17

gru

Remanent

A gdybyś mogła zaprojektować swój idealny t-shirt? Pytanie padło wiosną tego roku. Jakkolwiek banalne nie byłoby sformułowanie „idealny t-shirt” (bo nadużywane, wyświechtane do granic możliwości, zaraz obok „idealnej małej czarnej” czy „idealnego klasycznego trencza” brrrrr!), tryby mojej wyobraźni ruszyły i nie dało się ich zatrzymać. Nie wiedząc właściwie nic, oprócz tego, że w pomysł zaangażowanych zostało kilka blogerek i że do dyspozycji mamy belę białej bawełny wyprodukowanej w Łodzi, zasiadłam do pracy. Nie zaprojektowałam go, bo projektować nie umiem i daleka jestem od ambicji zostania projektantką (zwłaszcza że niedługo już wszyscy będą projektantami, a ja nie lubię być jak wszyscy). Po prostu go wymyśliłam. Narysowałam w programie graficznym, którego nazwy nie pomnę, krzywą kreską za pomocą niezbyt precyzyjnej myszy. Twór opisałam dokładnie, żeby było wiadomo, że to ubranie, a nie głowa psa na przykład (to nie żart). Interpretacja obrazka przez profesjonalistów rozbroiła mnie kompletnie. W pozytywnym sensie. Oto któregoś pięknego dnia w skrzynce mailowej znalazłam zdjęcie gotowej koszulki – dokładnie takiej, jaka miała być. Prostej, z raglanowymi rękawami, dwuwarstwowej (bo do szału mnie doprowadzają te przeźroczyste t-shirty, które ktoś śmie nazywać białymi). Takiej, którą chciałabym mieć natychmiast. Zresztą… po co miałabym wymyślać coś, czego nie chciałabym mieć? Jestem pewna, że podobna idea przyświecała Agatiszce, Anio, Jadze, Helenie, Pani Mruk i Venili. A wszystko to stało się pod wspólną nazwą Remanent.

 

Ekipa Remanentu mocno podkreśla, że jest to projekt w stu procentach łódzki. Od pomysłu, który wykluł się w Łodzi, przez surowce produkowane w jednej z łódzkich dziewiarni, aż po wykonanie – w łódzkiej szwalni, rzecz jasna. Miałam okazję znaleźć się tam w poniedziałek, razem z Agatiszką. Efekty spotkania zostały uwiecznione na zdjęciach. Po wymianie setki chyba maili wreszcie poznałam rozentuzjazmowanych sprawców zamieszania. Z takim podejściem mogą zajść daleko. Otwarci, ambitni, ale też rozsądni. Być może zabrzmię, jakbym miała trzydzieści lat więcej niż mam, ale uważam, że Łódź potrzebuje takich ludzi. Z niezwykłą energią wkraczają w przemysł tekstylny, który (tak się mówi) najlepsze lata ma już dawno za sobą i tym samym wnoszą coś nowego, jakąś świeżość, może też nadzieję. Nie śniło mi się nawet, że będę mogła w czymś takim choć po części uczestniczyć.

 

A teraz konkrety. Sklep Projekt Remanent właśnie ruszył. Koszulki każdej z nas powstały w liczbie dwudziestu egzemplarzy i w jednym (na razie) uniwersalnym rozmiarze. Co będzie dalej? Choć projektować wciąż nie chcę, jeśli ujrzeniu swojego dzieła zawsze towarzyszy taka satysfakcja, to chętnie wymyślę coś jeszcze. A dzielnej ekipie gratuluję z całego serca.

 

Remanent Harel Agatiszka

 

Remanent Helena Anio

 

 

Remanent Helena

 

 

Remanent Agatiszka

 

Remanent Harel

 

Remanent Harel Agatiszka

 

Remanent Harel Agatiszka

 

Remanent Harel Agatiszka

 

Fot. Agatiszka (pierwsze zdjęcie), Bianka Kiełbasa.

7 myśli nt. „Remanent

Dodaj komentarz
  1. modologia

    Bardzo dobry pomysł, a co więcej – bardzo fajnie skrojone koszulki. Czy mogę zabluźnić i napisać, że ciekawsze, niż te „od prawdziwych projektantów”? ;) I tylko problem: którą wybrać?

    Odpowiedz
     
  2. Gość: ew, host-94-231-59-11.ip.jarsat.pl

    harelowa i helenowa mi pasują :) ale ten rozmiar uniwersalny… zupełnie tego nie kupuję – uważam, że akurat ten tak zwany „rozmiar uniwersalny” to tak naprawdę rozmiar dla nikogo, czy też dla nielicznych. dla mnie, osoby szczupłej i niewysokiej, to pewnie byłby ołwersajz, a dla kogoś tęższego te koszulki będą po prostu za małe.

    ale oko cieszą ;)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *