Miesięczne archiwum: Wrzesień 2013

17

Wrz

Bohoboco

Ponieważ nie mogłam być na pokazie Bohoboco (ba, nie miałam nawet połączenia z internetem owego dnia), postanowiłam go sobie w wolnej chwili wyobrazić. Zastanawiałam się, ile z tych wyobrażeń pokryje się z rzeczywistością. I wiecie co? Nawet całkiem nieźle sobie poradziłam, choć moje prognozy sprawdziły się głównie w kwestii kolorów (obstawiałam szarości i kremy) oraz płaszczy (dlaczego widziałam już opatrzony nieco na polskich wybiegach obszerny fason szlafrokowy? Nie mam pojęcia). Wiedziałam, że będzie oszczędnie (zresztą czy ktokolwiek spodziewa się po panach projektantach wybuchowych roślinnych wzorów czy pociachanego tępymi nożycami grunge’u?). Podejrzewałam też konsekwentny ciąg dalszy tego, co przez ostatnie sezony prezentowali. O ile jednak poprzedni pokaz dość mocno mnie rozczarował (subiektywnie, lecz jednak zaobserwowałam regres zamiast progresu), o tyle tym razem – mimo obracania się uparcie w podobnym klimacie – projekty zrobiły niezwykle pozytywne wrażenie.

Próżno tu szukać odkrywczych rozwiązań, publiczności zaserwowano rzeczy dobrze znane i kochane. A to kurtkę a’la ramoneska, a to satynową bejsbolówkę, odrobinę dzianiny (to się zawsze sprzeda), trochę surowej geometrii, a na sam koniec – według tradycji kultywowanej z lubością w „Modzie na sukces” – suknię ślubną. Absolutnie nie zarzucam, że projektanci okazali się leniwi i postanowili grać melodię, którą odbiorca już kilka razy słyszał (albo widział w Zarze). Rzeczy proste projektuje się zaskakująco trudno. Widać tu dopracowanie w każdym detalu. Oraz ukłon w stronę stałych klientek, które z pewnością byłyby rozczarowane zbyt dużymi zmianami. A może się mylę?

Duży plus za rozbudowaną kolekcję, która niemal całkowicie obroniła się przed nudą. Za każdym razem dostrzegam w niej coś nowego. Jest wciągająca. Zresztą sami sprawdźcie.

bohoboco 1

bohoboco 2

bohoboco 3

bohoboco 4

bohoboco 5

bohoboco (2)

bohoboco (3)

bohoboco (4)

bohoboco

bohoboco (5)

bohoboco (6)

bohoboco (7)

bohoboco (8)

bohoboco suknie slubne

16

Wrz

Czułość

Czułość. Pod taką nazwą pojawia się jesienna kolekcja Natalii Siebuły. Tym razem projektantka ogranicza się do dwóch kolorów: czerni i czerwieni (dla wprawnych oczu w kilku odcieniach). Choć czerwony do skromnych nie należy, Natalii udało się osiągnąć niemożliwe i totalnie go rzeczoną skromnością okiełznać. Żadnych wyskoków, żadnych tanich chwytów. Jedwabna satyna, żorżeta, flausz, wełna smokingowa – oszczędność kolorystyczną rekompensuje użycie sporej liczby najróżniejszych materiałów. Kobieta wg Siebuły mogłaby spędzić jesień, nie wychodząc z sukienek i płaszczy. Grać może długością i proporcjami. Talię ukrywa, ewentualnie obniża. Estetyka projektów bardzo mi przypomina rozwiązania marki COS. Może kiedyś stanowiłoby to zarzut, teraz jednak świetnie widzę, że to pewien rodzaj prostoty, który kusi wzrastającą liczbę projektantów, ale tylko perfekcjonistom udaje się podołać. Oczywiście w tym wypadku mamy pełen sukces.

Kolekcja jest już dostępna w sklepie internetowym Cloudmine.

Natalia Siebula Czulosc (9)

Natalia Siebula Czulosc

Natalia Siebula Czulosc (10)

Natalia Siebula Czulosc (3)

Natalia Siebula Czulosc (2)  Natalia Siebula Czulosc (4)

Natalia Siebula Czulosc (5)

Natalia Siebula Czulosc (6)

Natalia Siebula Czulosc (7)

Natalia Siebula Czulosc (8)  Natalia Siebula Czulosc (11)

Zdjęcia: Cloudmine

7

Wrz

Cloudmine Pop Up Shop

Już po raz trzeci odbędzie się warszawski CLOUDMINE POP UP SHOP. Od 11 do 15 września w przestrzeniach Muzeum Sztuki Nowoczesnej będzie można obejrzeć i kupić kolekcje najlepszych polskich projektantów. Nie zabraknie prac warszawskich artystów i rzeczy z działu DOM. Gościem będzie też ekskluzywny butik vintage – Safripsti. To niepowtarzalna okazja, żeby kupić sobie coś od marki Marios. Pomysłodawczyni imprezy, Mariannie Grzywaczewskiej, już po raz drugi udało się ich zaprosić. Na poniższych zdjęciach tylko kilka przebłysków dużo większej radosnej całości.

A kto będzie? (kolejność przypadkowa) MARIOS/ PAJONK/ ANIA KUCZYŃSKA/ JUSTYNA CHRABELSKA/ NATALIA SIEBUŁA/ DOMI GRZYBEK/ BOYS LEFT GIRLS RIGHT/ LOUS/ SHE/S A RIOT/ SYLWIA ROCHALA/ AGATA BIELEŃ/ ANNA ŁAWSKA/ RISK MADE IN WARSAW /MAMAPIKI /RILKE/ BORKO/ B SIDES/ UEG/ SLAVA/ HENRY AND VINCE/ POLA&FRANK/ ROBOTY RĘCZNE/ NAIVE /AŁ /7 LAT NIESZCZĘŚCIA /CÓRKA RYBAKA/ EDGAR BAK /MAGDALENA ESTERA ŁAPIŃSKA/ PISAK/ HAPPYDOTS/ MAMSAM / KAVALKI/ PORCELANA KRISTOFF

Harel z dumą patronuje. Wszelkie szczegóły znajdziecie na stronie wydarzenia.

cloudmine popup shop (4)

cloudmine popup shop (5)

cloudmine popup shop (6)

cloudmine popup shop (7)

cloudmine popup shop (8)

cloudmine popup shop (9)

cloudmine popup shop

cloudmine popup shop (2)

cloudmine popup shop (3)

4

Wrz

Glowing in the dark

Już zdążyłam się nauczyć, że jeśli tęsknię za czymś, co było kiedyś u Ani Kuczyńskiej, prędzej czy później to powróci. Nieco przerobione, biologicznie ujmując, przetrawione, czasem udoskonalone, a czasem zębem czasu delikatnie nadszarpnięte. Było eterycznie, niemal nago – przyszedł czas na przeciwwagę. Glowing in the dark. Kobiety zapięte pod szyję (czy raczej zawiązane – bo oto co kryje się z drugiej strony niektórych golfów), szczelnie opatulone, w skrajnych przypadkach ocieplone puchem. Prawdziwa jesień, prawdziwa zima. Pojawia się sporo jak na Anię Kuczyńską zdobień (koronkowe falbany, mocne ukośne cięcia), a także nowy materiał: ciemnogranatowy welur.

Poruszają mi się w pamięci obrazki dawnych kolekcji: Love Hotel, Ti Vitti (zapewne ze względu na obecność koloru czerwonego), a nawet kompletnie odmienna, wydawałoby się, Trinacria z 2005 roku (ostre dekolty V – tutaj udawane). Podejrzewam, że puchowa kurtka zniknie ze sklepu tak szybko, jak się w nim pojawi. Dziwne? Deficyt rzeczy ciepłych i niekoniecznie sportowych wciąż daje o sobie znać. Po chwilowej nieobecności powracają modele męskie. Jako szczęśliwa posiadaczka męskiego płaszcza sprzed lat kilku polecam mieć oczy szeroko otwarte, nawet jeśli nie reprezentujemy płci tak zwanej brzydszej.

Mogłabym tu wspomnieć o inspiracjach filmowych oraz wyjaśnić, skąd takie a nie inne kolory. Ale czy naprawdę tego potrzebujecie? Mam wrażenie, że to, co poniżej, broni się samo – bez żadnego sztucznego kontekstu.

ania kuczynska 1 (2)

ania kuczynska 1 (3)

ania kuczynska 1 (4)

ania kuczynska 1 (5)

ania kuczynska 1 (6)

ania kuczynska 1 (7)

ania kuczynska 1 (8)

ania kuczynska 1 (9)

ania kuczynska 1 (10)

ania kuczynska 1 (11)

ania kuczynska 1 (12)

ania kuczynska 1 (13)

ania kuczynska 1 (14)

ania kuczynska 1 (15)

ania kuczynska 1 (16)

ania kuczynska 1 (17)

ania kuczynska 1 (19)

ania kuczynska 1 (20)

ania kuczynska 1 (21)

ania kuczynska 1 (22)

ania kuczynska 1 (23)

ania kuczynska 1 (24)

ania kuczynska 1

final ALT 4505

final ALT 4462

final ALT 4491

final ALT 4495

2

Wrz

Red Carpet

Gdyby istniał jedyny słuszny polski tydzień mody, na którym pokazywaliby się wszyscy słuszni projektanci, nie mogłoby zabraknąć tam marki Marios. Oczywiście tygodnie mody, jak już wczoraj wspominałam, raczej się mnożą niż krystalizują, a projektanci wolą organizować własne imprezy z obowiązkowymi opóźnieniami i całą otoczką, której próżno podczas tygodni mody z prawdziwego zdarzenia szukać. Jednakże… gdyby… Spójrzcie tylko na kolekcję „Red Carpet” – jesienną odsłonę pomysłów Mayo Loizou i Leszka Chmielewskiego. Sfotografowana w warszawskiej Królikarni w niczym nie ustępuje tym, które co miesiąc podziwiamy w wydawnictwach typu Vogue, wzdychając pod nosem: „A u nas ciągle to samo…”.

Od typowo ulicznych (zwanych „streetowymi”) rozwiązań Marios płynnie przeszli w stronę konceptualną. Nie dziś, nie wczoraj, tylko już kilka sezonów temu. Ale konsekwencja, z którą się rozwijają, jest godna podziwu. Tym razem w charakterystyczne „mariosowskie” kroje zostały wplecione gobeliny autorstwa Ewy Chacianowskiej. Fakturą przypominają przeskalowane dywany. Ja mam swoją interpretację takiego przesadzonego czerwonego dywanu. Nie mam pojęcia, na ile zgadza się z zamysłem projektantów. To, co widzę, idealnie dopełnia ostatnie przemyślenia, którymi nie dalej jak wczoraj się z Wami dzieliłam (i zapewne jeszcze dzielić będę, dopóki kompletnie nie przestaną mnie obchodzić).

marios red carpet

marios red carpet (2)

marios red carpet (3)

marios red carpet (4)

marios red carpet (5)

marios red carpet (6)

marios red carpet (8)

marios red carpet (9)

marios red carpet (7)

marios red carpet (10)

marios red carpet (11)

marios red carpet (12)

marios red carpet (13)

marios red carpet (14)

marios red carpet (15)

marios red carpet (16)

marios red carpet (17)

marios red carpet (18)

marios red carpet (19)

marios red carpet (20)

Sukienki gobelinowe wykonane ręcznie przez Ewę Chacianowską
Fot: Yosuke Demukai
Stylizacja: Magdalena Nawrocka (Storygiver)
Włosy: Kacper Raczkowski (D’Vision Art)
Makijaż: Paula Dzwigała
Modelka: Joanna Stachniak (Mango Models)
Lokalizacja: Królikarnia – Warszawa

1

Wrz

Podobno

Podobno za rzadko tu piszę i podobno niektórzy zaczęli się niepokoić, czy wszystko ze mną w porządku. Śpieszę uspokoić. Ze mną wszystko w jak najlepszym porządku. Ale mam wrażenie, że ta drobna część świata, którą próbuję tu ułożyć w sensowną całość, coraz bardziej mi się wymyka w szalonym pędzie.

Przytłacza mnie liczba wszystkiego. Od polskich „fashion weeków” począwszy, na zatrważających tekstach na temat mody skończywszy (Jean Paul Gotye? Naprawdę?). Pomiędzy jednym a drugim znajdzie się miejsce na kolejne projektantki, którym wcześniej nie wyszło aktorstwo, pisarstwo, kucharstwo (niepotrzebne skreślić), awantury o pierwszy rząd, permanentne podkradanie sobie pomysłów, a także walkę o pierwsze miejsce w niepisanym poczcie najlepszych polskich blogerek modowych. W międzyczasie przytrafi się jakaś drobna afera, w której po raz kolejny wszystkich nas wrzucą do jednego worka. Ach, zapomniałabym o stylistkach czy też specjalistkach od wizerunku – tak się obecnie mówi?

Jedno wydarzenie o wartości nieszczególnej bywa rozdmuchiwane do rozmiarów przekraczających zdolności mojej percepcji i komentowane tak szeroko, że nie jestem w stanie sklecić własnego zdania na dany temat. A nawet jeśli czasem jestem w stanie, po prostu nie mam na to ochoty. Czy tak było zawsze, czy chorobliwy nadmiar opanował nawet tę elitarną, jakby się mogło wydawać, branżę? Jeszcze jeden „pierwszy niezależny magazyn o modzie”, jeszcze jeden projektant szyjący worki z szarego dżerseju czy t-shirty z przesłaniem, jeszcze jeden pseudointelektualny tekst o niczym i będę zmuszona opuścić ten okręt. To moje myśli z ostatniego czasu, proszę Państwa.

W rzeczonym nadmiarze łatwo się pogubić. Przyznaję, potrzebowałam odpoczynku, dlatego tak skandalicznie rzadko coś tu wrzucałam. Na szczęście istnieją jeszcze osoby, których nie zwodzi byle co i dzielnie trzymają się na powierzchni. One mnie bezustannie inspirują i nie pozwalają się poddać. No dobra, jutro wracam do mody. Obiecuję.