1

kwi

Lous Autoreverse

Stało się. Zapomniałam, co to autorewers. Na szczęście całkiem niespodziewanie przypomniały mi dziewczyny z Lous. Pamiętacie kaseciaki? A kasety w ogóle? Czy jeszcze się je produkuje? Wprawdzie strasznie to było niewygodne, ale taki autorewers przychodził z pomocą przynajmniej w jednym aspekcie. Jakiś czas temu projektantki wybrały się w trasę z Warszawy do Łodzi starym samochodem wyposażonym w odtwarzacz kasetowy. Wspomnienia, które wróciły, były na tyle sugestywne, że w efekcie powstała cała wiosenna kolekcja. Próżno tu szukać strojów stworzonych z taśmy magnetofonowej – na szczęście. To raczej dyskretne reminiscencje tego co było. I co w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych odcisnęło w pamięci swój ślad. Odsłonięte ramiona czy plecy, obszerne kieszenie albo maleńkie kieszonki na piersi. Plus to, z czego marka Lous dała się już poznać w poprzednich sezonach. Prostota razy pięć (do kwadratu, jeśli ktoś potrzebuje). Oczywiście pojawia się sukienka z dekoltem V na plecach – zapowiadana jako stały element każdej kolejnej kolekcji.

Z ogromną przyjemnością chciałabym oznajmić, że zdjęcia kolekcji Autoreverse jako pierwsze w sieci pojawiają się nawet nie na stronie marki, a na moim blogu. Więc dziś nie jest premierowo, a wręcz przedpremierowo. I to żaden prima aprilis!

LOUS AUTOREVERSE

LOUS AUTOREVERSE

LOUS AUTOREVERSE

LOUS AUTOREVERSE

LOUS AUTOREVERSE

LOUS AUTOREVERSE (7)

Fotograf: Paweł Fabjański/SHOOTME
Makijaż i fryzury: Magda Gontarczuk
Modelka: Karolina K/ Model Plus
Stylista: Sara Milczarek
Asystent stylisty: Karolina Łosik
Asystent fotografa: Zbyszek Szych
Rekwizyty: Sara Milczarek, Karolina Łosik
Postprodukcja: Piotr Karpiński/GRUBA RYBA
Specjalne podziękowania dla Zuzy Słomińskiej, Piotra Bujnowskiego i Olki Osadzińskiej.
Miejsce: Kawiarnia Relaks

5 myśli nt. „Lous Autoreverse

Dodaj komentarz
  1. kelly

    Pięknie się dzieje z LOUS! Ja jestem zakochana od pierwszego spotkania, chociaż tęsknię trochę za kolorami, które widziałam w Cloudmine… Za to taki dekolt na plecach zawsze ma moje owacje. :)))

    Odpowiedz
     
  2. babette versus

    minimalistycznie i z klasą. intryguje mnie element książki w sesji foto. o ile inspiracje z prehistorii kaseciarskiej są nadal żywe i jak widać w przypadku LOUS, uaktywniają neurony mózgów kreatywnych, te książki są, jak trupy. nieczytane, nieprzeczytane, poukładane, w nieładzie, w okładach, bez okładek. martwy naskórek. intrygujące cmentarzysko. czy książka jest elementem zdechłym w ikonografii teraźniejszości? no today/no future.
    ok. jako epolety ujęły mnie szczerze. naprawdę piękne. jak martwe ptaki.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *