4

lis

Gold Dust Woman

Nie jestem obiektywna. Nie mogę być. Nie potrafię. A przede wszystkim wcale nie chcę. Anię Kuczyńską uwielbiam zarówno w sensie osoby, jak i marki. Osoby właściwie nie znam (więc uwielbiam to, co miałam okazję poznać), za to markę, no cóż, lepiej się ze mną nie zakładać, który ciuch jest z której kolekcji, bo można przegrać z kretesem.

Być może jestem w jej przypadku mniej krytyczna. Być może. Ale sama tego nie jestem pewna. Zastanawiam się czasem, czy zachwyt, który odczuwam od momentu wyjścia pierwszej modelki na wybieg, jest jakkolwiek powiązany z tym, że wiem, kto jest autorem dzieła. Czy gdybym obejrzała anonimowy rząd spódnic, sukienek i żakietów z cienkiej bawełny w rozbielonym liliowym kolorze czy głębokiej czerni, gdyby zostały one pozbawione charakterystycznego kółeczka, czy doświadczałabym tych samych emocji? A może doznania estetyczne byłyby całkiem inne? A może jest tak, że projektów Ani nie da się pomylić z niczym innym? Jak na razie postawiłam tu rząd pytań i żadnej odpowiedzi.

Ale znów scenariusz był ten sam. Znów wraz z pierwszą modelką, wraz z mini białą sukienką ozdobioną chustą z frędzlami w tym samym kolorze zapomniałam o otaczającym mnie świecie. Potem było tylko gorzej – albo lepiej, w zależności od podejścia. Gorzej, bo zapomniałam chyba nawet, jak się nazywam. Lepiej, bo rzadko kiedy potrafię się aż tak mocno skupić.
Widać było koncept. I to na pierwszy rzut oka. Widać było też przeszłość. Nie tylko tę, która kolekcję inspirowała (a tak swoją drogą, mało kto tak dyskretnie potrafi czerpać z poprzednich dekad – Ania Kuczyńską jest mistrzynią interpretacji). Chodzi mi o przeszłość projektantki, o całą już historię, którą – jeśli się uprzemy – w sporej części możemy odnaleźć w sieci. Historię możemy nazwać konsekwencją stylu (choć ani jednego, ani drugiego słowa w kontekście mody coraz bardziej nie znoszę). Ale nie jest to tak do końca konsekwencja, bo mamy w wiosennej kolekcji sporo nowego. Pozwolę sobie zacytować Tobiasza (mam nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe), który stwierdził w pewnym momencie, że „ona jest pornograficzna!”. Oczywiście była to forma żartu, ale w każdym żarcie czai się odrobina prawdy. Zresztą sprawdźcie sami.

 

Ania Kuczyńska Gold Dust Woman

 

Fot. Jakub Pleśniarski

 

Ania Kuczyńska Gold Dust Woman

 

Ania Kuczyńska Gold Dust Woman

 

Ania Kuczyńska Gold Dust Woman

 

Ania Kuczyńska Gold Dust Woman

 

Ania Kuczyńska Gold Dust Woman

 

Ania Kuczyńska Gold Dust Woman

 

Fot. Radosław Nawrocki

9 myśli nt. „Gold Dust Woman

Dodaj komentarz
  1. Gość: weronika, 89-68-184-221.dynamic.chello.pl

    zdjęcia wyglądają jakby kolory były edytowane w programie picasa bądź instagramem i efekt jest niestety fatalny. w tym wypadku nie powinno się przekłamywać barw i czerń powinna być czernią, a nie granatem czy indygo.

    Odpowiedz
     
  2. metka_by_traczka

    Bardzo mi się podoba.I kółeczko. I widoczna konsekwencja kolekcji również.

    PS. A Ty się Harel brzydko nie wyrażaj, nie papuguj kolegi z podwórka. Stać Cię na własne kultowe określenia ;-)

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @weronika: chyba był duży problem ze zdjęciami podczas pokazu, flesze błyskały jak szalone i podejrzewam, że te kolory były jedynym ratunkiem. A może to taka wspólna wizja. W każdym razie i tak na żadnych zdjęciach kolekcja nie wygląda tak pięknie, jak na żywo.

    @matylda: gdzie, gdzie? :)

    @metka_by_traczka: postaram się :)

    Odpowiedz
     
  4. Gość: G_ABRA, abqe80.neoplus.adsl.tpnet.pl

    a ja właśnie( od dzisiaj) zostałam szczęśliwą posiadaczką torby shanghai od A.K.:))))))

    Odpowiedz
     
  5. Gość: Ewa, 178-73-30-71.home.aster.pl

    A co to za torby? Shanghai, czy coś nowego? Wydaje mi się ze widzę jakieś wiązania?

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *