25

maj

BHO

Jakiś czas temu mój mąż był świadkiem pewnej krótkiej scenki na przystanku autobusowym. W tłumie oczekujących wyróżniał się pewien młody człowiek. Ubrany inaczej niż wszyscy, z fryzurą inną niż wszyscy i znacznie większą liczbą kolczyków niż u wszystkich zebranych na rzeczonym przystanku prawdopodobnie. Wszyscy patrzyli tylko na niego. Jakiś starszy pan złapał wzrok starszej pani. W takich momentach rozmowa zaczyna się natychmiast. „Jakiś „halowyn” czy co?” – zagadał pan. „Wygląda jak jakiś złoczyńca!” – wykrzyknęła pani. Czy może być coś lepszego niż pozyskanie wspólnego wroga? To natychmiast dodaje animuszu. „Złoczyńca!!!” – wykrzyknęła raz jeszcze w stronę chłopaka, tak żeby wszyscy słyszeli. On, oczywiście, też.

To są stereotypy, wszyscy je znamy i, choć znamy, bardzo często ulegamy. Bo tak jest wygodniej. Ale nie o nich dziś. Wspomniana historia skojarzyła mi się z Maldororem. Nie chodzi o warstwę zewnętrzną (choć to właśnie ona sprawia, że przypadkowi ludzie nazywają nas złoczyńcami). Projektant konsekwentnie podąża swoją ścieżką. Tworzy ubrania, które, wyjęte z kontekstu zwykle towarzyszącego jego pokazom, paradoksalnie bardziej nadają się do noszenia niż różnego rodzaju wychuchane propozycje gwiazd polskiej sceny mody. I dla jednych, i dla drugich jest miejsce. A jednak to on pozostaje „tym złym”.

Wczoraj odbył się pokaz jego najświeższej kolekcji o tytule BHO (Bóg Honor Ojczyzna) na jesień/zimę 2013/14. Nie mam pojęcia, czy powinnam była się śmiać, czy nie, ale śmiałam się od początku. Od momentu wejścia do Jerozolimy – klubu powstałego w opuszczonym warszawskim szpitalu – gdy wszyscy otrzymaliśmy plastikowe reklamówki w gerbery – kiedyś można było takie dostać w niemal każdym spożywczaku. Prezent od projektanta dla wszystkich! Nie tylko dla pierwszego rzędu. Wow, czyżbyśmy jednak wszyscy byli równi? Wewnątrz znajdowały się: opakowana w ozdobny papier parówka z napisem „Maldoror”, igła z nitką wbita w materiałową metkę marki, naklejka ze sloganem „Maldoror – moda po chuju” oraz tekst „Roty” wraz z podziękowaniami, których fragment muszę tu przytoczyć. „Klientkom i klientom, którzy udowadniają, że moje ubrania można nosić i płacić za nie godziwe pieniądze oraz reszcie modowego ścierwa, które toczy ten biznes w Polsce”.

Sylwetek było niewiele, wszystkie dopracowane (choć jednocześnie jakby niewykończone), bardzo mocno osadzone w stylu militarnym. Zastanawiam się, skąd projektant wytrzasnął takie materiały. Przecież niektóre z nich już dawno wyszły z produkcji. Czy są to rzeczy pozyskane na nowo z demobilu? A może nie wiem wszystkiego i wciąż możemy znaleźć wszystko, czego zapragniemy, jeśli tylko dobrze szukamy? Sporo tu dekonstrukcji i pozornej przypadkowości. Przykuwają uwagę detale: nakładane kieszenie, plączące się troczki, zewnętrznie poprowadzone szwy czy uchwyty zamków błyskawicznych przypominające zawleczki od granatów. Tego typu wojskowe wariacje nowością na świecie nie są, ale z pewnością w Polsce jeszcze nikt w ten sposób do tego nie podszedł. Przyznam, czekałam na jakiegoś orzełka, ale na szczęście się nie doczekałam.

Czy naprawdę jest sens pisać, że Maldoror uparcie odwraca uwagę od swoich skądinąd świetnych prac? A może lepiej się zastanowić, dlaczego wciąż ma siłę to robić. Czy chce nam coś udowodnić? A może jest po prostu wkurzony. Stawiam na to ostatnie. Tylko dlatego, że sama chodzę wkurzona od jakiegoś czasu. Na to wszystko, co dzieje się wokół mody. Co zabiera nam energię, zatruwa krew i oddala nas od meritum. Naprawdę mnie nie obchodzi, czy Maldoror jest skandalistą, czy kogoś obraził albo zniechęcił reklamodawców. Śmiałam się, bo poczułam, że nie jestem osamotniona. Może to tylko wrażenie, może nadinterpretacja przypadkowych punktów po ciężkim tygodniu. W każdym razie był to jeden z najlepszych pokazów, jakie widziałam w tym roku.

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Maldoror

Fot. Mirek Kaźmierczak

7 myśli nt. „BHO

Dodaj komentarz
  1. fecodrobe

    ostatnie zdjęcie: Tommy Hilfiger na opak:) a serio, to podoba mi się konsekwencja z jaką Maldoror buduje wizerunek swojej marki. Niech będzie wkurzony jak najdłużej:)

    Odpowiedz
     
  2. lula

    Maldoror jest wściekły o ma ambicje większe niż możliwości. Niestety… to projekty na poziomie 1 roku ubioru na ASP – czyli słabe… bardzo słabe…

    Odpowiedz
     
  3. bogibb

    Mam dziwne wrażenie, że Pani jako jedna z niewielu potrafi się uśmiechać ,śmiać, cieszyć- na pokazie, przed i po nim…. większość jak na tureckim kazaniu… Projekty artysty odbijają się od ściany. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
     
  4. aga

    myślę, że Maldoror jest przede wszystkim artystą, a dopiero później projektantem. zdecydowani wolę jego estetykę niż, przykładowo – Zienia, który prezentuje nam, tylko i wyłącznie „suchy” warsztat, bez „brudu” artyzmu.
    pozdrawiam

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *