6

lis

23 kolekcje

Skoro już zrobiłam przerwę w łódzkich relacjach, trochę ją jeszcze wydłużę. Bez względu na to, czy chcemy tego, czy nie, w przyszłym tygodniu po raz kolejny nastąpi zbiorowe szaleństwo. Najpierw w środę, 14 listopada, gdy podwoje H&M otworzą się dla gości starannie wyselekcjonowanych z całej grupy napalonych na owoce najbardziej chyba tajemniczej kolaboracji. A potem w czwartek, gdy cała reszta będzie mogła kupić to, co limitowane, pilnie strzeżone i wycenione absurdalnie wysoko (aczkolwiek wciąż działa na mnie argument, że za pierwotne projekty musiałabym zapłacić przynajmniej pięć razy tyle).


Maison Martin Margiela – dom mody bez głowy. Głowa odeszła jakiś czas temu, a nawet gdy była obecna, mało kto ją kiedykolwiek widział. Nie będę się teraz wymądrzać o Martinie Margieli, wystarczająco dużo osób robiło to przede mną. Wystarczy wiedzieć, że nie da się go umieścić w żadnych ramach. Jest mistrzem wymykania się schematom. Nie zdarzyło się chyba, by wypowiedział publicznie w pierwszej osobie. Zawsze mówił o sobie (czy raczej o swoim domu mody) w formie „my”. Nie pozwala się fotografować. Modelki bardzo często przebierał tak, by nie dało się ich rozpoznać (klasyką stały się okulary przypominające czarne paski na oczy umieszczane na zdjęciach). Wymyka się nawet słynnej antwerpskiej szóstce, do której często jest wliczany, choć skończył studia rok wcześniej. Dzielna grupa pod wezwaniem sprawnie kontynuuje jego dzieło.


Kolekcja przygotowana dla H&M zawiera w sobie wybrane projekty z dwudziestu trzech kolekcji powstałych od 1988 roku. Każdy ciuch posiada na metce opis i numer. Próbowałam je po kolei zidentyfikować, ale wymiękłam, wybaczcie. Z jednej strony ten zbiór jest wybitnie niekomercyjny. Ale z drugiej, dla maniaków mody, absolutnie genialny. Niektóre elementy śmieszą (płaszcz z kołdry, absurdalnie za duże dżinsy), inne przyśpieszają bicie serca (sukienka z przekręconej sukienki – na zdjęciu poniżej w wersji niebieskiej), jeszcze inne prezentują się całkiem klasycznie (żakiety, swetry z golfem, garniturowe spodnie). Nie będę stać w kolejce, zobaczę, co zostanie po burzy. Jeśli coś – to świetnie. Jeśli nie – trudno. Do tej pory jakoś żyłam bez Margieli i nie sądzę, by posiadanie czegokolwiek z tej kolekcji zmieniło moje i tak całkiem udane życie. Ale napisać o tym musiałam, bo – w moim mniemaniu – jest to najlepsza (choć najtrudniejsza w odbiorze jednocześnie) współpraca projektancka w historii H&M (wybacz, Consuelo!).


MMM H&M


MMM H&M


MMM H&M


MMM H&M


MMM H&M


Martin Margiela


MMM H&M


MMM H&M


MMM H&M


MMM H&M


MMM H&M


Zdjęcia:H&M

8 myśli nt. „23 kolekcje

Dodaj komentarz
  1. metka_by_traczka

    A ja tym płaszczem z kołdry z Ikei jestem zachwycona! idealny na spacer z psem do Morskiego Oka*

    ______________
    * Morskie Oko w tym przypadku to śliczny park na warszawskim Mokotowie. Mało znany, bo zaraz obok są „sieciowe” Łazienki ;-)

    Odpowiedz
     
  2. harel

    @Metka_by_Traczka: Ten płaszcz stanowi poniekąd spełnienie moich marzeń o niewychodzeniu spod kołdry i wyprowadzaniu psa jednocześnie :)

    @Tomimilo: Niestety ceny są masakryczne.

    Odpowiedz
     
  3. Gość: elf, 212.44.61.138.ip.redstone-isp.net

    Choc teoretycznie mi sie podobaja te rzeczy (wydaje mie sie,ze projektanci w domu MM dali calkiem niezly pokaz swoich mozliwosci tutaj:) to jednak wiem, ze wygladalabym w tych ubraniach dziwacznie:). Jestem drobnej postury i weikszosc z tych rzeczy by mnie utopila:). Jedynie te kozaki z przejrzystym obcasem bardzo chetnie bym widziala w swojej szafie, ale niestety cena z tego co widzialam na zapowiedziach, jest powalajaca. Zawsze mnie wkurza ze H&M sobie kaze placic sporo wiecej za te rzeczyz kolaboracji, choc wiadomo, ze i tak wykonane sa w Chinach i nie koniecznie z dobrej jakosci materialow (choc wyglada ze te sa niezle).

    Odpowiedz
     
  4. pani_la_mome

    Wg mnie to też jedna z najlepszych kolaboracji H&M. Męskie spodnie, długa czarna spódnica warta grzechu, ale…nie wiem czy już stanie w kolejkach też. Czas pokaże;)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *