28

lis

Spotkanie w River Island

Zapytacie mnie, co robiłam w River Island i czemu nagle zagraniczna sieciówka pojawia się na blogu, który z sieciówkami właściwie już skończył. To proste. Zadziałało nazwisko Gadzinowski. Gdy dowiedziałam się, że tam będzie, wiedziałam, że muszę sobie zarezerwować czas. I możecie być pewni, że nie piszę o tym teraz dlatego, że mogłyśmy sobie potem zabrać do domu trochę ciuchów ze sklepu. Zresztą nawet gdybym pisała tylko dlatego, czy to źle? Po fantastycznej prezentacji Jacka Gadzinowskiego wniosek miałam jeden. Jestem największą frajerką polskiej blogosfery. Bo autentycznie, wierzcie lub nie, ale ja na tym blogu nie zarabiam. Nie znaczy to wcale, że pogardzam wszystkimi, którzy czerpią z blogowania korzyści finansowe. Wręcz przeciwnie: podziwiam ich przedsiębiorczość i sama bym chciała tak umieć. Wciąż jednak coś mnie powstrzymuje, ale to temat na dłuższy tekst, może na Blogofilię kiedyś, jak będę miała więcej czasu, żeby o tym pomyśleć.


Siedziałyśmy sobie pośród ciuchów o najmodniejszych krojach wykonanych z niekoniecznie najlepszych materiałów (delikatnie mówiąc), ale bez przesady, czy po sieciówce mamy się spodziewać jedwabiu czy szlachetnej wełny? Chyba już od dawna wiemy, jak jest. Na decyzję o zakupie akurat tam z pewnością nie wpływa jakość surowców. Mogłyśmy obejrzeć sobie trochę propozycji na okres świąteczno karnawałowy, tzw. High Winter. W końcu każda okazja jest dobra, by wypuścić kolejną odnogę kolekcji na daną porę roku. Całkiem ładnie się ta zima prezentowała, choć przy wspomnieniach, jakie mam z początków River Island w Polsce, nie była to najpiękniejsza rzecz pod słońcem. Sporo zdobień, na które trzeba uważać, połysku, koronek i przeźroczystości. Echa po D&G, Balmain czy pani Marant obleczone w tańsze odpowiedniki. Niektóre nawet efektowne. Niektóre do przygarnięcia.


Ogromnie ucieszyła mnie możliwość poznania nowego pokolenia szafiarek, jak je nazywam (bez pejoratywnego wydźwięku, moje drogie, możecie być pewne). Z wieloma z nich „widujemy się” tylko na Facebooku, sporo z nich umyka mi w natłoku nowo powstających blogów. Kilka weteranek też wpadło, ale w jakimś cichym porozumieniu postanowiłyśmy nie wspominać „tych pięknych dawnych czasów, kiedy było nas tak mało, że wszystkie się rozpoznawałyśmy”. Kiedyś było tak, teraz jest inaczej. Jeśli nadarza się okazja, żeby pogadać na żywo, należy się tylko cieszyć.


Poniżej kilka ujęć terenowych, a także moje ulubione propozycje (może powinnam dziś napisać „looki”, „sety” albo „outfity”?) z prezentowanej na miejscu kolekcji.


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


River Island


Fot. River Island

7 myśli nt. „Spotkanie w River Island

Dodaj komentarz
  1. Gość: kelly, 98-72.echostar.pl

    O, lubię ten sklep, bo przy odrobinie wysiłku (i wyprzedażach, bo ceny, w porównaniu do wspomnianej jakości, lubią zwalać z nóg…) można znaleźć prawdziwe perełki. Mam z RI kilka rzeczy, o których pochodzenie często jestem pytana :) Niestety mam wrażenie, że jakość jest coraz gorsza, a szkoda, bo lubiłam tam zaglądać i spełniać się w roli łowcy-poszukiwacza ;)

    Odpowiedz
     
  2. Gość: W_88, d40a47b6.rev.stofanet.dk

    Buty z tworzywa sztucznego za 300 zeta – nie,dziękuję.Niestety to jedyne ,co zapamiętałam po pierwszej i ostatniej wizycie.

    Odpowiedz
     
  3. harel

    @Kelly: Nie zapomnę ich pierwszego sklepu, czy może raczej stoiska w dawnej Galerii Centrum na Marszałkowskiej. Rzeczy były fantastyczne, w stylu charakterystycznym dla River Island, niekoniecznie zgodne z aktualnymi trendami. To było super. Ceny zawsze powalały, z tym że materiały były znacznie lepsze.

