20

sty

MPP

Wiem, że niektórzy z Was mają alergię na zbitek słów „młodzi polscy projektanci”. Wcale się nie dziwię. Przez ostatni rok był powtarzany do znudzenia i notorycznie nadużywany. W tym roku nie będzie lepiej. Szykują się kolejne programy telewizyjne mające na celu (podobno) wypromowanie „młodych polskich projektantów” (przynajmniej dwa – już się boję). Co gorsza, niemal każdy może zostać „młodym polskim projektantem”. Wystarczy, że sam siebie tak określi na profilu w jakimś medium społecznościowym (miałam nie używać tu słowa na „F”) i uszyje z pomocą chińskiej fabryki szereg koszulek z napisem „My other bag is Chanel” albo grafikami prosto z Google. Potem jakieś redakcyjne dziecko we mgle uwierzy, że to moda i innym dzieciom we mgle poda na tacy gotowy produkt okraszony odpowiednim napisem. Straszne? A jak jest? Inaczej?

Na szczęście bywa inaczej. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Więc, drogie dzieci we mgle (niekoniecznie redakcyjne), jeśli jesteście lub będziecie w Warszawie, udajcie się na Bracką 23 lok.52 do Młodych Polskich Projektantów. Jeśli już uda się Wam dostać do środka, gwarantuję, nie będziecie żałować (mam nadzieję, że już wisi tabliczka na bramie – do tej pory sama się jak rzeczone dziecko czułam, zapominając zapisać numer mieszkania przed odejściem od komputera). W starej kamienicy na wysokim parterze mieści się sklep nietuzinkowy, przyjazny klientowi i bezpretensjonalny. Nikt nie będzie się narzucał, pięć razy z rzędu pytał, w czym może pomóc. Można tam siedzieć i ze dwie godziny, przymierzając ciuchy i oglądając albumy na tematy wokół mody dość szeroko oscylujące. I tak, można je kupić. Wszystko, co znajduje się w sklepie, można kupić (oprócz kasy fiskalnej).

Jak się zaczęło? Kilkoro projektujących znajomych zdecydowało, że skoro na razie żadne z nich nie otworzy samodzielnego butiku, zbiorą się wszyscy w jednym miejscu i wykombinują coś wspólnie. Nieoficjalnie sklep ruszył już we wrześniu, oficjalne otwarcie miało miejsce w grudniu minionego roku. Oprócz sklepu funkcjonuje przestrzeń dla stylistów (jakby tu ominąć słowo „showroom” hmmmm…), w której znajdują się kolekcje na sezon nadchodzący. Kogo znajdziemy w MPP? Na razie swoje prace wystawiają Bola, Domi Grzybek, Kas Kryst, Ima Mad, Jakub Pieczarkowski, Michał Mrzygłód, Maciej Trzmiel, Kombokolor, ODIO, Magdalena Floryszczyk, KUBATEK, Rilke, Kasnalka, Unikke Design, Etnopia, pinkninja i Qualle Jewelry. Ale to dopiero początek. Wielu z nich wystawia się w świecie rzeczywistym po raz pierwszy. Do tej pory funkcjonowała albo w internecie, albo sporadycznie na targach. Cieszy mnie zwłaszcza obecność Kombokolor czy Ima Mad, choć nie chcę nikogo faworyzować. No i po mojej ostatniej (prawie) absencji w Łodzi mam szansę pooglądać z bliska naprawdę interesujące projekty, które w poimprezowym zamroczeniu mogłyby umknąć nawet spostrzegawczej osobie wciśniętej w pierwszy rząd.

mpp

mpp (2)  mpp (4)

mpp (3)

Zdjęcia: MPP

8 myśli nt. „MPP

Dodaj komentarz
  1. Nana

    MPP jest jedną z fajniejszych inicjatyw minionego roku! Cieszę się, że Kas Kryst (bo z tego co wiem, to głównie z jej inicjatywy powstał projekt) i cała masa innych młodych artystów nie siedziała i nie czekała, aż gwiazdka spadnie z nieba albo nuż trafi się szóstka w totka. Ja, odwiedzenie butiku MPP mam jako jeden z głównych punktów do „zwiedzenia” podczas mojej najbliższej wyprawy do Warszawy.

    Odpowiedz
     
  2. format1x1

    inicjatywa BRAWUROWA!!!
    u nas w 3city mamy jeden na razie w miare ogarnięty sklep …
    brakuje tego. brakuje!
    z jeden str za duzo , z drugiej jak już coś dociera do klientek sieciówek to własnie te obrazki z google. więc wracają do sieciówek. Ostatnio pokazałam moje typy znajomym. Byli w szoku. i kupili :)
    to wciąga… wciąga to co ma smak :)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
     
  3. Frenja

    Inicjatywa genialna i jeśli czas mi pozwoli w najbliższy weekend odwiedzę MMP ponownie, bo podczas mojej poprzedniej wizyty nie działał terminal i z powodu braku gotówki oraz dodatkowego czasu na poszukiwania bankomatu, ze smutkiem musiałam odłożyć upatrzone skarby :(

    Odpowiedz
     
      1. Frenja

        Domyślam się, że był to „wypadek przy pracy” :) Muszę w takim razie znaleźć choć chwilę i wpaść, bo kto wie kiedy mnie znowu przywieje do Warszawy.

        Odpowiedz
         
  4. Pola

    Hmm… Wydaje się, że to coś fajnego. Sama zaczynam mieć alergię na ten zwrot, szczególnie, że te wszystkie wielkie projekty są takie identyczne – w stylu minimalistycznym, czyli arcyproste, najchętniej oversizowe kroje, prezentowane na modelkach które wyglądają jak smutni chłopcy. Po wielkiej czystce przeprowadzkowo-ciążowej przyznam, że mam coraz większy problem z kupowaniem ubrań…

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *