2

maj

Carbon

Lato się skończyło. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Radosne, kolorowe, rozebrane, pełne wzorów i różnorodnych faktur odeszło w zapomnienie. Jesień będzie ugrzeczniona, skromna i zapięta pod szyję. Przynajmniej według Michała Szulca. Zawsze jestem ogromnie ciekawa jego propozycji na kolejny sezon. A projektant słynie z tego, że nie zdradza przed pokazem żadnych szczegółów. Lakoniczne informacje w łódzkim katalogu zazwyczaj i tak niewiele mówią, a jeśli nawet – zwykle wprowadzają w błąd. Bo każdy interpretuje je po swojemu. Oczywiście dałam się zmylić.

Już pierwsza sylwetka z aplikacją w kształcie litery „C” (od nazwy kolekcji „Carbon”, jak mniemam) dała zapowiedź czegoś nowego. Kolory z opisu też zaprezentowały się zupełnie inaczej niż w mojej wyobraźni. Przewaga czerni i szarości wcale nie była przytłaczająca, jak się początkowo obawiałam (bo „polska złota jesień” zwykle kończy się szaro-buro).

Z jednej strony to wciąż jest stary dobry Michał Szulc. Z drugiej jednak kobieta, którą chce ubierać, wydaje się dojrzalsza i poważniejsza. Docenia klasyczne wzory, jak pepitka czy jodełka, świadomie decyduje się na skromną formę, zwracając ogromną uwagę na jakość tkanin. Wciąż chętnie trzyma ręce w kieszeniach, a kiedy tylko może, wskakuje w białe trampki, ale zdecydowanie trudniej ją wyprowadzić z równowagi. Jednego dnia udaje pensjonarkę w prostej sukience w drobną kratkę. Innym razem wybiera najintensywniejszy odcień oranżu, ujarzmiając go oszczędnym fasonem. Jest rozsądna i na niepewne pogodowo dni ma przygotowaną ciepłą pikowaną kurtkę (może nieco za małą – czyżby znów jakaś prowokacja?). Dlaczego nosi szorty na długie spodnie? Może dlatego, że nikt nie może jej tego zabronić? Czuję, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić.

ls_20130420_05512.jpg

ls_20130420_05522.jpg

ls_20130420_05537.jpg

ls_20130420_05599.jpg

ls_20130420_05613.jpg

ls_20130420_05641.jpg

ls_20130420_05648.jpg

ls_20130420_05657.jpg

ls_20130420_05671.jpg

ls_20130420_05692.jpg

Fot. Łukasz Szeląg

Jedna myśl nt. „Carbon

Dodaj komentarz
  1. j.o.b.

    szulc jak szulc ( no nic mnie nie powaliło od czasu aksamutno-kwiatowej kolekcji ze stanikami w roli epoletów). z pokazu zapamiętam dwie rzeczy : świetne „patchworkowe” koszule (mieć taką chcę, mieć ją będę!) oraz długą sukienkę z bodaj skórzanym stanikiem, która moim zdaniem całkiem położyła spójność kolekcji, absolutny konstrukcyjo- koncepcyjny koszmarek.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *