moje drogie, możecie być pewne). Z wieloma z nich „widujemy się” tylko na Facebooku, sporo z nich umyka mi w natłoku nowo powstających blogów. Kilka weteranek też wpadło, ale w jakimś cichym porozumieniu postanowiłyśmy nie wspominać „tych pięknych dawnych czasów, kiedy było nas tak mało, że wszystkie się rozpoznawałyśmy”. Kiedyś było tak, teraz jest inaczej. Jeśli nadarza się okazja, żeby pogadać na żywo, należy się tylko cieszyć.


Poniżej kilka ujęć terenowych, a także moje ulubione propozycje (może powinnam dziś napisać „looki”, „sety” albo „outfity”?) z prezentowanej na miejscu kolekcji.


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


Fot. River Island

27

lis

Cloudmine Pop Up Shop

Dzieje się dużo. I bardzo dobrze. Już siódmego grudnia ruszy inicjatywa internetowego sklepu Cloudmine: Pop Up Shop w warszawskiej Modernie. Przez tydzień będzie można oglądać stacjonarnie oraz kupować dzieła polskich projektantów, grafików oraz ilustratorów. Oprócz tego czeka nas spory wybór książek i albumów oferowanych przez księgarnię Bookoff (to ta sama, która jest oblegana w łódzkim Showroomie podczas tygodnia mody).
Całość rozpocznie się w piątek 7.12.2012 wieczorną imprezą pod tytułem Night Sale – tylko dla zaproszonych gości. Jako patron medialny będę miała dla Was pięć zaproszeń. Szczegóły na moim Facebooku wkrótce (z góry przepraszam wszystkich „niefacebookowych” Czytelników – takie durne czasy…). Ale od ósmego grudnia miejsce będzie mógł odwiedzić każdy. Wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj.

 

Cloudmine Pop Up shop

25

lis

O co chodzi?

„Fenomenalna! Rewelacyjna! Zachwycająca!” – te słowa najczęściej pojawiają się wśród ludzi wychodzących z pokazu projektanta X. Wypowiadają je do kamery, oddają do druku, zamieszczają w internecie, firmując swoją twarzą lub nazwiskiem. Cóż to był za spektakl, cóż za dbałość o szczegół! Nowatorskie formy, najwyższa forma krawiectwa! Dziwnym trafem, gdy znikają reflektory, mikrofony oraz świta pana X, ci sami ludzie zdegustowani łapią się za głowę. „Nie będę tego komentować”. „Najgorsza kolekcja od lat”. „Obraza mody”. „Dlaczego tego nie napiszesz?” – pytam. „Nie mogę. Wyrzuciliby mnie z redakcji”. „No co Ty? Żeby mnie potem nie zaprosił?”. Albo w końcu: „Za bardzo go lubię, żeby krytykować”.


Zabawne. Podobno krytyka mody zrobiła się u nas modna. Jednak dziwnym trafem otwarcie krytykuje się głównie tych, którzy zaszli nam za skórę. Nie zaprosili rok temu, nie wysłali darmowych ciuchów, nie zgodzili się na ekskluzywny wywiad… Uparcie odmawiają zniżek, cenią swoją pracę i mają gdzieś podlizywaczy. Ewentualnie robią coś wbrew ogólnie przyjętym zasadom. Resztę krytykuje się za plecami, ewentualnie pomija ich obecność w światku mody dosadnym milczeniem. Wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że przedstawiciele opiniotwórczych (czasem samozwańczo, lecz jednak) redakcji w prywatnej rozmowie zjeżdżają dane wydarzenie od góry do dołu, a potem swoimi nazwiskami podpisują tak słodką relację, że przeczytać jej do końca nie sposób.


Wiadomo, dochodzi tu problem znajomości z projektantami. Światek wspomniany jest tak mały, że ogromnie trudno zachować dystans. Ale czy koniecznie trzeba go zachowywać? Czy to, że będąc dziennikarzem, krytykiem czy nawet tym nieszczęsnym blogerem, odnajdujemy z danym twórcą wspólny język, zjadamy obiad czy wreszcie razem imprezujemy, wymusza na nas wydawanie tylko i wyłącznie przychylnych opinii? Chyba da się oddzielić życie prywatne od pracy, nawet jeśli dzielimy jedno i drugie z tymi samymi ludźmi? Przecież – jeśli nawet piszemy źle – nie powinno być to nic osobistego. Wręcz przeciwnie. Oceniamy pracę projektanta, nie jego osobę. Proste? Proste.


Czy rzeczywiście żyjemy w czasach, kiedy krytyka realnie przekłada się na sprzedaż kolekcji? Czy jeśli magazyn Y napisze o wspomnianej na początku kolekcji X, że jest nieudana, czy wpłynie na decyzję choćby jednego klienta? Czy słusznie działy PR odsiewają niewygodnych gości? Odnoszę wrażenie, że w Polsce krytyka mody wciąż jest sztuką dla sztuki. Czytamy się nawzajem, komentujemy, narzekamy, jak to ciężko tym, którzy chcą pisać bezkompromisowo. Na szczęście coś się powoli rusza. Zawsze będzie materiał do krytykowania. Moim zdaniem świetnie się składa, że znajdują się osoby, które chcą się solidnie z tym materiałem zmierzyć. Co będzie dalej? Zobaczymy.


P.S. A na dowód tego, że tylko krowa nie zmienia zdania (choć to chyba nie jest poparte naukowo), mój tekst sprzed paru miesięcy: „Mała krytyka krytyki„. He he.

22

lis

Moda podbija PKiN!

Prosta sprawa. Gdy pojawia się plakat Pakamery, to znak, że święta przyjdą szybciej, niż nam się wydaje. Co roku daję Wam znać o mikołajkowym kiermaszu organizowanym przez dzielną ekipę tego, można śmiało powiedzieć, pioniera sprzedaży internetowej w sektorze hand made. Imprezy odbywały się już w różnych miejscach, od starych magazynów na Annopolu poprzez labirynt 1500m2 do wynajęcia.
Tym razem rzecz wydarzy się w samym sercu miasta. Bo czy to się komuś podoba, czy nie, Pałac Kultury jest w pewnym sensie sercem Warszawy. Pisać dalej? Wystawców zgłosiło się tylu, że trzeba było wynająć większą salę. Swoje prace zaprezentuje ponad stu czterdziestu projektantów z całej Polski. Z wieloma z nich będzie można porozmawiać, gdyż przybędą na targi osobiście. Dodatkową atrakcją (przynajmniej dla mnie) jest strefa z jedzeniem. Ponieważ moda na slow food w naszym kraju kwitnie, nie dziwota, że właśnie taki typ pożywienia będziemy mogli na miejscu konsumować.

 

P.S. Podobno piosenka „Last Christmas” nie zostanie odtworzona ani razu. Więc możecie iść na zakupy świąteczne bez obaw.

 

Pakamera kiermasz mikołajki święta

18

lis

Joanna R. Wodzińska

Nie wiem, od kiedy dokładnie, ale od jakiegoś czasu w różnych miejscach spotykam ubrania zaprojektowane przez Joannę Wodzińśką. A to w sklepach internetowych, a to na blogerkach… Tak się nawet zdarzyło, że zaprzyjaźniony stylista (choć wolę go nazywać człowiekiem renesansu) podarował mi wzór pewnego swetra – dzięki czemu w zabawny sposób mogę się przenosić w kiczowate lata osiemdziesiąte. Sweter został sprawdzony w warunkach ekstremalnych, czyli na parkiecie i zdał egzamin. I większość rzeczy tej marki według mnie przeznaczona jest na godziny wieczorne i nocne. Uwaga, to dobra wiadomość dla dziewczyn poszukujących kreacji studniówkowych! Projektantka nie odkrywa Ameryki, ale potrafi świetnie wyczuć, czego pragną kobiety. Wiadomo, nie wszystkie z nas marzą o przystrajaniu się w piórka czy cekiny, ale sama się zorientowałam, że warto mieć choć jedną ozdobną część garderoby. I nie obchodzi mnie, że będę w niej widywana wiele razy. Wracając do kolekcji jesienno zimowej, utrzymana jest ona w dość łatwych do noszenia kolorach. Dzięki rozmaitym fakturom, nawet wszechobecne czernie i beże nie wydają się nudne. Niektóre z fasonów wyprzedzają modę na styl rodem z „Wielkiego Gatsby’ego”. Niech no tylko film wejdzie na nasze ekrany – zobaczycie, co będzie się działo! Bywa też prawie zwyczajnie. Czy można mieć dość jasnoszarej melanżowej dzianiny? Chyba nie.

 

Ubrania te można kupić w sklepie internetowym marki, a także na Mostrami.pl. Moim jedynym zastrzeżeniem jest brak informacji o składzie materiału w większości przypadków. To podstawa, bez której sporo klientek nie zdecyduje się na zakup. Ale ponieważ marka jest młodziutka, z pewnością jeszcze nas doinformuje. Oby w jak najbliższej przyszłości, bo karnawał za pasem. A jak się bawić, to świadomie. Choćby w poliestrze.

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Fot. Olga Majrowska
Stylizajca: Robert Kiełb
Fryzury: Emil Zed