Miesięczne archiwum: Listopad 2013

5

Lis

Tu baza

Izabela Keyes-Krysakowska wzięła na warsztat ubrania bazowe zanim w Polsce zaczęło funkcjonować sformułowanie „basic”. Przynajmniej w takim nasileniu jak obecnie. Który projektant nie ma jeszcze w swoim dorobku linii basic, ręka w górę. Nieważne, że „basic” nie jest tożsame ze słowem „bazowy”. Skoro ma dwa rękawy i jest z mieszanki w miarę bawełnianej (i bez wzorków), to znaczy, że mamy basic. To pokusa spora, bo na rzeczy nieskomplikowane jest popyt, a magiczne anglojęzyczne określenie też robi swoje. Nie odmawiam „basicom” prawa istnienia, ba, cenię i z powodzeniem stosuję, ale nie dawajmy się zwariować, proszę Państwa.

Na szczęście Bynamesakke dawno z bazowej niszy wyszło (zwłaszcza że nisza rozrosła się niemożebnie i niszą w obecnej sytuacji pozostać nie da rady). W aktualnej kolekcji największe wrażenie robią ubrania z grubszych materiałów – i właśnie one najlepiej oddają przeznaczoną im porę roku. Ramoneski i spodnie z grubej, nieco sztywniejszej niż zwykle dzianiny, płaszcze z gotowanej wełny i dzianiny boucle – kolorystycznie perfekcyjnie zaspokajają nasze smutne polskie potrzeby (dla mnie to zdanie ma pozytywny wydźwięk, ale zrozumiem opaczny odbiór). Formą nie odbiegają od pierwotnej idei marki. Ma być wygodnie przede wszystkim. Stąd na warsztacie forma szlafroka czy dresu.

Doceniam fakt, że Bynamesakke nie udaje. To nie jest wielka moda, nie ma sensu pchać się z nią na wybieg (choć odpowiednio ograne te ubrania mogłyby prezentować się całkiem interesująco). Jest to moda użytkowa, prosta w przygotowaniu, błyskawicznie gotowa do spożycia. Nie wgapia się w trendy (choć mogłoby się wydawać inaczej przy aktualnym nagromadzeniu bawełnianej dzianiny w naszym nadwiślańskim kraju), jakimś cudem odnajduje kompromis między tym, co efektowne a komfortowe.

bynamesakke_image_fw2013_2014(4)

bynamesakke_image_fw2013_2014(2)

bynamesakke_image_fw2013_2014(8)

bynamesakke_image_fw2013_2014(9)

bynamesakke jesien1

bynamesakke jesien2

bynamesakke jesien3

bynamesakke jesien 4

Zdjęcia: Bynamesakke

4

Lis

Metka by Traczka ciąg dalszy

Metka by Traczka jest dla Harel jak siostra. Nie tylko dlatego, że kobiety skrywające się za pseudonimami odnalazły się kilka lat temu i bardzo polubiły prywatnie. To jedna z pierwszych polskich marek, o których tu napisałam. Obecnie blog skupia się na Polsce w dziewięćdziesięciu procentach, ale w tamtych czasach nie było to takie oczywiste. Więc śmiało mogę stwierdzić, że Traczka była jedną z osób, które przyczyniły się do takiego a nie innego sprofilowania bloga. Cieszy więc ogromnie, że marka wciąż istnieje i ma się dobrze (bo nie jest to takie oczywiste. Sporo osób czy firm, o których pisałam pięć czy sześć lat temu, ulotniło się jak kamfora. Na powodach nie ma sensu się skupiać – jest ich mnóstwo, może kiedyś jakiś osobny tekst powstanie). Z domowej manufaktury wyrosła marka znana w najdalszych zakątkach świata. Choć produkcja wzrosła, wciąż zachowuje najwyższe standardy. Pomysł ponadczasowy. Dopóki będziemy podróżować. A to się raczej nie zmieni.

Poniżej powód i pretekst dzisiejszego wpisu. Jeśli zastanawialiście się, jak powstają woreczki podróżne, oto odpowiedź (w tym co najmniej zaskakująca proweniencja groszków). Na poprawę poniedziałkowych humorów.

Pomysł i reżyseria: Karolina fender Noińska / JAJKOFILM
Muzyka i dźwięk: Peter Laut / Sie Zmachasz – Studio Realizacji Dźwięku
Producent wykonawczy: Dominika Konstancja Potocka