    @Gość: Niestety nie mogę się nie zgodzić… W sieciówkach to już standard.

    Odpowiedz
     
  4. Gość: hardaska, ney92-7-78-233-218-32.fbx.proxad.net

    Pewnie wrzucę nie na temat, ale po przeczytaniu postu Harel, tak nasunęla mi się taka refleksja. Sieciowki zwracaja się do zwyczajnych osob z nazwijmy to „umiarkowanym” portfelem. Mamy więc tam produkty z materialow mniej dobrej jakosci, mniej naturalnych, mniej szlachetnych. Choc nasze babcie niestrudzenie powtarzaly, ze jak ktos ma ograniczony budzet, to lepiej jest kupic jedną rzecz, ale dobrej jakosci. Bo perfekcyjny kroj bedzie lepiej lezal, dobry material dluzej trwal, a dobre wykonczenie lepiej oprze się uplywowi czasu. A po mądrosci prababc dobrze byloby od czasu do czasu sięgnąc. Coraz częsciej naukowcy potwierdzają prawdziwosc madrosci ludowych i nie mogą nadziwic sie jak nasi przodkowie to wymyslil. Oczywiscie mowię tutaj glownie o sposobach prababc na zdrowie i urode (jako ze pisze blog o zdrowiu). Choc z wlasnego doswiadczenia wiem, ze kupując ciuch z tzw „wyzszej polki” koniec koncow robilam lepszy interes. A i rzeczona rzecz sluzyla mi dluzej i dawala wiekszą satysfakcję. Bo przeciez wazne jest to jak czujemy się w danej rzeczy. A jesli czujemy się w czyms dobrze, to i poruszamy się zgrabniej, czujemy się pewniej (więc nie ciagniemy się ze spuszczoną glową, powloczając nogami). I od razu nam z tym do twarzy. A jak tu tak szczerze dobrze się czuc w drapiących, sztywnych, elektryzujących się, syntetycznych tkaninach???? hardaska
    zdrowiemodauroda.wordpress.com/
    http://www.hollygoestohollywood.blogspot.fr/

    Odpowiedz
     
  5. harel

    @Hardaska: Masz stuprocentową rację. Ideą sieciówek jest obecnie przede wszystkim zapewnienie nam dostępu do mody w przyzwoitej (albo prawie przyzwoitej) cenie. Jeśli ktoś chce zaadaptować sobie jakiś trend, bez doprowadzania się do bankructwa, uderza do takiego sklepu. Materiały jakie są, każdy niestety widzi. Jeśli trend jest ważniejszy niż skład, ok – nikomu nie bronię. Sama, będąc znacznie młodsza niż teraz, nie przykładałam zbytniej wagi do surowców, z których moje ciuchy czy dodatki były wykonane. Refleksja przyszła z czasem. I związana jest przede wszystkim z komfortem noszenia. Ale przyznam, że jeszcze czasem (bardzo rzadko, ale jednak) gdy podoba mi się coś bardzo, bardzo, to nawet na skład 100% poliester przymykam oko. Nie powiem, żebym była z tego dumna ;). Choć oczywiście wolę rzeczy z tkanin porządnych, dobrze uszyte i trwałe (kto nie woli? ;)).

    Odpowiedz
     
  6. Gość: Manolo, 31-178-13-91.home.aster.pl

    Twój blog jest świetny. Powinnaś na nim zarabiać. Reklama w dobrym guście nie byłaby niczym złym, zwłaszcza że blog zasługuje na nową oprawę graficzną, jakieś fajne logo – przynajmniej byłoby na grafika :)
    Wersja po angielsku też by się przydała, zwłaszcza że świetnie promujesz polską modę.

    Odpowiedz
     
  7. Gość: Krysia, 87-207-228-253.dynamic.chello.pl

    Przepraszam, a smrodek Gadzinowskiego Cię nie odstraszył…? Najbardziej niedbająca o higienę osoba jaką znam… ;)

    A co do zarabiania na blogach – reklama w pewnym momencie staje się tak drażniąca dla odbiorcy, że ja już darowałam sobie przeglądanie tych bardziej popularnych blogów, które przyjmą chyba KAŻDĄ ofertę…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *