31

sty

Le Petit Trou

O bieliźnie piszę tu rzadko (albo nawet bardziej niż rzadko). Rzecz istotna, czasem nawet urody wręcz niezwykłej. Tyle że na co dzień niewidoczna. To wada i zaleta jednocześnie. Odpowiednio dobrana czyni cuda. Nieodpowiednio – prawdziwą masakrę. Idealna to taka, która sprawia, że ubranie leży na nas co najmniej świetnie, więc na cały dzień możemy o niej zapomnieć. Ale gdy sytuacja wymusi na nas przywołanie jej do pamięci albo wręcz wystawienie na światło dzienne (lub nocne), z niekrytą dumą się w niej zaprezentujemy.

Pojawiła się niedawno nowa polska marka: Le Petit Trou. W tłumaczeniu na język ojczysty brzmi zaczepnie: „mały otworek”. Otworek ów odsłania część pośladków zwykle ukrywaną za materiałem. I nie dość, że odsłania, to jeszcze eksponuje. A to za pomocą zasznurowanej satynowej wstążeczki, a to koronkowego ukośnego wycięcia lub konstrukcji z sześciu promieniście wszytych tasiemek. Na razie powstało pięć modeli, ale marka ma ambitne plany i będzie się prężnie rozwijać. Rozmiary standardowe: S, M i L. Skład? Głównie mieszanki nylonu, poliamidu i poliestru z elastanem (za jedwab trzeba by było zapłacić dużo więcej, ale kto wie, jak się ten biznes rozkręci?). Dzięki temu można spokojnie prać je w pralce. Podejrzewam, że poziom zmysłowości, jaki reprezentują, zawstydzi niejedną pralkę (i nie tylko). To jak, dziewczęta? Już wiecie, co chcecie dostać na Walentynki?

P.S. Zapomniałabym! Te cuda w czerni posiadają tak piękne opakowanie, że aż kusi, żeby trzymać je tam zawsze i tylko dodawać do kolekcji kolejne pudełka.

le petit trou

le petit trou

le petit trou (2)

le petit trou (3)

le petit trou (4)

le petit trou (5)

le petit trou (6)

image_4

image_2

 Fot. Mateusz Stankiewicz, Małgorzata Turczyńska

12 myśli nt. „Le Petit Trou

Dodaj komentarz
  1. Elaine

    Te z otworkiem mi się nie podobają, za to modele z tasiemką są śliczne. I fajny mają filmik prezentujący kolekcję:)

    Odpowiedz
     
  2. Pati

    Są piękne i bardzo seksowne, nie powiem – z chęcią bym je przygarnęła, ale…czy warto płacić 150zł za nylon? Opakowanie również śliczne – w takim samym ostatnio przyszła do mnie sukienka z Zary ;)

    Odpowiedz
     
  3. Kelly

    Piękne są i ubiegłaś mnie we wpisie o tej marce :) Fajny pomysł – niby zwykła bielizna, ale charakterystyczna i wiadomo, co ją wyróżnia ;) A cenowo wypada naprawdę ok, szczególnie w porównaniu do marek takich jak na przykład Triumph.

    Odpowiedz
     
  4. deppcia

    W ogóle mnie nie zachwyciły. Materiał – kiepski, wzory – są popularne w sieciówkach. Warte uwagi jedynie pudełko.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *