26

gru

Pitchouguina wiosenna

Trendy jej nie obchodzą. Nie znaczy to jednak, że tkwi w jednym miejscu i zamyka oczy na wszystko, co nowe. Wręcz przeciwnie. Tworzy kolekcje tak charakterystyczne, że niejeden projektant mógłby jej pozazdrościć konsekwencji. Idzie do przodu, zachowując to, dzięki czemu ją rozpoznajemy. Taką umiejętność posiadają najwięksi. Aż trudno uwierzyć, że o Annie Pitchouguinie w Polsce jest tak cicho.

Jej projekty zawsze pozostają dziewczęce. Dziewczęcość ma jednak wiele stron i o ile ta retro – sentymentalna nieco się wyczerpała, tak ta na wpół kobieca wychodzi na prowadzenie. Druga połowa pozostaje w dzieciństwie: pastelowe kolory, nienachalne marszczenia, bufki, szczypanki, falbany. Groszki, rzędy guziczków, wymarzona „sukienka baletnicy” i lureksowy połysk. Do tego wszystkiego forma oszczędna, dorosła, chciałoby się rzec. Jestem pod wrażeniem palety kolorystycznej. Mało kto w naszym kraju decyduje się na włączenie do kolekcji aż tylu barw. Nie wiem, czy ta zachowawczość wynika z samej idei projektu, czy z oszczędności. Może trochę ze strachu, że i tak sprzeda się tylko czarne i szare (w ostateczności miętowe, jeśli akurat blogerki mówią, że jest modne).

Do tego kunszt wykonania. Przyjrzyjcie się, jak zmyślnie zostały wykorzystane oblekane guziki. To już nie jest tylko zapięcie – to sedno konstrukcji. Do tego przeźroczystość w granicach przyzwoitości, wycięcia i pęknięcia tam, gdzie się ich nie spodziewamy. Projektantka świetnie zagrała długością. Mini, midi i maxi, wędrujące rękawy (lub ich brak), formy rozkloszowane i trapezowe o proporcjach niebanalnych. Niby dzieje się dużo, ale jednak w ramach konkretnego stylu, co daje niezwykle spójny i fascynujący obraz. Jeśli istnieje coś takiego jak „efekt wow”, to właśnie mnie dopadł.

Anna Pitchouguina 2014 (2)

Anna Pitchouguina 2014 (4)

Anna Pitchouguina 2014 (3)

Anna Pitchouguina 2014 (5)

Anna Pitchouguina 2014 (6)

Anna Pitchouguina 2014 (7)

Anna Pitchouguina 2014 (8)

Anna Pitchouguina 2014 (9)

Anna Pitchouguina 2014 (10)

Anna Pitchouguina 2014 (11)

Anna Pitchouguina 2014 (12)

Anna Pitchouguina 2014 (13)

Anna Pitchouguina 2014 (14)

Anna Pitchouguina 2014 (15)

Anna Pitchouguina 2014 (16)

Anna Pitchouguina 2014

Fot. Simone Lezzi

8 myśli nt. „Pitchouguina wiosenna

Dodaj komentarz
  1. jag

    Wstyd się przyznać: pierwszy raz tę kolekcję zobaczyłam na zagranicznym (nowozelandzkim!!!) blogu i oczom nie mogłam uwierzyć, że to Pitchouguina. Nie chodzi nawet o ubrania, co o otoczkę, katalog, modelkę – wszystko ogromnie przyjemne dla oka. Właściwie nie wiem, którą rzecz wybrałabym jako swoją ulubioną, może zestaw z pierwszego i czwartego zdjęcia? :)

    Odpowiedz
     
    1. harel Autor wpisu

      Ha! Ja też zobaczyłam gdzieś „zagranico”. I miałam te same odczucia. Ja biorę w ciemno trzecią i piątą sukienkę.

      Odpowiedz
       
  2. slasia

    Lookbook ciekawy, kompozycje są malarskie i przyjemne do obejrzenia, ale niestety, jak dla mnie – nie do noszenia. Po prostu bardzo niekorzystne dla sylwetki. Modelka nie wygląda w nich dobrze, to co dopiero „przeciętna” kobieta? Na przykład taka, która ma 165 cm wzrostu, w miarę szczupła, ale na przykład z ciut szerszymi biodrami. Ona już w takich ubraniach będzie wyglądać (i czuć się) po prostu źle. Nie zapominajmy, że ubrania są do noszenia, a ich projektanci nie są twórcami dzieł sztuki, które mają zawisnąć na ścianie i być podziwiane…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *