12

sie

Bardzo wczesna jesień

Albo Justyna Chrabelska przestała lubić jesień, albo jest niepoprawną optymistką. Bo wizja nieuchronnie zbliżającej się kolejnej pory roku jest lekka, jasna i niezwykle pozytywna. Bardziej tu widzę przedłużenie lata niż początek końca (osobiste stwierdzenie, po prostu nie lubię jesieni). Jest to także swoista kontynuacja wątków z kolekcji poprzedniej. Rozwinięcie, wariacje, nowa gama kolorystyczna. Wciąż dominuje linia A, mrugają do nas znajomo ukośne pikowania i kontrastowe ściągacze. Jest i kurtka kangurka – element obowiązkowy od wielu sezonów – tym razem w głębokim odcieniu szmaragdu. Cieszy powrót naiwnych, lecz jakże uroczych falbanek (świetna wiadomość dla tych, które tęskniły za falbaniastymi ramionami – kolejnym znakiem rozpoznawczym Chrabelskiej).

Już od jakiegoś czasu mam ogromną ochotę porównać dwie pozornie kompletnie różne od siebie projektantki. Justynę Chrabelską właśnie oraz Berenikę Czarnotę. Skąd pomysł? Na własny użytek określam je mianem „surferek”. Choć obrały zupełnie inne drogi, widzę pewien wspólny element. Ich kolejne kolekcje nie zaskakują – co absolutnie nie jest zarzutem. Po prostu mam wrażenie, że tak świetnie odnalazły się w pewnego rodzaju niszy, że nie mają najmniejszej potrzeby kombinować z czymś nowym i nieznanym. Nie znaczy to, że się nie rozwijają. Po prostu nie pociąga ich szaleństwo czy może poszukiwanie „nowych siebie”. One już znalazły. I jedna, i druga po swojemu obraca się w dyskretnie sportowym świecie, mocno wakacyjnym i jeszcze mocniej kobiecym. Wierne sobie – to chyba najlepsze określenie. Dlatego te projekty są tak autentyczne. Niczego nie udają, nie próbują nas oszukać.

Choć Justyna Chrabelska nie zaskakuje, przynosi ogromną porcję radości. I paradoksalnie pozostawia nas z uczuciem lekkiego niedosytu. Co będzie dalej? Wierzcie lub nie, ja już czekam na kolejne lato.

justyna chrabelska jesien 2013 (2)

justyna chrabelska jesien 2013 (4)

justyna chrabelska jesien 2013 (5)

justyna chrabelska jesien 2013 (6)

justyna chrabelska jesien 2013 (7)

justyna chrabelska jesien 2013 (8)

justyna chrabelska jesien 2013 (9)

justyna chrabelska jesien 2013 (10)

justyna chrabelska jesien 2013 (11)

justyna chrabelska jesien 2013 (12)

justyna chrabelska jesien 2013 (13)

justyna chrabelska jesien 2013 (14)

justyna chrabelska jesien 2013 (15)

justyna chrabelska jesien 2013 (16)

justyna chrabelska jesien 2013 (17)

justyna chrabelska jesien 2013 (18)

justyna chrabelska jesien 2013 (19)

justyna chrabelska jesien 2013 (20)

justyna chrabelska jesien 2013 (21)

justyna chrabelska jesien 2013 (22)

justyna chrabelska jesien 2013

9 myśli nt. „Bardzo wczesna jesień

Dodaj komentarz
  1. kelly

    Uwielbiam JC i gdybym tylko mogła, kupiłabym pewnie i z połowę tej kolekcji. :) Piękne kolory i sprawdzone kroje. Jak tu nie kochać spódnicy z grzebykiem? ;) No i baaardzo fajny lookbook, modelka, make up, stylizacje – jak ja lubię, jak wszystko tak dobrze ze sobą gra!

    Odpowiedz
     
  2. Fashionitka

    Świetny odcień zieleni! Bluza z małą falbanką jakby uszyta dla mnie ;) Podoba mi się właśnie to, że JCH nie zaskakuje, tylko ewoluuje. Widzę te same modele co wcześniej, ale z małymi zmianami. W sumie po co wymyślać koło na nowo, lepiej dodać to i owo ;)

    Odpowiedz
     
  3. limetlook

    Mimo wszystko w zaprezentowanych zestawach informacja o nadchodzącej (nieuchronnie) jesieni została „przemycona” ;) Kolekcja sama w sobie jest zachwycająca!

    Odpowiedz
     
  4. K.

    Kolekcja rzeczywiście prezentuje się wspaniale. Nie wiem czy na podstawie tylko tych zdjęć potrafiłabym zdecydować się na tylko jeden ciuch.
    Ale chciałam podzielić się z Tobą jedną sprawą. Po Twoich rozlicznych ochach i achach, wyraźnie podreślanym uwielbieniu do COSa postanowiłam sama się przekonać jak to jest z jego jakością i wzornictwem. Poszłam z bagażem pozytywnych emocji, wyszłam rozczarowana. O ile rzeczy bardzo przyzwoicie prezentują się z daleka na wieszakach, to po dotknięciu materiału, przyjrzeniu się wystającym niktom (nie, nie miały tam wystawać), informacji na metce „made in Turkey” i cenie 800zł za cienką szarą bluzkę… No sorry! Szycie u krawca na miarę, z satysfakcjonujących materiałów, w godziwych warunkach i wedle Twojego wymarzonego kroju jest bardziej opłacalne i moralne. Nie uwazasz?

    Odpowiedz
     
    1. ajw

      Całkowicie zgadzam się z opinią o jakości COSa – mnie szał dopadł w Paryżu, kupiłam kilkanaście rzeczy z ubiegłorocznej, jesiennej kolekcji, zachwycona wzornictwem, kolorami i ogólnym super estetycznym merchandizingiem :) Dziś mam w szafie jedną (powtarzam: jedną!) rzecz z tego szaleństwa zakupowego :( Pozostałe rzeczy po kilku założeniach i praniach zdefasonowały się, podziurawiły, porozciągały, popruły (a niektóre mix wymienionych). A dodam, że z praniem i generalną pielęgnacją ubrań sobie radzę, niezależnie od ich ceny :) Po tym kosztownym doświadczeniu trzymam się od COSa z daleka, choć wiele ubrań wygląda pięknie.

      Odpowiedz
       
  5. modologia

    Sama siebie zaskoczyłam, ale dwa białe sweterki i biała sukienki wpadły mi konkretnie w oko. Mam też takie wrażenie, że wykorzystanie w stylizacjach jakże „pradowskich” skarpetek w sandałach ciut za mocno odwraca uwagę od samych ubrań. Jako całość to gra, ale i tak największą uwagę skupiają stopy i to, co na nich jest, a nie ubrania.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *