23

kwi

Machine Gun Mama

Tym razem obrałam w Łodzi taktykę, która być może na dobre mnie wykluczy z dziennikarskiego grona (o ile kiedykolwiek w nim byłam, bo dziennikarką nie jestem i nie będę się tym mianem określać), a mianowicie postanowiłam chodzić tylko na te pokazy, które nie skrzywdzą mojego poczucia estetyki. Jednocześnie zamierzałam opisywać tylko te kolekcje, które widziałam na żywo. Wyjątek robię dla Bereniki Czarnoty. Oglądałam jej pokaz w sieci, potem tylko i wyłącznie na zdjęciach. Dlaczego łamię własną zasadę? Bo znam projektantkę na tyle, by zaufać, że te ubrania są bardzo dobrze wykonane.

Kolekcję „Machine Gun Mama” odbieram jako kontynuację tej poprzedniej. Inaczej nie potrafię. Zarówno afrykańskie wzory, jak i sylwetki plus nietuzinkowa biżuteria Tsumi (która już po raz drugi towarzyszy projektom Bereniki) zespalały jedną z drugą. Nowością był motyw kratki. Maleńkiej, dyskretnej i nadrukowanej na transparentną tkaninę. W tym miejscu po prostu muszę przywołać skojarzenie z obecnym sezonem u pewnego Belga, choć od razu podkreślę, że to żaden zarzut. Zwłaszcza że projektantka podeszła do kraty na swój sposób – na przykład łącząc ją ze zgrzebną dzianiną. Dzianina to temat kolejny. W przypadku Czarnoty tak oczywisty, że nie jestem pewna, czy trzeba jeszcze cokolwiek o niej pisać. Wiadomo, że była. Wiadomo, że stanowiła podstawę kolekcji. Zygzaki i mocne barwy sprytnie korespondowały z egzotycznymi deseniami batików. Pojawił się też samochód – dzianinowy obrazek, który – czy tego projektantka chce, czy nie – stał się znakiem rozpoznawczym artystki.

Odnoszę wrażenie, że Berenika Czarnota mocno wierzy w to, co robi. I całe szczęście, bo właśnie tak być powinno. Przy okazji wiara udziela się innym. Dzięki takim pokazom mój optymizm w kwestii polskiej mody nie słabnie. I nie są go w stanie zakłócić najrozmaitsze dziwactwa, które się po drodze zdarzają.

berenika czarnota (5)

berenika czarnota

berenika czarnota (2)

berenika czarnota (3)

berenika czarnota (4)

berenika czarnota (6)

berenika czarnota (7)

berenika czarnota (8)

berenika czarnota (9)

berenika czarnota (10)

Fot. Katarzyna Ulańska

2 myśli nt. „Machine Gun Mama

Dodaj komentarz
  1. kelly

    Widziałam tylko na zdjęciach i dla mnie SUPER, chyba jej najlepsza kolekcja, jaką do tej pory widziałam. Połączenie nadruków z grubymi swetrami dla mnie wypada naprawdę dobrze, a biżuteria wszystko świetnie uzupełnia. :)

    Odpowiedz
     
  2. Kat

    Jej kolekcje zawsze są super. Szkoda, że nie można ich kupić w jakimś sklepie online, albo nawet stacjonarnie w Warszawie (chyba że po prostu ja nie wiem, gdzie są dostępne).

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *