11

lis

Anna Poniewierska

Choć absolutnie doskonała, nie była to kolekcja, która zapada w pamięć. O co chodzi? O dyskrecję. Ubrania Anny Poniewierskiej mogłaby nosić kobieta, która sama w sobie jest tak charakterystyczna (albo charakterna), że nie musi w żaden sposób się podkreślać. Co najwyżej wskakuje w którąś z kimonowych bluzek czy perfekcyjnie skrojonych sukienek i powraca do swojej pięknej codzienności. Przez cały czas trwania łódzkiego pokazu zastanawiałam się, w jaki sposób projektantka przy tak dużej ilości kolorów i deseni zdołała utrzymać jednolity kierunek. Działo się sporo, ale wszystko w ramach tej samej idei. Wszystko się zgadzało, nie było ani jednego niepotrzebnego elementu. To się nazywa geniusz, czyż nie?


Oglądałam te rzeczy jak zaczarowana. Po pierwsze – to subiektywne, jak nazwa bloga codziennie przypomina – mogłabym przygarnąć do swojej wciąż zbyt małej szafy dosłownie wszystko. Staram się jednak nie spoglądać na kolekcje tylko i wyłącznie pod tym kątem. Bo przegrałabym na starcie ze wszystkimi krytykami płci męskiej. Ach, jak im zazdroszczę tego dystansu! Po drugie to był jeden z tych kilku razy podczas łódzkiego tygodnia mody, kiedy doznania estetyczne nie pozwoliły mi robić notatek. Jeśli tak mogłoby wyglądać lato 2013, to ja jestem za!


Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Anna Poniewierska


Fot. Szamot Lyzab

7 myśli nt. „Anna Poniewierska

Dodaj komentarz
  1. jagnesjag

    A nie masz wrażenia, że czegoś w tej kolekcji zabrakło? Myślę, że gdyby kolorystyka pozostała na sezon jesień/zima byłabym prze-szczęśliwa, ale od lata czasem wymaga się czegoś więcej. Nie jestem projektantką (dzięki Bogu), ale brakuje mi w tej kolekcji jednego, mocnego elementu kolorystycznego, bo jedna sylwetka w bordo to za mało. To co najbardziej mi sie podoba to białe i czarne sylwetki, i te materiały (tak mało widoczne na zdjęciach). Trzy ostatnie projekty (a już najbardziej trzeci od końca) wyglądają fenomenalnie. Chętnie by te ubrania pomacała, no i przymierzyła, rzecz jasna:)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: kelly, 98-72.echostar.pl

    Faktycznie, tak jak napisała Jag, mi kojarzy się trochę z sezonem jesień/zima… przyjemnie, ale trochę ciężko. Ale z drugiej strony – w Polsce lato bywa tak kapryśne, że można powiedzieć, że projektantka się dostosowała ;) Po jej uczestnictwie w debacie AFF byłam bardzo ciekawa tego pokazu i żałowałam swojej nieobecności..

    Odpowiedz
     
  3. Gość: hardaska, ney92-7-78-233-218-32.fbx.proxad.net

    Chetnie bym „przygarnela do mojej szafy” te bialą „perfekcyjnie skrojoną” sukienke. Nie sądze, ze krytycy plci meskiej mają tzw dystans. Owszem nie marzą o przygarnieciu sukienki do swojej szafy. Ale patrzą na to pod kątem duzo bardziej kosmatych mysli. Pozwole sobie to tak ujac polslowkami… No chyba, ze mają inną orientacje. hardaska
    zdrowiemodauroda.wordpress.com/
    http://www.hollygoestohollywood.blogspot.fr/

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *