4

lis

Metka by Traczka ciąg dalszy

Metka by Traczka jest dla Harel jak siostra. Nie tylko dlatego, że kobiety skrywające się za pseudonimami odnalazły się kilka lat temu i bardzo polubiły prywatnie. To jedna z pierwszych polskich marek, o których tu napisałam. Obecnie blog skupia się na Polsce w dziewięćdziesięciu procentach, ale w tamtych czasach nie było to takie oczywiste. Więc śmiało mogę stwierdzić, że Traczka była jedną z osób, które przyczyniły się do takiego a nie innego sprofilowania bloga. Cieszy więc ogromnie, że marka wciąż istnieje i ma się dobrze (bo nie jest to takie oczywiste. Sporo osób czy firm, o których pisałam pięć czy sześć lat temu, ulotniło się jak kamfora. Na powodach nie ma sensu się skupiać – jest ich mnóstwo, może kiedyś jakiś osobny tekst powstanie). Z domowej manufaktury wyrosła marka znana w najdalszych zakątkach świata. Choć produkcja wzrosła, wciąż zachowuje najwyższe standardy. Pomysł ponadczasowy. Dopóki będziemy podróżować. A to się raczej nie zmieni.

Poniżej powód i pretekst dzisiejszego wpisu. Jeśli zastanawialiście się, jak powstają woreczki podróżne, oto odpowiedź (w tym co najmniej zaskakująca proweniencja groszków). Na poprawę poniedziałkowych humorów.

Pomysł i reżyseria: Karolina fender Noińska / JAJKOFILM
Muzyka i dźwięk: Peter Laut / Sie Zmachasz – Studio Realizacji Dźwięku
Producent wykonawczy: Dominika Konstancja Potocka

7 myśli nt. „Metka by Traczka ciąg dalszy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *