19

lis

Słowniczek faszyn

Moi drodzy! Ponieważ w Polsce robi się coraz bardziej światowo, postanowiłam iść z duchem czasu i nauczyć się nowych określeń funkcjonujących już na co dzień w modnym półświatku. Przychodzą do mnie w wiadomościach, atakują z kolorowych stron magazynów, krzyczą z telewizora i oczywiście wydobywają się z ust sporej liczby spotykanych osób. Kolejność niealfabetyczna, za to logiczna. Chcecie być na czasie? Studiujcie razem ze mną.

Faszyn – swego czasu mawiało się „moda”. Ale faszyn niesie w sobie znacznie więcej. Faszyn to styl życia, stan umysłu, religia. Jeśli nie jesteś faszyn, nie istniejesz. A jeśli jesteś faszyn, nie potrzebujesz tego słowniczka. Sprawdź się!

Katłok – określenie zarówno na ten kawałek przestrzeni, po którym poruszają się modelki, jak i zdjęcia z wybiegu (używamy zawsze w liczbie mnogiej – katłoki). Katłok może być długi albo krótki, wąski lub szeroki. Osobom postronnym nie wolno go deptać. Rychłe rozpoczęcie pokazu zwiastuje przeganianie z katłoku tłumu fotografów pstrykających zdjęcia gwiazdom w ferst roł.

Ferst roł – szereg krzeseł, taboretów lub kubików, przed którym nie ma już nic, tylko katłok, a za którym jest wszystko, co nie powinno nas obchodzić.

Bekstejdż – przestrzeń za katłokiem, zwykle oddzielona ścianą lub zasłoną. Na bekstejdżu dzieją się rzeczy niesłychane. Na przykład modelkom nakłada się makijaż. Nie dziwi więc ogólne pragnienie, by na bekstejdż się dostać. A jeśli jeszcze uda się zrobić zdjęcia – szczyt marzeń osiągnięty.

Iwent – impreza lub wydarzenie, która łączy w sobie katłok, ferst roł i bekstejdż.

Szołrum – miejsce, w którym można zjeść darmowy brancz. W zamian za jedzenie musimy poprzyglądać się ciuchom i poudawać, że się nimi interesujemy.

Brancz – połączenie śniadania i obiadu składające się z niewielkich kolorowych przekąsek, kawy, makaroników i alkoholu. Podawany jest w szołrumach na presdejach.

Presdej – taki dzień w roku, gdy można pić wino od rana i nikt nie odczuwa z tego powodu wyrzutów sumienia. W zamian trzeba wziąć płytę z pakszotami przy wyjściu.

Pakszoty – zdjęcia ubrań bez modelek. Z powodzeniem zapychają wolne strony w magazynach faszyn.

Gifty – różne rzeczy, które z niewyjaśnionych powodów nie weszły do sprzedaży i trzeba się ich pozbyć. Metoda rozdawania giftów świetnie się sprawdza na presdejach.

Sejl – moment, w którym ubrania osiągają ceny, w których powinny być sprzedawane przez cały rok.

Wipsejl – opisywany wcześniej moment, z tym że zaserwowany tylko ludziom o najwyższym statusie w branży faszyn.

Ałtfit – kilka do kilkunastu elementów odzieży i dodatków, zwykle usytuowanych na człowieku.

Longsliw – część garderoby zakrywająca korpus z doszytymi po bokach dwiema wąskimi tubami, w których mieszczą się całe ręce (oprócz dłoni).

Print – wzbudzające niepokój zaburzenie gładkiej powierzchni. Czasem nawet cały ałtfit może być w printy, łącznie z longsliwem.

Bejzik – pojemne określenie na najnudniejsze w świecie ciuchy bez polotu, które dizajner będzie sprzedawać o połowę taniej niż regularną kolekcję.

Ołwersajz – jeśli nie uważałeś na zajęciach z konstrukcji, ołwersajz uratuje Ci skórę. To taki fason, który wejdzie na każdego, bez względu na krój. Trzaskaj ołwersajzy, a Harel na pewno Cię kupi.

Klacz – twór złożony z dwóch prostokątnych kawałków tkaniny lub skóry zszytych ze sobą z trzech stron, z czwartej zakończony klapką lub suwakiem. Klacz nosi się najczęściej podczas wieczornych iwentów.

Dizajner – taki człowiek, który siedzi i wymyśla ubrania. Ewentualnie meble. Zwykle narzeka, że mu się nie powodzi. A jak mu się powodzi, to nikt go nie lubi.

Z pewnością umknęło mi sporo istotnych pozycji z tej nowej polskiej terminologii. Jeśli macie swoje typy, piszcie śmiało! Chętnie się poduczę.

38 myśli nt. „Słowniczek faszyn

Dodaj komentarz
  1. Olka

    Apeluję o dodanie:
    - reołpeningu
    - feszynistek (bez nich feszyn jest niczym słoń bez trąby)
    - feszynłika – czyli święta wszystkich feszynistek zasiadających we frontrołach i robiących focie typu selfi
    - lukbuka – dusza midiakita lub prespaka
    - mast hewa
    - dedlajna – to przed nim wszyscy drżymy
    - asapa
    - dizajnu
    - total luku
    - mejkapu

    Uf, to chyba tyle.

    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
     
      1. m

        myślę, że obie formy są dopuszczalne ;-)
        co do haseł, to skoro feszynłik to może i presrum – miejsce, w którym oficjalnie można dostać materiały prasowe, a nieoficjalnie między feszynszołami spożywa się darmowe wino i serki wiejskie (przyrzekam!) plotkując z innymi faszionistkami

        Odpowiedz
         
  2. Katja

    Ja proponuję słówko INSPIRACJA. Wiem, że to nie do końca w deseń zapożyczeń językowych, ale mam wrażenie, że obecnie oznacza wszystko – od kopiowania ciuchów po postowe zapchajdziury na modowych blogach.

    Odpowiedz
     
  3. paula

    ojjj nie ma najważniejszego terminu! Młodzi Polscy Projektanci! określenia używane masowo… bez względu na wiek projektanta i doświadczenie ;-)

    Odpowiedz
     
      1. paula

        według powyższego klucza i owszem! ale uwaga to chyba jedyne określenie które tak pięknie wykorzystuje język ojczysty! więc może należy się cieszyć…? ;-)

        Odpowiedz
         
  4. matkaBolka

    Cudownie !!! ulżyło mi, myślałam że tylko ja TO zauważam, swoją drogą ciekawy byłby eksperyment, gdyby zakazano angielskich wstaweczek, i jak by te bidulki/ feszynistki zdanie złożyły bez codziennego ałtfitu i nowego luku na bakstejdżu ? :)

    Odpowiedz
     
      1. YES TO DRESS

        Luk bagażowy to luk w drodze na faszynłik, uzupełniony masthewami od luivitą ewentualnie od samsonajta (wersja bejzik) ;)
        (I koniecznie torebkami od Metka by Traczka:)

        Odpowiedz
         
  5. Marcin

    O Boże!! Absolutnie Cię uwielbiam.
    Kolejna propozycja: sejl i ewentualnie z butów to pip toł, wedżs (wedżes?), buts.

    Odpowiedz
     
  6. kortyzon

    nie wiesz jak bardzo bym chciał napisać co widziałem na poprzedni pokazie P&B – pewnie mogę zrobić xero (trudne słowo) z przed pół roku ;) dodam z dzisiejszego wieczoru tylko kilka pikantnych, ale jakby to napisać: „rozkosznych modowo” szczegółów ;)

    Odpowiedz
     
  7. cammelie

    Boskie. I tak wogóle to idziemy w stronę słońca z tym całym bajzlem … Szoł mast goł on. Od jakiegoś czasu ciarki mnie przechodzą, bo tak to sobie zmierza w stronę kompletnego absurdu.

    Odpowiedz
     
  8. Nana

    Nie chcę psuć zabawy, ale słowo „dizajn” już istnieje w słowniku polski, więc „dizajner” chyba też, co? :)

    Odpowiedz
     
    1. Harel

      Wiem. Ale i tak go nie lubię. Ponadto przypuszczam, że pozostałe słowa też prędzej czy później trafią do polskiego słownika. I też nie będę ich lubić :).

      Odpowiedz
       

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *