Miesięczne archiwum: Sierpień 2013

20

sie

Pajonk – The Unseen

Rośnie nam nowe pokolenie młodych zdolnych. W ciszy i atmosferze skromności (zresztą gdy ktoś się wydziera, zwykle nie ma nic do zaoferowania – z nielicznymi wyjątkami). Michała Pająka – projektanta kryjącego się pod nazwą Pajonk – odkryłam przypadkiem. Na zeszłorocznej zimowej okładce Fashion Magazine modelka miała na sobie przedziwny twór z pokaźną ilością odnóży (przynajmniej tak mi się to coś kojarzyło). Niezbyt to było dla mnie zrozumiałe, umieściłam nawet trochę prześmiewczo zdjęcie na Facebooku z pytaniem, cóż to może być. Odpowiedział sam Michał: „To Pajonk”. Tak po prostu. Bez wdawania się w dyskusję, bronienia czy obrażania. Rozpoczęłam poszukiwania, bo zaintrygował mnie ten człowiek. Okazało się, że okładka była, delikatnie mówiąc, niefortunna. Ten sam strój noszony przez Kari Amirian nabrał kompletnie innego wyrazu. Ba, w ogóle nabrał wyrazu, bo okładkowy co najwyżej śmieszył.

Pajonk zadebiutował w zeszłym roku kolekcją na wiosnę 2013 pod tytułem „I came in the night”. Były to rzeczy dość skomplikowane i na pierwszy rzut oka trudne w noszeniu. Przypominały bardziej kostiumy niż kolekcję gotową do noszenia. Zresztą nigdzie Pajonk nie zaznaczył, że zajmuje się pret a porter. Jak na początkującego projektanta wykonał odważny skok na głęboką wodę. Niemal natychmiastowe pojawienie się jego dzieła na okładce magazynu o modzie można uznać za sukces. Dla mnie natomiast większym sukcesem jest to, że kolekcja została dostrzeżona przez kilka młodych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Miałam wrażenie, że lepszego otoczenia niż scena Pajonk nie mógł sobie wymarzyć.

Aż tu nagle pojawiła się kolekcja „The Unseen”. Spokojna, wyważona, bardzo przemyślana (nie zarzucam projektantowi, że nie myślał tworząc wcześniejsze ubrania, po prostu, według mnie, towarzyszył im klimat chaosu). Oparta na trzech kolorach, w roli głównej – oprócz ultra prostych fasonów – obsadza fakturę. Gęste pikowania i lśniące cekiny. Oczko puszcza do mnie wielki czarny „pająk” – tym razem mocno skojarzony z latami dwudziestymi. Trzeba się było nie śmiać, dziewczyno!

pajonk (10)

pajonk (11)

pajonk (12)

pajonk (13)

pajonk (14)

pajonk (15)

pajonk (16)

pajonk (17)

pajonk (18)

pajonk (19)

pajonk (20)

pajonk (21)

pajonk (22)

pajonk (23)

pajonk (24)

pajonk (25)

pajonk (26)

pajonk (27)

pajonk (28)

Fot. Piotr Porebsky Metaluna Agency
Modelka: Charlotte Tomaszewska / Model Plus
Włosy i makijaż: Ala Gabillaud

12

sie

Bardzo wczesna jesień

Albo Justyna Chrabelska przestała lubić jesień, albo jest niepoprawną optymistką. Bo wizja nieuchronnie zbliżającej się kolejnej pory roku jest lekka, jasna i niezwykle pozytywna. Bardziej tu widzę przedłużenie lata niż początek końca (osobiste stwierdzenie, po prostu nie lubię jesieni). Jest to także swoista kontynuacja wątków z kolekcji poprzedniej. Rozwinięcie, wariacje, nowa gama kolorystyczna. Wciąż dominuje linia A, mrugają do nas znajomo ukośne pikowania i kontrastowe ściągacze. Jest i kurtka kangurka – element obowiązkowy od wielu sezonów – tym razem w głębokim odcieniu szmaragdu. Cieszy powrót naiwnych, lecz jakże uroczych falbanek (świetna wiadomość dla tych, które tęskniły za falbaniastymi ramionami – kolejnym znakiem rozpoznawczym Chrabelskiej).

Już od jakiegoś czasu mam ogromną ochotę porównać dwie pozornie kompletnie różne od siebie projektantki. Justynę Chrabelską właśnie oraz Berenikę Czarnotę. Skąd pomysł? Na własny użytek określam je mianem „surferek”. Choć obrały zupełnie inne drogi, widzę pewien wspólny element. Ich kolejne kolekcje nie zaskakują – co absolutnie nie jest zarzutem. Po prostu mam wrażenie, że tak świetnie odnalazły się w pewnego rodzaju niszy, że nie mają najmniejszej potrzeby kombinować z czymś nowym i nieznanym. Nie znaczy to, że się nie rozwijają. Po prostu nie pociąga ich szaleństwo czy może poszukiwanie „nowych siebie”. One już znalazły. I jedna, i druga po swojemu obraca się w dyskretnie sportowym świecie, mocno wakacyjnym i jeszcze mocniej kobiecym. Wierne sobie – to chyba najlepsze określenie. Dlatego te projekty są tak autentyczne. Niczego nie udają, nie próbują nas oszukać.

Choć Justyna Chrabelska nie zaskakuje, przynosi ogromną porcję radości. I paradoksalnie pozostawia nas z uczuciem lekkiego niedosytu. Co będzie dalej? Wierzcie lub nie, ja już czekam na kolejne lato.

justyna chrabelska jesien 2013 (2)

justyna chrabelska jesien 2013 (4)

justyna chrabelska jesien 2013 (5)

justyna chrabelska jesien 2013 (6)

justyna chrabelska jesien 2013 (7)

justyna chrabelska jesien 2013 (8)

justyna chrabelska jesien 2013 (9)

justyna chrabelska jesien 2013 (10)

justyna chrabelska jesien 2013 (11)

justyna chrabelska jesien 2013 (12)

justyna chrabelska jesien 2013 (13)

justyna chrabelska jesien 2013 (14)

justyna chrabelska jesien 2013 (15)

justyna chrabelska jesien 2013 (16)

justyna chrabelska jesien 2013 (17)

justyna chrabelska jesien 2013 (18)

justyna chrabelska jesien 2013 (19)

justyna chrabelska jesien 2013 (20)

justyna chrabelska jesien 2013 (21)

justyna chrabelska jesien 2013 (22)

justyna chrabelska jesien 2013